Aktualności

Opadły już nieco emocje po ostatnim meczu reprezentacji Polski ze Szwajcarią, jak i po tym, co działo się kilka dni wcześniej. My zapraszamy jeszcze do przeczytania pomeczowych wypowiedzi trenerów obu reprezentacji, jak i naszego kadrowicza, Marcina Kaima, a także prezesa PLFA, Jędrzeja Stęszewskiego.

– Był to bardzo ważny mecz dla nas, bo zamyka on pewien duży etap futbolu amerykańskiego w naszym kraju. The World Games już za nami, dzisiaj zamykamy ten rozdział ze składem dosyć eksperymentalnym. Mnóstwo nowych zawodników, ale jak zobaczyliśmy, poziom futbolu w Polsce jest wysoki i przy pracy bardzo dobrego sztabu szkoleniowego można przygotować drużynę w trybie ekspresowym tak, by z trudnym rywalem, jakim jest Szwajcaria wygrać. Myślę, że jest to bardzo ładny akcent kończący ten etap, zobaczymy jak będą wyglądały kolejne – rozpoczął Stęszewski.

– Polska nas nie zaskoczyła, wiedzieliśmy że to bardzo dobra drużyna z wieloma utalentowanymi zawodnikami, więc byliśmy pewni, że to nie będzie łatwe spotkanie. Ten mecz był po to, bym mógł wiedzieć na kogo mogę liczyć w przyszłości i dał mi sporo odpowiedzi. My też wystawiliśmy wielu młodych graczy i jest to dopiero nasz początek przygotowań do eliminacji Mistrzostw Europy Grupy B w 2019 roku. Macie bardzo dobrą drużynę i jestem zdziwiony, że nie przeszliście ostatnich eliminacji do ME (w październiku 2015 roku Polacy przegrali 7:14 z reprezentacją Czech – red.). Nam dzisiejszy mecz na pewno bardzo pomoże w odpowiednich przygotowaniach, by być gotowym na grę na najwyższym poziomie. To świetne doświadczenie i bardzo dziękuję za to, że mogliśmy się dzisiaj pojawić w Lublinie – nie krył pochwał w kierunku Polaków head coach Szwajcarii, Chris Winter.

Wiemy, jak wiele zamieszania wywołała w ostatnim czasie decyzja Panthers Wrocław o tym, by w obawie przed groźnymi urazami nie pozwolić swoim zawodnikom w udziale w zgrupowaniu. Okazało się, że największych strat doznali jednak Helweci – Nasz podstawowy rozgrywający Beat Gechter doznał poważnej kontuzji. Na gorąco po meczu mogę powiedzieć, że może chodzić nawet o zerwanie więzadła krzyżowego. Nie wygląda to za dobrze. Kontuzji doznał też defensive back Cedric Cordey. Niestety, taki jest futbol – zakomunikował szkoleniowiec naszych rywali na pomeczowej konferencji prasowej

Spotkanie ze Szwajcarią jest ostatnim meczem biało-czerwonych pod wodzą Brada Arbona

– Ostatnie lata były dla mnie świetnym doświadczeniem. Cieszę się, że mogłem pracować z ludźmi, dla których dumą było występować z orzełkiem na piersi. 11 meczów w dwa i pół roku to naprawdę duże osiągnięcie. Byliśmy coraz lepsi z treningu na trening i widzę dużą poprawę w naszej grze na przestrzeni czasu. Dobrym przykładem jest właśnie ten mecz ze Szwajcarią. Miałem do dyspozycji dwóch nowych rozgrywających, z którymi nigdy wcześniej nie pracowałem, nie wiedziałem na co ich stać. Mieliśmy bardzo mało czasu, tak naprawdę dopiero w piątek rozpoczęliśmy przygotowania. Musiałem maksymalnie skrócić playbook, byśmy grali możliwie jak najprościej. Chłopaki jednak dali sobie radę, bardzo mi zaimponowali i pokazali, że prezentują naprawdę wysoki poziom, nie tylko rozgrywający, ale wszyscy, którzy wystąpili w dzisiejszym meczu – powiedział były już trener główny reprezentacji Polski.

Arbon został także zapytany o to, jakie rady mógłby dać swojemu następcy, którego nazwiska jeszcze nie znamy

– Myślę, że język to bardzo ważna sprawa. Na przykład przy jakże istotnej pracy z quarterbackami. Mówiłem swoje przemyślenia trenerowi rozgrywających i dopiero on przekazywał to chłopakom, by na pewno wszystko zrozumieli. To męczące. Gdy pracowałem w Niemczech miałem zdecydowanie większy komfort, bo mówię w tym języku. Przy pracy z reprezentacją Polski, gdy mówiłem coś do zawodników i oni odpowiadali „OK”, tak naprawdę nie mogłem mieć pewności, czy zrozumieli wszystko, co chciałem im przekazać. Myślę, że to bardzo ważna sprawa, by mieć trenera, który w bardzo łatwy sposób może przedstawić swoją opinię i dotrzeć do zawodników. Moim zdaniem dla reprezentacji narodowej to bardzo ważny aspekt. Ja na szczęście miałem jednak ogromną pomoc wielu polskich trenerów-asystentów. To oni byli moim łącznikiem między zawodnikami, ale też klubami. Polska w stosunku do innych drużyn w Europie jest teraz bardzo silna. Muszę przede wszystkim podkreślić to, że w reprezentacji jest ogromna konkurencja. Nawet jeśli ktoś wypadł, na przykład z powodu kontuzji, jego miejsce mógł zająć gracz na podobnym poziomie umiejętności, co dzisiejszy mecz w dużym stopniu pokazał. W doborze zawodników na to spotkanie ogromne znaczenie mieli polscy trenerzy. Powiedziałem im „Dajcie mi nazwiska” i po analizie wideo, wspólnie jak widać dokonaliśmy słusznego wyboru. Dostałem około 30 zupełnie nowych graczy, mieliśmy tylko 36 godzin na zbudowanie drużyny i zrobiliśmy to – ocenił head coach naszej kadry.

– Mieliśmy po meczu rozmowę z trenerami, bo jak powiedziałem, jest to zamknięcie pewnego etapu. W tym momencie zakończyła się misja sztabu reprezentacji w aktualnym kształcie. Przytoczę może to, co w szatni powiedział Filip Pawełka, czyli trener skrzydłowych. Olbrzymim dziedzictwem dotychczasowych trenerów jest to, że zawodnicy wiedzę wyniesioną ze zgrupowań przenieśli do swoich macierzystych klubów. Także polska część sztabu, która na co dzień pracuje w zespołach PLFA, wiele nauczyła się przy amerykańskich szkoleniowcach. Reprezentacja Polski, która pojawiała się na campach liczy około 100 osób, z czego ponad 20 to trenerzy. Wiedza nabyta przez nich w ostatnim czasie to doskonałe podwaliny pod przyszłość reprezentacji Polski – z optymizmem patrzy w przyszłość prezes Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego, Jędrzej Stęszewski.

O podsumowanie spotkania został także poproszony defensor reprezentacji Polski, Marcin Kaim

– Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co wczoraj zrobiliśmy, bo większość tego składu to nowi ludzie, większość z niższej ligi. Wprowadzili oni dużo świeżej krwi, przez co ten camp wyglądał podobnie do naszych pierwszych zgrupowań sprzed dwóch lat. Każdy chciał się pokazać z jak najlepszej strony i grał na 100%, co zaowocowało w tym meczu. Wielkie pochwały dla Mariusza Góreckiego, rozegrał wspaniałą pierwszą kwartę, dzięki czemu mogliśmy spokojniej grać w defensywie. Nie czuliśmy takiej presji, jak przy wyniku 0:0. W defensywie dzisiaj nie było żadnego wylewania żali na zawodnika, bo czegoś nie zrobił. Skupialiśmy się po prostu na kolejnej akcji i robiliśmy swoje. W tych młodych zawodnikach jest na pewno potencjał, w przyszłości okaże się, czy będą kontynuować tę przygodę z reprezentacją Polski. Myślę, że zaowocuje to podniesieniem i może wyrównaniem poziomu całej ligi. Mieliśmy na przykład wielu zawodników Kraków Kings i Warsaw Sharks, czyli ekip, które wywalczyły awans do Topligi. Wynieśli na pewno z tego zgrupowania spore doświadczenie i cała liga może na tym zyskać, dzięki czemu rozgrywki będą ciekawsze. Co do meczu, to ciężko powiedzieć, czy Szwajcaria nas zaskoczyła. Mieliśmy materiały wideo, wiedzieliśmy jak się zachować w danej sytuacji. Zagraliśmy dobry mecz po obu stronach piłki i dzięki temu wygraliśmy – powiedział zawodnik Husarii Szczecin.

Kaim został także zapytany o to, jak w nowym otoczeniu odnaleźli się debiutanci

– Największą odpowiedzialnością dla mnie i pozostałych zawodników z większym stażem w kadrze było odpowiednie wprowadzenie chłopaków w ten cały proces zgrupowania reprezentacji Polski. Nie mogli żyć w takiej niepewności, że wychodzą na boisko i nie wiedzą co robić. Gdy tak było, to staraliśmy się im pomagać, coś podpowiedzieć, żeby po nieudanej akcji nie pojawiła się w ich głowach myśl, że zawiedli i trener już na nich nie postawi – zdradził nasz reprezentacyjny safety.

Na koniec grający ostatnio w Husarii Szczecin zawodnik został zapytany o swoją przyszłość, oraz o fakt, iż jako jedyny w naszym zespole nie wystąpił w kasku w narodowych barwach – Na The World Games doznałem wstrząśnienia mózgu i zapytałem trenerów, czy nie będzie to problemem, bym zagrał w swoim kasku, ponieważ czuję się w nim pewniej. Przez ten uraz miałem też dziś w sobie pewien głód gry, bo na TWG dość szybko w pierwszym meczu z Francją musiałem zejść z boiska i nie miałem możliwości zagrania z Amerykanami w meczu o brąz. Teraz przyjeżdżając na camp czułem, że muszę coś udowodnić, że może gdyby nie było tej kontuzji, wyniki meczów we Wrocławiu byłyby inne. Na ten moment natomiast jeszcze nie wiem, gdzie będę grał w przyszłym sezonie, decyzję podejmę najprawdopodobniej w ciągu najbliższych dwóch miesięcy – zakończył Marcin Kaim.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Sławek Boczkowski

Share

Zostaw komentarz