Czujemy, że nadal jesteśmy top 10 w Polsce

Czarna armia ze Śląska – Silesia Rebels, boryka się ostatnio z problemami natury finansowej i organizacyjnej. Jakie mają plany na kolejny rok? Czy dobre akcje marketingowe pomogą w wyjściu na prostą? Czy nowy zarząd sprosta wyzwaniu i wprowadzi Śląsk do ścisłej, futbolowej czołówki? Na te pytania odpowiedział Jarek Kopciuch.

Kamil: Sezon 2018 ukończyliście z bilansem 4-4. Efektownie pokonaliście Patriotów, dwukrotnie zwyciężaliście z Wilkami Łódzkimi, lecz z (teoretycznie) mocniejszymi rywalami, wychodziliście ze spotkań „na tarczy”. Jesteście zadowoleni z sezonu, czy liczyliście na coś więcej?

Jarek: Oczywiście, że nie jesteśmy zadowoleni z tego sezonu. Na spokojnie przeanalizowaliśmy, jak to wszystko wyglądało. Zebraliśmy się, szczerze porozmawialiśmy i w drużynie doszło do paru zmian zarówno organizacyjnych, jak i trenerskich. Wydaje mi się, że to wszystko idzie w dobrą stronę. Aktualnie jesteśmy na etapie przygotowań pod sezon 2019. Nie patrzymy w przeszłość, nie chcemy roztrząsać tego co było. Mieliśmy kilka fajnych spotkań, ale zdarzało się też kilka słabych. Teraz mamy przed oczami jedynie następny sezon i na tym się koncentrujemy. Chcemy wygrać ligę i nie interesuje nas inny scenariusz.

foto: Kamil Ptaszkiewicz

Sezon transferowy trwa w najlepsze. Część zawodników Silesii obrała kurs na Tychy (m.in. Adrian Binek, Kamil Knapik, Krzysztof Szymański). Jest to dla Was duża strata, czy znajdą się godni zastępcy na ich miejsce?

Jeśli chodzi o naszych zawodników, to my z każdym witamy i żegnamy się w ten sam sposób. Fajnie, że razem graliśmy. Szkoda tylko, że to wszystko trwało tak krótko i sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Osobiście trochę tego nie rozumiem, ale domyślam się, że chłopaki osiągnęli już pewien pułap umiejętności i zrobili wszystko, by go utrzymać. Życzę im jak najlepiej i wierzę, że za rok zobaczymy się ponownie w barwach Rebels. Myślę, że w głębi serca chłopaki chcieli u nas zostać, ale tak jak wspomniałem – są to ambitni ludzie i najprawdopodobniej na pierwszym miejscu postawili rozwój.
A co do nowych zawodników – zachęcam do obserwacji naszych profili w mediach społecznościowych (zwłaszcza na Facebooku i Instagramie). Na dniach ruszamy z informacyjną ofensywą. Dużo się u nas dzieje i będzie wiele niespodzianek. Nie chcę niczego zdradzać, bo na wszystko przyjdzie odpowiedni czas. Gwarantuję, że kibice i pasjonaci będą bardzo zadowoleni. Proszę jedynie o chwilę cierpliwości.

W środowisku słyszy się, że w Rebels nastąpiły poważne zmiany w zarządzie. Jaka przyszłość czeka śląską drużynę pod nowymi sterami?

Aktualnie jesteśmy w trakcie zmiany zarządu drużyny. Niestety, przez duże komplikacje z naszym sponsorem (dużo osób na pewno słyszało o tym, co się stało) i przez to, że pieniądze, które należały się nam za wykonaną pracę – zniknęły w magiczny sposób, zostaliśmy poszkodowani. Padliśmy ofiarą oszustwa finansowego i przez to głównie pojawiły się problemy w naszej drużynie. Niestety – sport to również biznes. Bez funduszy, dofinansowań i dotacji, ciężko jest cokolwiek zrobić. W klubie zaszło także kilka zmian organizacyjnych. Poprzedni zarząd z przyczyn prywatnych musiał zakończyć swoją kadencję. Tak jak wspomniałem – jesteśmy w trakcie budowania nowego trzonu organizacyjnego i liczymy, że nadchodzący sezon będzie dużo lepszy w wykonaniu Rebels.

Jakiś czas temu przeprowadzaliście rekrutację do drużyny, a teraz prowadzicie otwarte treningi dla nowych graczy. Są już jakieś efekty tych zabiegów? Pojawiły się nowe twarze w zespole?

Aktualnie na naszych treningach pojawia się średnio 45 osób. Jest to u nas taki standard. Przyglądamy się obecności, ale póki co jesteśmy z niej zadowoleni. Myślę, że jest to bardzo fajna średnia jak na polskie warunki. Jest oczywiście paru nowych graczy. Zarówno tych z futbolowym doświadczeniem, ale także bez niego. Zapewniamy, że zawodników będzie coraz więcej. Cały czas mocno pracujemy nad tym z naszym sztabem trenerskim oraz organizacyjnym. Zapraszam na nasze oficjalne profile, tam jest najwięcej informacji o tym, co dzieje się w klubie. Już niebawem będziemy przedstawiać pierwszych zawodników, którzy dołączyli do Rebels.

Bardzo mocno stawiacie na promocję i różnego rodzaju akcje marketingowe. W Dzień Niepodległości rozstawiliście razem z zawodnikami ogromną flagę naszego kraju. Materiał z tej akcji ukazał się nawet w ogólnopolskiej telewizji. Poprzez takie zabiegi chcecie przyciągnąć zawodników i kibiców ze Śląska?

Wydaje mi się, że (aktualnie) najwięcej dzieje się na naszym Instagramie. Działamy mocno, bo chcemy być rozpoznawalną marką. Taką, na jaką zasługuje „stara dama”, czyli Silesia Rebels. Nie da się ukryć, że ta drużyna miała duży wkład w tworzeniu ligi w Polsce. Musimy o tym pamiętać i oddać cześć tej gwieździe. Będzie o nas głośno, zbieramy siły. W tym momencie nie mogę za dużo zdradzić, choć bardzo bym chciał. Mają to być niespodzianki i niech tak pozostanie. Będzie równie spektakularnie i z tak dużym rozmachem, jak w przypadku flagi o której wspomniałeś. Idziemy na całość i nie boimy się wyzwań. Mam nadzieję, że „Czarna Armia”, do której przyzwyczailiśmy naszych kibiców, ruszy naprawdę z dużego kopyta.

Jaki jest Wasz plan na rok 2019. Chcecie jak najszybciej wrócić do elity, czy może wolicie zagrać spokojny sezon i postawić na rozwój oraz zgranie?

My jako Silesia Rebels dalej czujemy się jako top 10. Nasze aktualne problemy wynikają z przyczyn finansowych, a nie wartości zawodników. Wydaje nam się, że liga zbyt pochopnie podjęła pewne kroki. Niestety – nie cofniemy tego i tak już musi być. Naszym celem jest jak najszybciej wrócić do ligowego topu, a przy tym godnie wypromować markę, jaką jest Silesia Rebels. Jest takie przysłowie – „Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu”. Tego się trzymamy i taki jest nasz cel.

autor: Kamil Ptaszkiewicz

Comments (1)

  1. No wydaje mi się że nie jest to jedyna drużyna ” Patrząc na mapę śląskiego futbolu, jesteśmy jedyną drużyną w aglomeracji Silesia.”

Leave a Reply