Czy dominujący Panthers powrócą?

W niedzielę o godz. 14:00 zostanie rozegrany ostatni mecz siódmej kolejki LFA1. Na wrocławskim Stadionie Olimpijskim Panthers podejmą Patriotów Poznań.

Od dwóch lat Pantery nie mają sobie równych na Polskich boiskach. Nie przegrali od 21 meczów, co jest oficjalnym rekordem w krajowej historii futbolu amerykańskiego. Niestety na arenie międzynarodowej nie jest tak kolorowo. W rozgrywkach CEFL Championship Mistrzowie Polski drugi raz z rzędu musieli uznać wyższość SWARCO Tirol Raiders. Wicemistrzowie Austrii to od lat zespół ze ścisłej europejskiej czołówki. Mimo to wydawało się, że utytułowany klub znajduje się w zasięgu wrocławian. Niestety, ubiegłotygodniowe starcie rozwiało te nadzieje. Raiders od samego początku narzucili swój styl gry i zaliczyli pewną wygraną. Pantery przegrywając straciły szanse na awans do finału europejskiej rywalizacji. Na otarcie łez pozostała im batalia o drugie miejsce w grupie, w której na własnym terenie zmierzą się z Prague Black Panthers. Ten mecz odbędzie się już 12 maja, tak więc niedzielne starcie z Patriotami Poznań będzie do niego bezpośrednim preludium. Gospodarze będą oczywiście wielkimi faworytami. Kluby z najsilniejszej grupy A nie straciły jeszcze punktów w starciach z członkami dywizji B i C. Panthers nie zamierzają kończyć tej serii.

Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że SWARCO jest to jedną z najlepszych drużyn w europie i będzie to ciężki mecz. Nie był to nasz najlepszy dzień. Przegrana z Raiders jest dla nas pożyteczną lekcją, jak i kubłem zimnej wody. Mnie osobiście takie porażki dają niezłego kopa i wytyczają następny cel. Patrioci to drużyna ciągle rozwijająca się, jeszcze rok temu nikt nie spodziewał się że w finale PLFA2 sprawimy tyle kłopotu na boisku. Dzisiaj gram dla Panthers , będzie to dla mnie emocjonalnie trudny mecz, ale od 10 roku życia jestem sportowcem i ciągle musiałem mierzyć się z wyzwaniami. Jest to jedno z kolejnych, o które się nie obawiam. Nasze podejście do meczu? Jak zawsze na 100%Kamil Kwiatkowski, Panthers Wrocław.

Niedzielny mecz będzie z pewnością najtrudniejszym w krótkiej historii Patriotów Poznań. Choć w Lidze Futbolu Amerykańskiego zapłacili już frycowe, to nie mieli jeszcze okazji mierzyć się z zespołem na poziomie Panthers. Zajmują aktualnie drugie miejsce w grupie C i mają na swoim koncie dwie wygrane z rzędu. Najpierw efektownie poradzili sobie z Angels Toruń, a następnie zaskoczyli futbolowe środowisko, pokonując na wyjeździe Wilki Łódzkie. Co ciekawe, pierwszy skład Patriotów grał przed kilkoma miesiącami na Stadionie Olimpijskim w wielkim finale PLFA2. Futboliści z Wielkopolski zdobyli wtedy aż 50 punktów i tutaj kończą się dobre wieści. Ulegli rezerwom Panthers, a do tego stracili na rzecz wrocławian swojego czołowego zawodnika, Kamila Kwiatkowskiego. Na Dolny Śląsk wybierają się więc głównie po naukę i doświadczenie. Atak prowadzony przez Witolda Gajewskiego może zaskoczyć każdego, ale Panthers przed własną widownią rzadko pozwalają sobie na błędy.

Zaliczyliśmy falstart w spotkaniu z Rebels. Po dobrym zeszłym sezonie i udanych sparingach przedsezonowych wyszliśmy na mecz zbyt rozluźnieni. Popełniliśmy wiele drobnych błędów, a Rebels skutecznie to wykorzystali. Po tym meczu skupiliśmy się na pracy nad szczegółami, które w PLFA2 nie wpływały znacząco na wynik, a na obecnym poziomie często decydują o różnicy między przyłożeniem, a przechwytem. Już w drodze powrotnej do Poznania ułożyliśmy plan naprawczy, który staramy się wdrażać. Nadal widzimy wiele elementów do poprawy, ale konsekwentnie nad tym pracujemy. Po spotkaniu z Panthers oczekujemy… wszystkiego. Mamy wielu młodych zawodników, którzy mogą zaskoczyć pozytywnie, jak i negatywnie w każdym meczu. Myślę, że takie wahania formy są naturalne u niedoświadczonych graczy. Przede wszystkim chcemy sprawdzić dystans jaki nas dzieli od najlepszych. Wpajamy zawodnikom, że to są ludzie tacy jak oni. Doceniamy wkład pracy jaki wykonali, żeby wspiąć się na obecny poziom, ale nie zamierzamy spuszczać głów przed meczemBartosz Kimnes, Patrioci Poznań.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply