Bolesny początek Patriotów, Silesia Rebels z kolejnym zwycięstwem

Przekonujące zwycięstwo nad debiutującymi w Lidze Futbolu Amerykańskiego Patriotami Poznań odnieśli Silesia Rebels. Ekipa za Śląska rozbiła poznaniaków 51:9 i ma na swoim koncie już dwie wygrane w Grupie C LFA1.

Co ciekawe, po raz pierwszy w polu punktowym w tym spotkaniu zameldowała się defensywa „Rebeliantów”. Nieudane podanie Witolda Gajewskiego zdołał przeciąć Sebastian Tyrka. Piłka trafiła w ręce Sebastiana Iwanickiego, który przebiegł 32 jardy, docierając aż do endzone’u. Sędziowie dopatrzyli się jednak bloku w plecy i przyłożenie nie zostało zaliczone. Pierwsza kwarta nie przyniosła więc punktów, co jednak po chwili uległo poważnej zmianie. Już w pierwszej akcji drugiej części gry, DeAndre Williams pokazał, że potrafi nie tylko notować przyłożenia po solowych biegach, jak w starciu z Wilkami Łódzkimi, ale koledzy mogą liczyć również na jego celne podania. Udane dogranie Amerykanina wykorzystał Konrad Paruszewski, a za jeden punkt podwyższył Benjamin Bołdys. Ponownie ze świetnej strony pokazał się także drugi „import” w szeregach Rebels, Devion Young. To jego 48-jardowa akcja powrotna po puncie Patriotów powiększyła przewagę gospodarzy. Jeszcze przed zejściem do szatni DeAndre Williams przecenił jednak swoje umiejętności i zdecydował się na akcję biegową będąc we własnym polu punktowym. Wówczas udanie zaprezentowała się defensywa z Wielkopolski, która powaliła rozgrywającego, notując tym samym safety. Amerykanin bardzo szybko zrehabilitował się za swój błąd. Najpierw dalekie podanie Witolda Gajewskiego ponownie padło łupem defensora Rebels, a następnie właśnie Williams kilkujardowym biegiem dał swojej ekipie trzecie przyłożenie. Najbardziej efektowna akcja tego pojedynku była jednak po stronie gości z Poznania. Maurycy Wawrzyniak popisał się około 90-jardową akcją powrotną, zakończoną dopiero w polu punktowym „Rebeliantów”. 19-latek dopisał na konto Patriotów również jeden punkt za podwyższenie, wobec czego do przerwy gospodarze prowadzili 21:9.

Druga połowa lepiej rozpoczęła się dla Rebels, którzy chcieli potwierdzić na tablicy wyników swoją ogromną przewagę. Po krótkim biegu Adriana Binka ich przewaga powiększyła się do osiemnastu punktów. Benjamin Bołdys bowiem po raz pierwszy pomylił się przy podwyższeniu i nie posłał piłki między słupki. Prawdziwy pokaz siły gospodarze zaserwowali swoim kibicom w ostatniej kwarcie. Zaczęło się od 39-jardowego kopnięcia z pola Damiana Belicy. Najlepszego dnia nie miał na pewno rozgrywający Patriotów. Witold Gajewski ponownie posłał podanie, które padło łupem rywali. Tym razem zakończyło się to przyłożeniem Andrzeja Gwoździa, który po przebiegnięciu 53 jardów zameldował się w endzone. Rebels mieli ten mecz pod kontrolą, dlatego szansę dostał rezerwowy rozgrywający, Adrian Mazurek. To właśnie on oddał piłkę w ręce Michała Janusza, który kilkunastojardową akcją biegową zapisał na konto swojej ekipy kolejnych sześć punktów. Gospodarze zasygnalizowali próbę podwyższania za jeden punkt, jednak okazało się to jedynie „zasłoną dymną” i piłka rzucona przez Mazurka poszybowała wprost w ręce niepilnowanego Marcina Rosikonia, co zapewniło drużynie ze Śląska dodatkowe dwa „oczka”. Niedługo przed końcowym gwizdkiem touchdown po krótkim biegu dał Kamil Knapik, a rezultat na 51:9 ustalił Damian Belica, po którego podwyższeniu piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

Mecz z Patriotami był dla nas zagadką z uwagi na to, że nie wiedzieliśmy zbyt wiele o rywalu. Z tego względu postawiliśmy na dopracowanie egzekucji naszych zagrywek. Udało się wyeliminować błędy z meczu z Wilkami, oraz pozbyć się stresu związanego z inauguracją w nowej lidze. Pierwsza połowa była wyrównana i gdyby nie kilka drobnych błędów gości, wynik w przerwie mógłby być zupełnie inny. W drugiej połowie dopiero udało nam się odskoczyć z wynikiem i pewnie zakończyć spotkanie. Cieszymy się, że udało nam się uniknąć strat i rażących błędów. Mamy teraz przed sobą krótki tydzień i postaramy się maksymalnie go wykorzystać, aby przygotować się na wyjazd do Łodzi – powiedział po tym starciu wiceprezes Silesia Rebels, Jan Trojniak.

Mecz z Rebels okazał się dla nas zimnym prysznicem, którego, jak się okazało w sobotę, potrzebowaliśmy. Defensywa Patriotów zagrała solidną drugą i trzecią kwartę, co nas bardzo cieszy. To jednak nie wystarcza, by wygrać. Niestety nasz atak nie stanął na wysokości zadania. Brakowało nam konsekwencji i skuteczności w egzekwowaniu planu. Wierzymy, że taki początek sezonu będzie bodźcem do lepszego zgrania i poprawy poziomu naszej gry. Wyciągnęliśmy wnioski i przygotowujemy się do meczu domowego z Angels – ocenił Jędrzej Mamys, Media Manager Patriotów Poznań.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Slaweg-Foto Slawek Boczkowski

Leave a Reply