Czy Rekiny jeszcze postraszą?

W sobotę o godz. 15:00 na warszawskim stadionie OSIR Bemowo przy ul. Obrońców Tobruku rozpocznie się dwunasta kolejka Ligi Futbolu Amerykańskiego. Sharks podejmą Angels Toruń.

Rekiny grają w bieżących rozgrywkach bardzo nierówno. Niezłe występy przeplatają słabszymi i daleko im do dominacji, jaką prezentowali przed rokiem. Średnia zdobywanych punktów spadła z niemal 44 w meczu do zaledwie 24. Podobny regres nastąpił również w obronie. Tegoroczna średnia 24,5 straconych punktów jest ponad dwukrotnie większa niż w mistrzowskim sezonie w PLFA1. Niekończąca się seria kilkunastu meczów bez porażki, to z dzisiejszej perspektywy bardzo odległa przeszłość. Ubiegłotygodniowa porażka w Wyszkowie była dla Sharks swego rodzaju „przelaniem czary goryczy”. Jeśli zamierzają wygrać rywalizację w swojej grupie nie mogą pozwolić sobie na kolejne wpadki. Na szczęście dwa pozostałe spotkania zagrają przed własną publicznością, a to z pewnością najlepiej zmotywuje ich do walki o awans do rundy dzikich kart. Zbliżające się starcie z Angels oraz rewanż z Rhinos, to mecze o sporym ciężarze gatunkowym. Rekiny muszą zwyciężać wysoko i pewnie. W przeciwnym razie to rywale będą świętować grupowy tryumf.

W przypadku porażki z Rhinos trudno nawet mówić o wpadce. Na pewno ten mecz wiele nas nauczył. Myślę, że potrzebowaliśmy takiej terapii szokowej. Tego dnia Wyszków po prostu bardziej chciał wygrać. Włożył w ten mecz całe serce, a my mentalnie zostaliśmy chyba w szatni. Zapamiętaliśmy dobrze wszystko, co się wydarzyło i myślę, że będzie to dla nas jeszcze większym bodźcem do pracy. Rekiny znowu są głodne. Jeśli chodzi o starcia z Angels, to mecz w Toruniu rozegraliśmy w dość ekstremalnych warunkach. Trochę nam zajęło rozpracowanie rywali. Bardzo podoba mi się ostatnio ich gra podaniowa. Myślę, że będą sporym wyzwaniem dla naszej trzeciej linii obrony. Na pewno podejdziemy do tego meczu bardzo zmotywowani i nakręceni. Musimy udowodnić, że nie bez powodu jesteśmy faworytami w tej grupieMateusz Gołoś, Warsaw Sharks.

Po trudnym starcie sezonu Angels prezentują się coraz lepiej i od początku maja fundują swoim kibicom spektakle, w których aż kipi od emocji. Najpierw bardzo wyrównany dwumecz z Rhinos, a następnie równie ciekawy wyjazd do Olsztyna. W każdym z tych spotkań torunianie mieli swoje szanse i mogli zwyciężyć. Niestety, los finalnie zawsze uśmiechał się do rywali, a Angels muszą pogodzić się z faktem, że końcówkę sezonu spędzą walcząc o utrzymanie. Wyjazd do Warszawy i domowe starcie z Lakers to trudne sprawdziany, ale Angels nie stoją na przegranej pozycji. Dysponują nieco lepszym bilansem małych punktów od ostatnich w grupie C Wilków Łódzkich. Jeśli w którymś z pozostałych spotkań uda im się wywalczyć wygraną, to komfort utrzymania stanie się bardzo bliski. Dodatkową nadzieję w serca torunian wlewa z pewnością fakt, iż faworyzowani Sharks przed tygodniem musieli uznać wyższość Rhinos. Rhinos, dodajmy, którzy dopiero w samych końcówkach rozstrzygali na swoją korzyść potyczki z Angels. Podsumowując, futboliści z Torunia wybierają się do stolicy bez żadnych kompleksów. Znają swoją rosnącą wartość i wiedzą, że mogą zaskoczyć każdego rywala.

Nie przywykliśmy do tego, by odpuszczać. Sama dyscyplina nie toleruje słabości i przedwczesnego poddawania się. Do meczu z Sharks podchodzimy tak, jak do każdego innego – z szacunkiem, respektem oraz nastawieniem na dobrą grę! Odnosząc się do sytuacji w naszej grupie – wykorzystamy każdą daną nam szansę na to, by pokazać, że drużyna, o której mówiono, że będzie przegrywać do zera może się postawić nawet mistrzowi. Nasze ostatnie spotkania to potwierdzają i zamierzamy pokazać to ponownie. Nie trzeba być jasnowidzem, by wiedzieć, że taki bilans, jaki mamy nie sprzyja pozytywnej atmosferze. Mimo to, jestem dumna z zawodników. Czy to na forum, czy w prywatnych rozmowach niejednokrotnie powtarzają, że są zmotywowani i wiedzą, że w końcówce sezonu prezentujemy się o wiele lepiej, niż do tej pory. Meczu z Sharks nie oddamy łatwo, a i zwycięstwo z Olsztynianami jest w zasięgu naszej ręki, tym bardziej że mamy jeszcze czas, by zawodnicy zgrali się z nowym rozgrywającym. Przed nami dwa mecze, które będą decydować o naszej przyszłorocznej obecności w LFA1 i na pewno nie mamy zamiaru ich odpuścićMonika Kornacka, Toruń Angels.

Opublikowany przez Warsaw Sharks 30 maja 2018

autor: Dawid Biały

Leave a Reply