LFA1 2019 – prognozy i przewidywania

Do startu sezonu Ligi Futbolu Amerykańskiego pozostało nieco ponad 70 dni. W mijającym tygodniu oficjalna strona ligowa opublikowała podsumowanie najważniejszych ruchów transferowych. Czekamy jeszcze na terminarz, ale skład LFA1 jest już doskonale znany. Poniżej znajdziecie przewidywaną prognozę końcowej klasyfikacji LFA1 2019. Dobranie idealnych importów, eksplozja talentu nowych zawodników, zbawienny wpływ geniuszu trenerskiego, finalnie, łamiące serca kontuzje. Każdy z tych elementów może wywrócić ją do góry nogami, ale… czym byłby offseason bez solidnej porcji „wróżenia z fusów”.

Warto podkreślić, że kluby nie ogłosiły jeszcze informacji o wszystkich wzmocnieniach. Szczególnie wśród zawodników zagranicznych możemy spodziewać się co najmniej kilku „bomb”. Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy założyć, że ogromna większość zespołów skorzysta z amerykańskiego wsparcia, ale… nie ma na co czekać. Dość wstępu. Zaczynamy!

12. Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers

O Jeziorowcach było ostatnimi czasy bardzo głośno, dlatego umieszczenie ich na ostatnim miejscu może trochę dziwić. Nowy sponsor tytularny w połączeniu z pozyskaniem doświadczonego szkoleniowca z całą pewnością sprawią, że drużyna będzie prezentowała się lepiej niż przed rokiem. Niestety, kilku czołowych graczy zamieniło Olsztyn, na Wrocław. Będzie trzeba szybko wznieść na wyższy poziom futbolistów, którzy ich zastąpią. Ostrząca zęby konkurencja na pewno nie ułatwi tego zadania. Jeśli coach Gray Levy nie zastosuje szybko swojej magii, to Lakers będą rywalizować tylko i wyłącznie o utrzymanie.

11. Wilki Łódzkie

Miniony rok był dla Wilków sporym rozczarowaniem. Warto jednak podkreślić, że klub rozpoczął rozgrywki od bardzo wyrównanego starcia z Rebels, w których składzie brylował amerykański QB. Później łódzkie nawiedziła plaga kontuzji i trzeba było bronić się przed spadkiem. Wielu nowych graczy dostało mnóstwo szans gry, a wygrana w końcówce sezonu z Patriotami powinna dać wszystkim do myślenia. Wilki nie będą ligowym potentatem, ale to team, którego nie można lekceważyć. Offseasonowa inwestycja w sztab trenerski na pewno ich nie osłabiła.

10. Towers Opole

Sensacyjny Mistrz LFA2 rozpoczął przerwę zimową od bardzo mocnego uderzenia. Klub wzmocnił się szeregiem doświadczonych wychowanków, którzy zdecydowali się na powrót do Opola. Przed rokiem szerokość składu Towers, na tle drugoligowych rywali, była imponująca. Teraz ławka rezerwowych jest jeszcze dłuższa, a pozyskanie ogranych playmakerów sprawia, że z beniaminkiem trzeba będzie się liczyć. Coach Tim Bishop pozostał w klubie i jeśli do tego wszystkiego Wieże trafią z importami, to mogą zaskoczyć wielu rywali.

9. Wyszków Rhinos

Nosorożce zaskoczyły przed rokiem całą futbolową Polskę. Do ostatniej kolejki sezonu zasadniczego liczyły się w walce o pierwsze miejsce w grupie. Nieudane podwyższenie za dwa punkty w ostatnich sekundach meczu z Sharks zadecydowało o braku awansu do playoffs. Motorem napędowym drużyny był ultraszybki Chris Jones, który w sezonie 2019 zostanie zastąpiony wicemistrzem silnej ligi włoskiej, Jonem Brownem. Rhinos dysponują relatywnie wąskim składem i przyznam, że w pierwszej wersji rankingu poważnie rozważałem umieszczenie ich na 12 pozycji. Jednak wspomnienie rewelacyjnego sezonu połączone z pozyskaniem doświadczonego rozgrywającego daje do myślenia…

8. Wataha Zielona Góra

Niech finałowa porażka nie zaciemnia nam obrazu. Już przed rokiem Wataha wskoczyła na poziom zdecydowanie wyższy od drugoligowego. Owszem, była drużyną jednowymiarową, co mistrzowsko wykorzystali Towers. Futboliści z Zielonej Góry trochę za bardzo uwierzyli w powiedzenie, że „zwycięskiej taktyki się nie zmienia”. Dlatego też prognozuję, że finałowa wpadka przełoży się na duży progres w długofalowej perspektywie. Wyobraźcie sobie ubiegłoroczną Watahę z mobilnym, amerykańskim QB. No właśnie. Czekam na nazwisko, podkreślając jednocześnie, że w Zielonej Górze już od kilku miesięcy pracuje coach Michael Scholars.

7. Armia Poznań

Fuzja w sercu Wielkopolski i powstanie Armii, to niewątpliwie jeden z hajlajtów przerwy zimowej. Poznań oficjalnie rozpoczął budowę klubu, który w perspektywie kilku lat ma dołączyć do ścisłej ligowej czołówki. Ilość zawodników, poziom talentu. Na papierze „sky is the limit”. Wiemy jednak, że 1+1 nie zawsze daje 2. Towers zaliczyli po fuzji wielki sukces, ale to było w LFA2. Panthers w pierwszym roku istnienia klubu nie zdobyli Mistrzostwa. Ułożenie zgodnej współpracy w sztabie organizacyjnym, a także szkoleniowym wymaga czasu. Zawodnicy muszą się poznać, wykształcić zgranie i zaufanie. Wiele będzie tutaj zależało od ułożenia terminarza. Jeśli Armia zdoła rozpocząć „z wysokiego C”, to może poważnie zawalczyć o „dziką kartę”.

6. Kraków Kings

Królewska filozofia może budzić szacunek. Wytrwałość w jej realizacji musi imponować. Kings rozwijają się z godną pozazdroszczenia konsekwencją. Dysponują w tej chwili najliczniejszą (obok Panthers) bazą zawodniczą, a do tego zdecydowanie największym sztabem trenerskim w kraju. Modelowy rozwój przyniósł przed rokiem Mistrzostwo LFA9, a także, po minimalnej porażce w meczu o „dziką kartę”, status piątej drużyny w Polsce. Wiemy, że Kings będą lepsi niż przed rokiem. Dlaczego więc umieściłem ich na szóstym miejscu? Już odpowiadam. Ich filozofia jest błogosławieństwem, ale również przekleństwem. To najwyższy czas, aby dołożyć do składu wsparcie zza wielkiej wody. Z dodatkiem kreatywnego playmakera/gamechangera (RB/WR/returner) pojawia się spora szansa na półfinał. Bez niego, prognozuję minimalny krok w tył.

5. Warsaw Mets

Nowa siła ze stolicy zrewanżuje się w tym roku Królom za ubiegłoroczną porażkę Sharks. To nie jest oczywiste rozstrzygnięcie, ale mam podskórne przeczucie, że tak właśnie będzie. Mets opierają się na solidnym szkielecie Rekina, który został obudowany sporą dawką ogrania i doświadczenia. Imporci, trenerzy, powroty. Nie ma tutaj przypadkowych nazwisk. Każdy zna doskonale specyfikę futbolowej rywalizacji w Polsce i zamierza z pełnym poświęceniem walczyć o budowę mocnego klubu w Warszawie. W przypadku Mets nie liczyłbym na wpadki i wahania formy, które często przytrafiały się Sharks. To nowa jakość i realna siła.

4. Tychy Falcons

Sokoły mają za sobą poważny kryzys. Sezon 2018 rozegrały ultrawąskim składem, a fakt, że mimo to znalazły się w półfinale muszą traktować w kategoriach wielkiego sukcesu. Początek przerwy zimowej zwiastował pogłębienie problemów. Futbolowy światek żył „rozbiorem Falcons”, po tym jak kilku czołowych graczy przeszło do Panthers, a także Towers. Włodarze klubu z Tychów nie złożyli jednak broni. Udało się przekonać do powrotu Keitha „Keke” Raya, a także Jacka Wróblewskiego. Te dwa nazwiska gwarantują, że Sokoli atak będzie groźny dla każdego. Do tego roster został uzupełniony sporą ilością młodego talentu z okolicznych ekip. Łagodnie mówiąc będzie zdecydowanie szerszy niż przed rokiem.

3. Seahawks Gdynia

Najbardziej zwycięska drużyna w historii futbolu amerykańskiego w Polsce przeżywa lekką zadyszkę. Porażka z Lowlanders i brak awansu do finału były wielkim rozczarowaniem. Jastrzębie przyzwyczaiły nas jednak do tego, że zawsze walczą o mistrzostwo i w nowym sezonie to się z pewnością nie zmieni. Przypomnijcie sobie porównanie skali ubiegłorocznych wzmocnień Seahawks i Lowlanders. To, że w zima w Gdyni przebiega cicho i spokojnie, nie oznacza, że Jastrzębie nie obudzą się na wiosnę. Zakładam, że totalnie nowe postacie zarówno wśród importów na boisku, jak i na ławce trenerskiej wpłyną na klub odświeżająco. Seahawks znowu będą mocni.

2. Lowlanders Białystok

Zdobycie Mistrzostwa Polski przez Lowlanders było chyba największym zaskoczeniem futbolowego roku 2018. Owszem, nagromadzenie zbiegów okoliczności zagrało na korzyść Ludzi z Nizin, ale nikt nie może im odbierać finałowego zwycięstwa. Zakończyli serię Panthers grając bez MVP, Mikołaja Pawlaczyka. Byli lepsi. Wykorzystali swoją szansę, a… już wkrótce przekonają się, że obrona tytułu jest jeszcze trudniejsza niż jego zdobycie. Wciąż czekamy na informację o importach, ale na dobrą sprawę pod względem sportowym, to jedyną istotną zmianą jest wymiana Mateusza Szczęka na Konrada Paszkiewicza. Jeśli ktoś uważa, że Lowlanders będą słabsi niż przed rokiem, to niech jeszcze raz przemyśli temat.

1. Panthers Wrocław

Marzenia i modły kibiców liczących na przerwanie zwycięskiej serii Panthers zostały wysłuchane. Tim Morovick zdezerterował, Rafał Rogaczewski został zawieszony, a Wrocław musiał przełknąć finałową porażkę. Doprowadziła ona do wymiany trenera, a także zapewniła klubowi potężny offseasonowy zastrzyk motywacji. Krajowe wzmocnienia robią wrażenie, sztab trenerski prezentuje się imponująco, a… rywale liczą, że nowy QB, Chris Forcier, okaże się niewypałem. Na poważnie to, wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadają rychły start kolejnej imponującej serii. Panthers są głodni i zrobią wszystko, aby udowodnić, że sezon bez mistrzostwa był wypadkiem przy pracy.

Dawid Biały

Leave a Reply