Europejscy tryumfatorzy wracają na ligowe boiska

W sobotę o godz. 15:00 na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni rozpocznie się siódma kolejka Ligi Futbolu Amerykańskiego. Seahawks zagrają z Warsaw Sharks.

Miniony futbolowy weekend sprawił, że w Trójmieście zapanowała euforia. Zajmujący drugie miejsce w Lidze Futbolu Amerykańskiego wicemistrzowie Polski zadebiutowali w rozgrywkach CEFL Cup. Przed własną publicznością pokonali pewnie mistrzów Węgier, Budapest Cowbells i zapewnili sobie tym samym awans do finału europejskiej rywalizacji. Mogą w nim trafić na Serbów z Vukovi Belgrad, bądź Turków z Sakarya Tatankalari. Choć mecz finałowy odbędzie się dopiero 6 czerwca, to przygotowania do udanego połączenia rywalizacji europejskiej z ligową muszą być nieustannie na najwyższym poziomie efektywności. Aby nie przemęczać zawodników Jastrzębie zrobią wszystko, by wywalczyć prawo do organizacji półfinału LFA na własnym terenie. To sprawi, że unikną dodatkowej batalii o dziką kartę, ale z pewnością nie będzie łatwym zadaniem. Seahawks czekają wymagające rewanże z rywalami z grupy A, a także pojedynek z ubiegłorocznymi mistrzami PLFA1, który odbędzie się już w najbliższą sobotę. Gospodarze niesieni entuzjazmem po ubiegłotygodniowym tryumfie będą wielkimi faworytami. Mierzyli się dotychczas z Rekinami czterokrotnie i za każdym razem pewnie wygrywali. Ich plan to 100% skupienia i koncentracji od pierwszego gwizdka. Wszystko po to, aby szybko rozstrzygnąć spotkanie i dać szansę gry zmiennikom.

Początek sezonu nie do końca wyglądał tak jak byśmy chcieli, bo mecz z Wrocławiem przegraliśmy, a w Białymstoku wynik był „gorący”. Na szczęście omijają nas kontuzje, więc możemy spokojnie przygotowywać się do drugiej części sezonu. Tej ważniejszej. Atmosfera jest dobra, robimy to co kochamy i mam nadzieję, że będziemy robić to coraz lepiej. W tym roku jest dodatkowy finał, mamy o co grać. Mecz z Sharks musimy wygrać. Możliwie jak najszybciej narzucić im swój styl gry i kontrolować wynik do końca. Jeżeli tego będziemy się trzymać nic nas w ich grze nie zaskoczy. Jeśli chodzi o motywację nie powinno z nią być problemu, przecież w Warszawie jest wielu znakomitych graczy, a i wielu młodych chcących się pokazaćPaweł Fabich, Seahawks Gdynia.

Rekiny z wielką niecierpliwością wyczekują powrotu na boiska Ligi Futbolu Amerykańskiego. Swój ostatni mecz rozgrywali przed niemal miesiącem, przez co czują wielki głód futbolu. Mają na swoim koncie kluczowe zwycięstwa grupowe z Angels i Lakers, ale już w rywalizacji z przeciwnikami spoza dywizji B nie jest tak kolorowo. W rewanżu za ubiegłoroczny finał PLFA1 musieli uznać wyższość Kraków Kings, tak więc jeśli marzą o awansie do rundy dzikich kart, nie mogą pozwolić sobie na wpadki. W meczu z Seahawks mają szansę zostać pierwszym klubem, który przełamie ofensywną niemoc z bezpośredniej rywalizacji z ligowymi potentatami z grupy A. Do tej pory nikomu nie udało się jeszcze zdobyć przyłożenia przeciwko najlepszym klubom w Polsce. Sharks mają jednak w swoim składzie Brada Jonesa tworzącego zabójcze duety z rewelacyjnymi skrzydłowymi; Mateuszem Ponetą i Janem Omelańczukiem. Dorzućmy do nich byłego Jastrzębia, Gabriela Chambersa i mamy drużynę, która spokojnie może zaszaleć punktowo na stadionie w Gdyni. Rekiny mają sporo doświadczenia i wiedzą na jaki poziom muszą się wspiąć, aby nawiązać walkę z Seahawks. Na pewno nie będą łatwym rywalem.

Od naszego ostatniego meczu ligowego upłynęło sporo czasu, a z chłopakami z Gdyni widzieliśmy się jeszcze w zeszłym roku na sparingu. W ostatnim okresie ofensywnie skupiliśmy się na doszlifowaniu playbooka. Ważne było również dalsze zgrywanie się z naszym rozgrywającym, który przyjechał do nas stosunkowo późno. Jeśli chodzi o defensywę, to poprawialiśmy błędy które wdzierały się w kluczowych momentach podczas wymagających meczów. Sezon zweryfikuje, ale nie zamierzamy złożyć broni. Z tygodnia na tydzień czujemy się coraz bardziej zgrani i zmotywowani. Seahawks słyną z mocnej formacji obronnej, a szczególnie linii defensywnej oraz z bardzo mądrze prowadzonego ataku przez Josepha Bradleya. Pomimo, iż nie jesteśmy faworytami to chcemy się zaprezentować jako drużyna kompletna, która w perspektywie czasu będzie mogła śmiało walczyć o najwyższe cele. Nie spodziewam się cudów, ale w sercu rodzi się nadzieja i ambicja, która nie pozwala na inne podejście, niż walka o wygraną do ostatniej kwartyMateusz Poneta, Warsaw Sharks

autor: Dawid Biały

Leave a Reply