Kings nie sprawili niespodzianki, pewne zwycięstwo Panthers Wrocław

Nie byliśmy świadkami sensacji – Panthers Wrocław zgodnie z przewidywaniami łatwo uporali się na wyjeździe z drużyną Kraków Kings, zwyciężając aż 48:0. Tym samym mistrzowie Polski przedłużyli swoją imponującą serię ligowych zwycięstw do 21 spotkań.

Wrocławianie mieli szansę, by wyjść na prowadzenie już na samym początku meczu. Do pola punktowego brakowało dwóch jardów, a piłkę otrzymał Konrad Starczewski. Nie tylko nie udało mu się zdobyć przyłożenia, ale również wypuścił on piłkę z rąk. Do futbolówki dopadł Dominik Janda i gospodarze przeszli do ofensywy. Nie potrafili jednak zdobyć touchdownu i przez błąd przy snapie, piłka wróciła w posiadanie gości. Przechwytem i długą akcją powrotną popisał się Kamil Ruta, dzięki któremu „Pantery” znalazły się blisko pola punktowego Kings. Następnie 10-jardowa akcja biegowa Tima Morovicka dała prowadzenie wrocławianom. Za jeden punkt podwyższył Dawid Pańczyszyn. Nie minęło wiele czasu, a podanie Filipa Mościckiego przechwycił Krzysztof Wis i po przebiegnięciu połowy boiska zameldował się w endzone. Sędziowie dopatrzyli się jednak przewinień. Touchdown nie został zaliczony, lecz piłka przeszła na stronę przyjezdnych. Ponownie Panthers nie udało się zakończyć serii ofensywnej zdobyczą punktową. Tym razem podjęli oni ryzyko grania czwartej próby i Filip Świechowicz zatrzymał biegnącego Morovicka. W drugiej kwarcie mistrzowie Polski zdobyli drugie przyłożenie, którego przez ich własne przewinienie arbitrzy nie mogli zaliczyć. W pole punktowe przebił się ich amerykański rozgrywający. Goście zostali cofnięci, lecz i tak udało im się ostatecznie zdobyć touchdown po kilkunastojardowej akcji podaniowej. Sześć punktów zapewnił podopiecznym Nicka Johansena Tomasz Dziedzic. Nie udało się jednak podwyższyć. Kopnięcie Dawida Pańczyszyna zostało ofiarnie zablokowane przez Jarosława Satkowskiego. Najlepszego dnia nie miał dziś Filip Mościcki. Interception po jego zagraniu zanotował Mateusz Szefler, który po chwili mógł cieszyć się ze zdobytego przyłożenia. Na przerwę Panthers schodzili z prowadzeniem 27:0, ponieważ drugi w tym starciu touchdown zanotował Tomasz Dziedzic. Wide receiver wrocławian złapał ponad 50-jardowe podanie Tima Morovicka a podwyższenie za jeden punkt okazało się po raz trzeci udane.

Druga połowa rozpoczęła się od długiego biegu Filipa Mościckiego, lecz już w następnej akcji rozgrywający Kings ponownie dał rywalom okazję do zaliczenia interception. Przewagę Panthers powiększył swoim przyłożeniem z trzeciej kwarty Konrad Starczewski, a celnie kopnął po raz kolejny Dawid Pańczyszyn. W tej samej części meczu przechwyt po nieudanym podaniu Mościckiego zapisał na swoim koncie Marcin Gawroniak. Już w następnej akcji piłkę od Morovicka złapał Kamil Kwiatkowski i zdobył swoje premierowe przyłożenie w barwach Panthers Wrocław. Na ostatnią kwartę szansę na pozycji rozgrywającego dostał Jan Wawrzyniak i już w swojej pierwszej akcji spłacił kredyt zaufania, dogrywając wprost w ręce znajdującego się w polu punktowym Bartosza Dziedzica. Wynik spotkania na 48:0 dla mistrzów Polski ustalił udanym podwyższeniem za jeden punkt Pańczyszyn. W końcówce przechwyt udało się jeszcze zanotować Grzegorzowi Laremu.

Leave a Reply