Krajobraz po „resecie” tabeli

W niedzielę o godz. 15:00 na Stadionie Żużlowym w Lublinie odbędzie się ostatni mecz ósmego weekendu z Ligą Futbolu Amerykańskiego. Tytani zmierzą się z Green Ducks Radom.

Po tygodniu przerwy na boiska wracają drużyny z grupy wschodniej LFA2. To dywizja, w której sytuacja rozwija się nadzwyczaj ciekawie i ze wszystkimi tego konsekwencjami spokojnie należy stwierdzić, że każdy może wygrać z każdym. Tytani Lublin zainaugurowali sezon meczem w Radomiu, gdzie musieli uznać wyższość Green Ducks. Następnie na własnym terenie pokonali Rockets Rzeszów, a Rakiety chwilę później poradziły sobie z futbolistami z Radomia. Każda z ekip ma po jednym zwycięstwie i jednej porażce, tak więc walka o pierwsze miejsce w grupie zaczyna się od początku. Tytani podejmą na własnym terenie Zielone Kaczory, z którymi mają rachunki do wyrównania. Sporo strat oraz rażąca nieskuteczność w ataku nie pomagały reprezentantom Lublina i na poprawie tych elementów skupił się sztab trenerski. Przed własną widownią Tytani w LFA jeszcze nie przegrali. W niedzielę zamierzają podtrzymać tę passę.

Wygrana Rzeszowa z Radomiem w zasadzie „zresetowała” tabelę. To dla nas bardzo dobra wiadomość, bo znów mamy swój los w swoich rękach i nie musimy się na nic oglądać. Mecz z Green Ducks przeanalizowaliśmy bardzo wnikliwie i przygotowaliśmy zupełnie inny plan gry. Rywalizacja przed własną publicznością jest zupełnie innym doświadczeniem niż mecz wyjazdowy. Przyjezdne drużyny również to wiedzą i grają z innym nastawieniem. Jestem pewien, że ten mecz rozwinie się odmiennie niż pierwsze spotkanie w Radomiu, tym bardziej, że zgranie naszego ataku jest na zdecydowanie wyższym poziomie niż przed kilkoma tygodniami. Szczególnie mocno liczę na dobry występ naszych biegaczy – Mateusza Majewskiego, Marcina Grosmana, Maćka Szymczaka i Artura Czarnika. Ten ostatni pokazał się od szczególnie dobrej strony w meczu z Rzeszowem, zdobywając dwa przyłożenia i gro naszych jardów biegowych, udowadniając, że nie zmarnował sześciu miesięcy spędzonych w USA, gdzie miał okazję trenować z miejscowymi drużynamiAndrzej Jakubiec, Tytani Lublin.

Na starcie sezonu Green Ducks zaskoczyli nie tylko Tytanów, ale również całą futbolową Polskę. Agresywna postawa defensywy totalnie wybiła z rytmu gości i wymusiła nadspodziewanie dużą ilość strat. Udało się zwyciężyć i efektownie rozpocząć rozgrywki. Niestety dla Zielonych Kaczorów, podobny poziom zaskoczenia bardzo trudno powtórzyć. Mecz wyjazdowy w Rzeszowie nie ułożył się po myśli gości. Sporo błędów i nie najlepsza końcówka sprawiły, że przewaga nad rywalami po wygranej nad Tytanami została utracona. Teraz Green Ducks muszą zaczynać jej budowę od nowa i to bez wsparcia radomskiej publiczności. Zielone Kaczory zapowiadają, że w Lublinie pojawią się w szerszym składzie niż w Rzeszowie i, że po raz kolejny zaskoczą Tytanów. Jeśli faktycznie uda im się ta sztuka, to wykonają wielki krok w kierunku awansu do playoffs.

Nikt z nas nie spodziewał się takiego obrotu zdarzeń, jaki miał miejsce w meczu z Rockets. Myślę, że byliśmy przygotowani dosyć dobrze. Bardziej dały się we znaki braki kadrowe, bo kilku kluczowych graczy niestety musiało opuścić to spotkanie. Na ostatnich treningach nie wnosiliśmy szczególnych poprawek, chcemy grać swoje. Żądza wygranej u Tytanów pewnie wzrosła po tym jak zobaczyli wynik naszego meczu. Bilans 1-1, jakim legitymują się wszystkie drużyny sprawia, że mecz w Lublinie będzie drugim otwarciem sezonu. Dlatego spodziewam się, że przeciwnik postawi nam twardą defensywę i od początku będzie chciał zdominować nas ofensywnie. Na pewno będzie to bardzo ciekawe spotkanie, ale nie zamierzamy „dać ciała” – Michał Podkowa, Green Ducks Radom.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply