Od włosów po tytanowy facemask – historia futbolowego kasku

Futbol amerykański znajduje się na liście niebezpiecznych sportów przynajmniej z kilku powodów ale jeden jest szczególny – ryzyko uszkodzeń głowy i ich potencjalnych konsekwencji. Próby sprostania temu problemowi trwają już przeszło 100 lat. Koncerny z roku na rok prześcigają się w badaniach, technologicznych nowinkach i produkują coraz nowocześniejsze kaski, które poza ochroną świetnie wyglądają i mocno podbijają boiskowy „swag” niejednokrotnie pustosząc nasze portfele. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze z taką zawziętością dbano o głowy. Jak wyglądał pierwszy kask? Czy od razu stał się przymusowym atrybutem? Zapraszam w podróż po historii futbolowego kasku

Kask nie był ani pierwszym ani podstawowym wyposażeniem futbolisty pod koniec XIX wieku, Co ciekawe znacznie większym zainteresowaniem cieszył się pad chroniący barki ( który pojawił się dobre kilka lat wcześniej), natomiast pierwszą linią obrony przed uszkodzeniem głowy były… WŁOSY!!!. Brzmi zabawnie ale w drugiej połowie XIX wieku zawodnicy wierzyli, że odpowiednia ilość włosów będzie wystarczającą ochroną.

Przełomem stał się 1893 rok kiedy to pan Joseph M. Reeves usłyszał od swojego lekarza, że jeżeli jeszcze raz dozna urazu głowy to czeka go „natychmiastowe szaleństwo a nawet śmierć!” Występ przyszłego bohatera amerykańskiej awiacji w słynnym „Army-Navy game” stanął pod znakiem zapytania. Z pomocą przyszedł szewc, który skórzaną czapką z nausznikami przywrócił Reeves’a na boisko i stworzył podwalinę pod dzisiejsze Shutt’y, Xenith’y czy Riddell’e. Co więcej
Reeves zabrał swoją czapkę „w kamaszę”, która stała się nakryciem głowy dla amerykańskich skoczków spadochronowych podczas I Wojny Światowej.

Historia zaczyna nabierać tempa ale umówmy się, raczej nie jest to sprint. W pierwszych dwóch dekadach XX wieku „skórzane czapki” pomimo tego, że coraz więcej graczy ich używało, to wciąż miały sporo przeciwników.Przede wszystkim pod kopułą szybko robiło się gorąco, a dodatkowo nauszniki zaburzały komunikację miedzy zawodnikami. Gigantycznym przełomem w tamtych czas był rok 1917 i długoletni trener uniwersyteckiej drużyny z Illinois – Robert Carl Zuppke. Modyfikacje które wprowadził tzn. system wentylacji, dziury w nausznikach a także pierwsze technologie zmniejszające impet uderzenia, znacznie spopularyzowały noszenie kasku a jego „ZH” stał się kamieniem milowym w bezpieczeństwie zawodników. Utwardzenie skóry wykorzystywanej do kasków rozpoczęło etap „leatherheads”

Pomimo coraz szybszego rozwoju kasku, wiąż nie był wymaganym atrybutem na boisku. Dopiero regulacja z 1939 roku nakazało wszystkim uczelnianym zawodnikom grać w kaskach a 4 lata później dotyczyła ligi zawodowej. Warto zaznaczyć, że ostatnim zawodnikiem, który grał bez kasku był Dick Plasman – end Chicago Bears, a działo się to w 1940 NFL Championship Games, gdzie Miśki rozjechały Washington Redskins 73 do 0

Lata 40 to kolejny milowy krok i początek ery plastikowych kasków. Tutaj do gry wchodzi John T. Riddell. Jego projekt zjednał sobie sporą rzesze fanów, problemem stał się jednak plastik. Powiedzmy sobie, że II Wojna Światowa znacznie nadszarpnęła jakość plastiku wykorzystywaną do produkcji kasków, do tego stopnia, że NFL na rok zakazała używania plastikowych wyrobów.

Wartym wspomnienia jest 1948 rok, gdzie Fred Gehrk – halfback Rams, rysuje rogi na kasku, rozpoczynając erę klubowych emblematów na skorupach

W latach 50 pojawiły się człowiek, który znacznie wyprzedził swoją epokę. Trener Cleveland Browns – Paul Brown wyniósł komunikacje ze swoim qb na zupełnie inny poziom, mianowicie zamontował mały radiowy odbiornik wewnątrz kasku. Wynalazek był tak bardzo innowacyjny, że komisarze ligi szybko zakazali takiego rozwiązania, a na futbolowe boiska wrócił dopiero w 1995 roku! Trener Brown uznawany jest także za twórcę pierwszego facemask’u. Legendarny BT-5 singelbar facemask (protoplasta tych dzisiejszych) powstał kiedy rozgrywający Cleveland podczas jednego z meczy prawie stracił dolną wargę. Ostatnim zawodnikiem grającym bez facemask’u był była zawodnik Detroit Lion Garo Yepremian a był to rok 1967. Natomiast ostatni singlebar facemask pojawił się na boisku w 2007 roku!!! Kochali go kickerzy i punterzy.

Potem poszło już znacznie szybciej. Lata 60 i 70 to era poduszek powietrznych i coraz bardziej rozbudowanych facemasków. Później pojawił się rewolucyjny policarbon. Obecnie koncerny prześcigają się o jak największą ochronę głów zawodników. Tytanowe lekkie facemaski, chinstrapy mające redukować wstrząśnienie mózgu czy technologia zmniejszająca impet siły rotacyjnej, która występuje w najnowszych Visionach to nieprawdopodobny krok od czasów włosów i skórzanych czapek. Obawiam się tylko, że nasza czaszka i tkanka mózgowa nie jest i nie będzie przystosowana do bezpiecznego przyjmowania uderzeń. Kto wie może czas i technologia pokaże mi że w przyszłości się mylę 🙂

Korzystając z okazji chciałbym życzyć wszystkim zawodnikom w nadchodzącym sezonie, jak najmniej urazów!

Patryk Kardasz

Leave a Reply