Domowa magia Zielonych Kaczorów

W sobotę o godz. 12:00 na radomskim stadionie przy ul. 11-go listopada 27 rozpocznie się dwunasta kolejka LFA2. Green Ducks zmierzą się z Tytanami Lublin.

Jeszcze kilka dni temu Zielone Kaczory posiadały wszystkie atuty, aby zapewnić sobie miejsce w drugoligowych playoffach. Po pewnej wygranej nad Rockets, wyjeżdżały na mecz rewanżowy do Rzeszowa, by dopełnić formalności. Po raz kolejny okazało się jednak, że Green Ducks grający w Radomiu i na wyjeździe to dwie zupełnie inne drużyny. Rakiety zdołały zwyciężyć i to one są teraz w lepszej pozycji do ataku na drugie miejsce w tabeli grupy zachodniej. Mają nad Green Ducks przewagę w postaci lepszego bilansu bezpośrednich meczów, co sprawia, że będą wyżej niż rywale w przypadku identycznej ilości wygranych. Zielone Kaczory wracają do domu na ostatni mecz domowy, który absolutnie muszą zwyciężyć. Czeka ich trudne zadanie, bo za przeciwnika mają liderujących grupie Tytanów. Na korzyść gospodarzy działa fakt, że już raz u siebie zdołali pokonać reprezentantów Lublina, a do tego na własnym terenie tracą średnio zaledwie jedno przyłożenie w meczu. Choć zajmują ostatnie miejsce w grupowej tabeli, to na pewno nie stoją na straconej pozycji.

Przy okazji każdego wyjazdu do Rzeszowa coś w naszej drużynie nie funkcjonowało. Nie jest tajemnicą, że Green Ducks mają okrojony skład, a mimo to na Podkarpacie wyjeżdżaliśmy zawsze z niemal trzydziestoosobową grupą zawodników. Na ten ostatni mecz przeciwko Rzeszowianom przyjechaliśmy zmotywowani, przygotowani kondycyjnie jak i taktycznie. Okazało się jednak, że Rakiety lepiej odrobiły lekcje przez te dwa tygodnie. Ofensywnie próbowaliśmy zagrać tak samo jak w Radomiu, czyli zacząć biegami, a następnie stopniowo wprowadzać rzuty. Jak było widać nie wyszło, a mecz ofensywie nie udał się. Do tego urazu doznał nasz najlepszy skrzydłowy, Michał Podkowa. Defensywa miała braki w całej formacji, co zmusiło trenerów aby zawodnicy ofensywni wchodzili na boisko jako zmiennicy. Szczególnie zabrakło Adama Kurasiewicza, który razem z Łukaszem Rylskim zamykali boki rozgrywającemu i nie pozwalali mu biegać. Jeżeli chodzi o Tytanów, to są dobrze przygotowaną drużyną pod każdym względem. Walka z nimi na pewno będzie zacięta. Im zależeć będzie, aby wygrać i już przygotowywać się do playoffs, a nam żeby się do nich dostać. Pod względem duchowo – mentalnym niczego nam nie brakuje. Gorzej jeżeli chodzi o zdrowie. Przy tak wąskim składzie wycieńczenie organizmu, kontuzje zaczynają dawać się we znaki. Co może spowodować, że ustawienia na ten mecz też mogą być mocno eksperymentalne. Pozostawiam to w gestii trenerów. Ludzie z Radomia zapisali się na kartach historii jako wojownicy o pokój, a my jesteśmy ich potomkami i nie poddamy się. Boisko w Radomiu przy 11 listopada 27 to nasz dom i będziemy go bronić, aż… po końcowym gwizdku zbijemy z Tytanami piątkiKonrad Wieczorek, Green Ducks Radom

Tytani mają za sobą blisko miesięczną przerwę w rozgrywkach. Swój ostatni mecz rozgrywali 26 maja w Rzeszowie. Zwyciężyli pewnie, umacniając się tym samym na grupowym prowadzeniu. Można powiedzieć, że wszystko ułożyło się po ich myśli. W pozostałych dwóch spotkaniach wystarczy im jedna wygrana, która zagwarantuje awans do playoffs z pierwszego miejsca i zyskanie prawa do organizacji półfinału na własnym terenie. Długa przerwa pozwoliła Tytanom na odzyskanie świeżości i spokojne przygotowanie do decydujących momentów rywalizacji w LFA2. Wyjeżdżając do Radomia, futboliści z Lublina nie muszą martwić się o brak motywacji. Mają rachunki do wyrównania za inauguracyjną wpadkę, która była ich jedyną porażką w całych rozgrywkach. Zamierzają udowodnić, że był to jedynie wypadek przy pracy.

Dłuższe przerwy pomiędzy meczami w sezonie są dobre i złe. Dobre, ponieważ pozwalają wyleczyć nieco kontuzji, jednak z drugiej strony wprowadzają też niepotrzebne rozprężenie. Cykl, w którym gramy mecze co dwa tygodnie wydaje się najbardziej optymalny, niestety tym razem tak nie jest, więc teraz skupiamy się na ponownym złapaniu wiatru w żagle i dokończeniu sezonu regularnego w dobrym stylu. Spodziewam się bardzo dziwnego meczu, bo wiem, że Kaczory są dość mocno poobijane po ostatnim starciu z Rockets. I my nie pojedziemy do Radomia w najsilniejszym składzie, ze względu na różne zbiegi okoliczności. Spodziewam się więc widowiska wyrównanego, w którym zwycięży ten, kto będzie mocniej „gryzł trawę”. Wygrana Rzeszowa z Radomiem sprawiła jednak, że dla nas nie jest to mecz o wszystko. Oczywiście, powalczymy o zwycięstwo, ale nawet gdyby sprawy nie potoczyły się po naszej myśli, to o pierwsze miejsce zagramy 1 lipca przed własną publicznościąAndrzej Jakubiec, Tytani Lublin.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply