Polacy walczyli jak równy z równym z Amerykanami! Niestety, brąz dla USA

Reprezentacja Polski po stosunkowo słabym spotkaniu półfinałowym przeciwko Francji (2:28), dzisiaj zmierzyła się z USA w starciu o brązowy medal The World Games Wrocław 2017. Niestety, mimo zaciętej walki, Biało-czerwoni przegrali 7:14 i zajęli ostatnie, czwarte miejsce w turnieju futbolowym.

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych mogli wyjść na prowadzenie w połowie pierwszej kwarty, jednak John Moorhead nie wykorzystał 28-jardowego field goala. Kopacz zza Oceanu nie miał dziś szczęścia, gdyż minutę po rozpoczęciu drugiej kwarty ponownie podszedł on do wykonania kopnięcia z pola i tym razem jego 32-jardowa próba została zablokowana przez Biało-czerwonych. Polska defensywa spisywała się w tym spotkaniu bardzo dobrze, popisując się między inymi dwoma sackami na rozgrywającym USA. Gdy wydawało się już, że do przerwy uda nam się zejść z niezwykle obiecującym remisem, Amerykanie zaskoczyli naszą obronę. Na zaledwie 57 sekund przez końcem czasu goście byli na 20. jardzie i zdecydowali się na rozegranie czwartej próby. Ryzyko się opłaciło – podanie Dustina Hawke’a Willinghama złapał w polu punktowym nieupilnowany Tyrell Blanks, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Za trzecim podejściem wreszcie udało się celnie kopnąć Moorheadowi i na tablicy wyników pojawiło się 7:0 dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Polacy jednak nie zamierzali się poddawać i mimo iż pozostało im tylko kilkadziesiąt sekund gry, walczyli do samego końca pierwszej połowy. Upragniony touchdown był bardzo blisko. Gdy na zegarze widniały już tylko dwie sekundy, Karol Żak posłał 30-jardowe podanie w kierunku Patryka Matkowskiego. Wide receiver Panthers Wrocław złapał futbolówkę i wpadł w endzone, jednak sędziowie orzekli, że zrobił to już za linią boczną i nie zaliczyli przyłożenia, jednocześnie kończąc pierwszą połowę.

Po przerwie nasza gra w ofensywie znacznie się poprawiła. Impuls do ataku dał Arkadiusz Cieślok, który popisał się przechwytem i zapoczątkował fantastyczną serię ofensywną. Podopieczni Brada Arbona systematycznie przesuwali się w kierunku endzone gości i nareszcie zaczęła im wychodzić gra podaniowa. Gdy Biało-czerwoni byli już tylko kilka jardów od pola punktowego rywali, Karol Żak wypatrzył w nim Adama Nelipa, który dał reprezentacji Polski pierwsze przyłożenie w tym spotkaniu i w całych igrzyskach The World Games. Po chwili ten sam zawodnik pewnie podwyższył i na tablicy wyników mieliśmy remis 7:7. W ostatniej kwarcie nasi futboliści ponownie mieli szansę na udaną serię ofensywną, jednak sędziowie dopatrzyli się przewinienia, cofając Polaków do miejsca, skąd trudno było nawet próbować kopnięcia z pola. Podopieczni Brada Arbona byli zmuszeni oddać przeciwnikowi piłkę, a ten kilkanaście minut później wyszedł ponownie na prowadzenie. Z 11. jarda piłka trafiła w ręce byłego zawodnika Husarii Szczecin, Mario Browna, a ten zwiódł dwóch polskich defensorów i wbiegł w pole punktowe. Amerykanie szczęśliwie po raz drugi podwyższyli za jeden punkt, na co nasi zawodnicy nie byli już niestety w stanie odpowiedzieć. Niedługo po tym, dobrze zapowiadający się bieg Adama Skakowskiego zakończył się zgubieniem piłki, do której dopadli Amerykanie. Polska defensywa zaprezentowała jednak ogromną jakość, nie dopuszczając do straty kolejnego przyłożenia i przeszła do ataku. Niestety, zakończył się on na 26. jardzie, gdzie powalony w czwartej próbie z piłką został Karol Żak. Do końca meczu pozostało wówczas tylko 39 sekund, Amerykanie nie mogli zaprezentować „victory formation”, gdyż mądrze z przerw na żądanie korzystał sztab reprezentacji Polski. Mimo wszystko, to futboliści zza Oceanu mogli cieszyć się z brązowego medalu The World Games. Polacy natomiast po zaciętej walce i po bardzo dobrym meczu musieli obejść się smakiem i zajęli miejsce tuż za podium.

autor: Mariusz Kańkowski

Leave a Reply