Fuzje dwóch prędkości

W sobotę o godz. 15:00 na rybnickim stadionie przy ul. Za Torem odbędzie się mecz LFA2. ThunderLions zagrają z Towers Opole.

Na ostatnie dwie kolejki sezonu zasadniczego Pieruńskie Lwy wracają do Rybnika. Na ich koncie wciąż brakuje zwycięstw i nie mają już szans na awans do playoffs. Mimo to nie zamierzają odpuszczać i ułatwiać rywalom zadania. Wciąż mają nadzieję na pierwszą wygraną w Lidze Futbolu Amerykańskiego. W przedostatnim spotkaniu rundy rewanżowej podejmą przed własną widownią Opolskie Wieże. Towers zaskoczyli ich w meczu inaugurującym rozgrywki, zwyciężając aż 56:7. Ten rezultat bardzo mocno „podciął skrzydła” ThunderLions, ale jak zawodnicy wielokrotnie podkreślali, nie zabił ducha drużyny. Pieruńskie Lwy uświadomiły sobie, że proces pełnego zgrywania Thunders oraz Lions wymagać będzie nieco więcej czasu, a bieżący sezon należy uznać za okres przejściowy. Zarówno obrona, jak i atak górnośląskiej ekipy mają swoje dobre momenty. Niestety cierpią one ze względu na brak konsekwencji oraz sporą ilość niewymuszonych błędów. W najbliższą sobotę przekonamy się, czy ThunderLions zdołali wykonać kolejny krok do przodu.

Jest to dla nas wszystkich trudny sezon, ale chcemy walczyć do końca. Dobrze wiemy, że nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu na odpowiednie przygotowania, a liczne kontuzje i absencje zawodników wpływają niekorzystnie na naszą grę. Najważniejsze to przeć do przodu, bo tylko w ten sposób możemy coś zmienić. Jestem pewien, że wszystkim nam zależy by wyniki były lepsze. Wyjazd do Opola był dla nas gorzką lekcją, z której wyciągnęliśmy wnioski i konsekwentnie wprowadzaliśmy ulepszenia. Zdecydowanie stawiamy na większą skuteczność w zdobywaniu punktów i jak najmniejszą ilość strat. Mecz rewanżowy na pewno pokaże, że wyjazd do Opola był potknięciem, które zdarza się nawet najlepszymGrzegorz Wróbel, ThunderLions.

Choć za zawodnikami Towers dopiero cztery rozegrane spotkania, to futboliści z Opola już teraz mogą świętować sukces, jakim jest awans do fazy playoffs. Cel minimum został osiągnięty, a drużyna po trzech wygranych w czterech meczach nabrała wielkiej ochoty na to, by realnie włączyć się do walki o awans do LFA1. Towers dysponują solidną, szybką defensywą, zaskakującym atakiem biegowym, oraz coraz skuteczniejszą grą podaniową. Pierwsze starcie z ThunderLions było najlepszym w ich wykonaniu, ale również w innych spotkaniach pokazali sporo przebłysków swojego wielkiego potencjału. O zapewnieniu sobie minimum drugiego miejsca w grupie zadecydował tryumf w dwumeczu z Bielawa Owls. W obydwu spotkaniach Towers radzili sobie z odrabianiem strat do rywala i imponowali udanymi końcówkami. Ekipa pod wodzą Tima Bishopa udowodniła, że może z powodzeniem walczyć z każdym przeciwnikiem. Wyjeżdżając do Rybnika pokaże jak radzi sobie rozgrywając mecz, w którym od początku stawiana jest w roli faworyta. Czy Wieże zdołają powtórzyć inauguracyjną dominację?

Po czterech meczach wiemy, że zagramy w półfinale. Jest to dla nas bardzo komfortowa pozycja, ale celujemy wysoko i wyjdziemy na mecz w Rybniku w pełni zdeterminowani, by oddać serce na boisku. Liczy się tylko wygrana. Jeśli chcemy pokazać się z dobrej strony w playoffs musimy popracować jeszcze nad paroma elementami, ale wierzę że nasz Trener Tim Bishop przygotuję nas idealnie. Damy z siebie 100%. Inauguracja sezonu wyszła nam bardzo dobrze, ale nie idealnie. Wiemy, że ThunderLions mogą nas zaskoczyć, bo rozkręcają się z meczu na mecz. Spodziewam się dobrego starcia, twardej postawy przeciwnika, gdzie każda ze stron odda serce na boiskuBartłomiej Olchawa, Towers Opole.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply