Ostatnie starcie na wyrównanym wschodzie LFA2

W niedzielę o godz. 12:00 na Stadionie Budowlanych w Lublinie odbędzie się mecz kończący rywalizację w sezonie zasadniczym grupy wschodniej LFA2. Tytani zmierzą się z Rzeszów Rockets.

Rywalizacja na wschodzie LFA2 od samego początku obfitowała w zaskakujące zwroty akcji. Niecodzienna grupa, w której rywale byli zmuszeni grać przeciwko sobie nie dwu, ale trzykrotnie, nie zawiodła oczekiwań. Jej faworyci, czyli Tytani Lublin, mogli zapewnić sobie niezagrożone pierwsze miejsce już przed tygodniem. Niestety, podobnie jak na inaugurację rozgrywek, wycieczka do Radomia nie była dla nich szczęśliwa. Porażka zepchnęła ich na drugą pozycję i sprawiła, że końcowy układ tabeli poznamy dopiero po zakończeniu niedzielnego starcia. Lublin odwiedzą Rakiety, których Tytani zdołali pokonać już dwukrotnie. Mają więc sposób na reprezentantów Podkarpacia, a do tego sporą przewagę w ilości małych punktów. Głośne wsparcie lokalnych kibiców ma zapewnić im efektowną wygraną, która pozwoli na organizację półfinału na własnym terenie. Tytani wiedzą, że limit wpadek wykorzystali przed tygodniem. Tym razem zamierzają zademonstrować pełną siłę i koncentrację.

Nasze mecze w Radomiu nie należały do najłatwiejszych głównie za sprawą błędów, które popełnialiśmy. W żaden sposób nie lekceważymy drużyny z Rzeszowa, zdajemy sobie sprawę, że dla nich to mecz ostatniej szansy dlatego też wyjdziemy w najmocniejszym składzie. Dla nas liczy się tylko zwycięstwo i awans do rundy playoff z pierwszego miejsca w grupie. To będzie trudny mecz. Rockets dysponują całkiem niezłą grą podaniową – co można było zauważyć w pojedynkach z Green Ducks Radom. Mimo to, jesteśmy dobrze przygotowani do tego spotkania i nie zakładamy innego scenariusza, jak pierwsze miejsce w grupie. Dodatkowym wsparciem dla całej drużyny z pewnością będą nasi niezawodni kibice, którzy są obecni na każdym domowym meczuArtur Czarnik, Tytani Lublin.

Przed kilkoma tygodniami Rakiety efektownie wzbiły się w powietrze i wydawało się, że zostaną tam na dobre. Udało im się pokonać na własnym terenie Green Ducks, co przy identycznym bilansie zapewniało przewagę nad rywalem z Radomia. Przeciwnicy jednak nie podłamali się porażką, wrócili na własny teren i tam, po raz kolejny ograli faworyzowanych Tytanów. Ten rezultat bardzo mocno utrudnił życie futbolistów z Rzeszowa. Teraz, aby wskoczyć na miejsce premiowane awansem muszą nie tylko zwyciężyć na trudnym terenie w Lublinie, ale przede wszystkim dokonać tego z wyraźną przewagą. Rockets są ambitną i utalentowaną drużyną, ale zadanie które stoi przed nimi w ostatniej kolejce należy do gatunku najtrudniejszych. Każdy scenariusz inny niż wysoka wygrana kończy ich rozgrywki i funduje klubowi ostatnie miejsce w grupie. Byłby to rezultat zdecydowanie poniżej oczekiwań. Możemy się więc spodziewać szturmu Rakiet już od pierwszej akcji niedzielnego starcia. Rzeszowianie z pewnością postawią wszystko na jedną kartę.

Przegrana Tytanów w Radomiu rzeczywiście mocno skomplikowała naszą sytuację, ale nie będzie to miało znaczenia dla naszej gry w Lublinie. Pojedziemy realizować swoje założenia i walczyć o wygraną. Wiemy, że do awansu trzeba absolutnie perfekcyjnego meczu ataku, obrony i special teams… i jeszcze trochę szczęścia. Jak zawsze z Tytanami spodziewamy się twardego i ciężkiego meczu. Ich najsilniejsze strony to: mocna obrona i gra biegowa w ataku. W Radomiu Tytani grali bez swojego nominalnego rozgrywającego, ale myślę że taktycznie nas niczym nie zaskoczą. Są po prostu bardzo skuteczni w tym co robią. Na pewno przystąpią do meczu pewni siebie i zmotywowani. Podobnie jak i myTomasz Tabaka, Rzeszów Rockets.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply