Bezpośrednia walka o… Topligę

[vc_facebook]

Czas na przedostatni weekend z PLFA1 w sezonie 2017. Cztery ekipy walczą o finał, pierwszoligowe mistrzostwo i… dwa miejsca w Toplidze. Ze względu na wykluczenie z rozgrywek Outlaws jest już pewne, że w tym roku nie będzie meczu barażowego pomiędzy dwiema najwyższymi ligami. To oznacza, że przed kibicami dwa kluczowe starcia. W sobotę Sharks zmierzą się z Dukes, a w niedzielę Kings ugoszczą Lakers. Zwycięzcy tych spotkań otrzymają w nagrodę bezpośredni awans do wąskiego grona najlepszych drużyn w kraju.

- Warsaw Sharks vs. Warsaw Dukes

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2361″]

– Nasz plan sprzed sezonu został póki co wykonany bezbłędnie. Perfekcyjnie przeszliśmy przez sezon zasadniczy. Rozpoczynamy kolejną fazę rozgrywek, nie jest już ważne z iloma przeciwnikami wygraliśmy. Jesteśmy skupieni na jednym celu: mistrzostwie. Nie myślimy o kolejnych sezonach. Do tego meczu przygotowujemy się tak jak zwykle. Dokładne analizy zagrywek podopiecznych Trenera Dillona i ćwiczenie egzekucji swoich. Jednocześnie na treningach czuć, że ten mecz będzie specjalny i każdy wkłada dużo trudu, żeby wygrać Derby przed swoją publicznością. Zarówno nasz atak jak i obrona chcą pokazać pełną dominację i nie dać przeciwnikom najmniejszej nadziei na wygraną. Przygotowujemy się na wszelkie ewentualności. Myślę, że nie damy się zaskoczyć żadną formacją przygotowaną przez Dukes. – Mateusz Gołoś, Warsaw Sharks.

Skład sobotniego półfinału został ustalony dopiero w miniony weekend. Jedną nogą w playoffs były Wilki Łódzkie, które jednak nie zdołały wykorzystać swojej szansy. W wyjazdowym meczu uległy wysoko Silesia Rebels i tym samym spadły aż na czwarte miejsce w tabeli pierwszoligowego południa. Rebelianci zwyciężyli wyraźnie, jednak nie dość przekonująco, aby zniwelować przewagę małych punktów, którą na swoim koncie mieli Warsaw Dukes. Wydarzyła się więc rzecz bezprecedensowa. Książęta nie grali, ale to oni wywalczyli awans. W półfinale przyjdzie im się zmierzyć z niepokonanymi zwycięzcami północy, Warsaw Sharks. Starcie derbowe zapowiada się bardzo smakowicie i z całą pewnością będzie gratką dla stołecznych fanów fubtolu. Dukes mają za sobą trudny sezon zasadniczy. Rozpoczął się wysokimi, pewnymi wygranymi, ale później obfitował w szaloną ilość bolesnych kontuzji. Trzeba podkreślić, że pomimo znaczących osłabień Książęta pokazali charakter. Grając bez kilku kluczowych zawodników byli o krok od wygranej nad Kings, a później zdołali pokonać na własnym terenie Rebels. Choć do starcia z Rekinami woleliby przystępować dysponując idealnie zdrowym składem, to z całą pewnością ciąży na nich zdecydowanie mniejsza presja niż na rywalu. Dukes są relatywnie młodym klubem, który szybko pnie się na ligowe szczyty. W bieżących rozgrywkach zdołali poradzić sobie z poważnym kryzysem, co jest sporym osiągnięciem. Jednym z fundamentów w budowie i hartowaniu solidnego zwycięzcy. W roli zdecydowanego, półfinałowego faworyta wystąpią Warsaw Sharks. Nie tak dawni Topligowcy wyglądają na tle PLFA1 trochę jak mistrzowscy Panthers Wrocław na tle Topligi. Jeden i drugi klub łączy uśredniona wygrana z rywalami w bieżących rozgrywkach różnicą na poziomie 35 punktów. Rekiny liczą na perfekcyjny sezon, a prezent w postaci organizacji pierwszych w roku 2017 derbów stolicy jest dla nich idealnym motywatorem. Miejsce Sharks jest w Toplidze. W minionych latach wielu w to wątpiło, ale tegoroczne wyniki mówią same za siebie.

– Jesteśmy wdzięczni Rebels za sprezentowanie półfinału. Wykonali solidną robotę, ale my również walczyliśmy w swoich pojedynkach, co przełożyło się na awans. Uważam, że punktująca ofensywa Sharks jest do zneutralizowania. Nasza obrona jest nastawiona bojowo, z całą pewnością zagra na najwyższym poziomie. Nie myślimy o ewentualnym awansie, skupiamy się tylko i wyłącznie na najbliższym spotkaniu. Co do samego wydarzenia, to derby w każdym sporcie są czymś wyjątkowym dla zawodników oraz fanów. Osobiście nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. W tym sezonie czuję się trochę jak syn marnotrawny powracający na boiska stolicy, więc starcie derbowe z Rekinami będzie miało inny wymiar niż pozostałe mecze. – Daniel Krawiec, Warsaw Dukes.

#PLFA1

- Kraków Kings vs. Lakers Olsztyn

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2363″]

– Jamar Dials jest niewątpliwie jednym z najlepszych rozgrywających w PLFA1, ale staramy się zachować zimną krew. Ciężko pracujemy żeby dobrze przygotować się do półfinału. Poświęcamy bardzo dużo czasu na analizę gry przeciwnika. Na ten moment jeszcze nie patrzymy tak bardzo do przodu, żeby myśleć o Toplidze. Staramy się skupić tylko i wyłącznie na najbliższym rywalu. – Dominik Janda, Kraków Kings.

Ubiegłoroczny finalista PLFA2 zdołał dotrzeć do półfinału rywalizacji na bezpośrednim zapleczu Topligi. To niespodzianka szczególnie biorąc pod uwagę szczelność olsztyńskiej defensywy. Jeziorowcy zdołali zwyciężyć wyrównany i emocjonujący dwumecz z Kozłami. To był kluczowy tryumf, który pozwolił im na zajęcie drugiej pozycji w grupie północnej. W pozostałych meczach zdarzały się wpadki. Dwie wyraźne wygrane nad Lakers odnieśli Sharks, z kolei Rhinos wbili im dwukrotnie blisko pięćdziesiąt punktów. Właśnie skumulowana średnia traconych punktów na poziomie blisko trzydziestu w każdym z meczów jest zdecydowanie największym problemem reprezentantów Olsztyna. Jeziorowcy wiedzą, że potrafią zdobywać przyłożenia. Jednak jeśli obrona nie wskoczy na szczyt swoich możliwości, to w starciu z niepokonanymi Królami sam atak nie wystarczy. Kings mogą pochwalić się posiadaniem najskuteczniejszej formacji defensywnej. Jako jedyna w całej pierwszoligowej stawce traci poniżej dziesięciu punktów w meczu i tylko dwukrotnie zdarzyło się jej pozwolić rywalowi na zdobycie więcej niż dwóch touchdownów. Atak prowadzony przez doświadczonego Filipa Mościckiego również nie zawodzi. Po dość słabym meczu z Dukes zdołał się odbudować wracając z dalekiej podróży w starciu z Wilkami, a następnie demolując Lions. W meczu zamykającym sezon zasadniczy Królowie wbili rywalom aż 57 punktów. To najwyższa zdobycz w historii klubu, a także znakomity prognostyk przed rozpoczęciem playoffs. Kings są aktualnie najbardziej doświadczonym spośród wszystkich pierwszoligowców. Na swoim koncie mają tryumf w PLFA1 w sezonie 2015. Co ciekawe, wtedy zrezygnowali z Topligowego awansu. Tym razem regulamin ligowy nie pozwala na podobną decyzję. Półfinałowy tryumfator obowiązkowo będzie musiał zameldować się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czy mając to na uwadze weterani z Krakowa pozwolą na wygraną ambitnemu beniaminkowi z Olsztyna?

– W tej chwili nie myślimy o awansie do Topligi, mimo że dzieli nas od niego tylko jedna, ale i aż jedna wygrana z silnym zespołem z południa. Kings są drużyną, której wyniki w tym sezonie budzą respekt i jest stawiana w roli faworyta naszego półfinału. Przeciwnik dysponuje statystycznie najlepszą defensywą w lidze, ale nasza ofensywa bez wątpienia potrafi zdobywać punkty na różne sposoby, więc starcie z obroną Królów zapowiada się bardzo ciekawie. Mimo wielu kontuzji, które dają się we znaki w obu formacjach, zarówno nasza defensywa jak i ofensywa ma przygotowany przez trenera plan. Jego realizacja pozwoli nam się cieszyć w niedzielę z wygranej. Czeka nas pół tysiąca kilometrów trasy i na południe jedziemy w roli „underdoga”. Na pierwszy mecz fazy playoff w poprzednim sezonie jechaliśmy w podobnych okolicznościach, więc na pewno będziemy chcieli nawiązać rezultatem do spotkania w Olkuszu. O następnym sezonie zaczniemy myśleć pod koniec czerwca. – Przemysław Banat, Olsztyn Lakers.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply