Pozostać w grze

W sobotę o godz. 17:00 na wyszkowskim stadionie futbolowym przy ul. Kościuszki odbędzie się mecz siódmej kolejki Ligi Futbolu Amerykańskiego. Miejscowi Rhinos zmierzą się z Angels Toruń.

Dla Wyszkowian granie przed domową publicznością na pachnącym nowością futbolowym obiekcie jest zawsze wielką przyjemnością. Jego otwarcie wypadło bardzo okazale. Udało się wtedy pokonać Olsztyn Lakers. Kolejne mecze nie były dla Rhinos aż tak dobre, ale miał na to wpływ spory problem z importowanymi zawodnikami. Wszystko wskazuje na to, że został on w końcu rozwiązany i Nosorożce mogą się w 100% skupić na ligowej rywalizacji. Już przed dwoma tygodniami w drużynie zadebiutował defensor Rahjeir Miles. W najbliższy weekend dołączy do niego równie wszechstronny Chris Jones mający za sobą grę w Coastal Carolina University. Amerykanin zaprezentuje się na pozycjach skrzydłowego i biegacza, a rola dyrygenta ataku Rhinos przypadnie utalentowanemu Mateuszowi Morce. Nosorożce liczą na głośne wsparcie lokalnych kibiców, które pozwoli im w powrocie na zwycięskie szlaki. Walka o pierwsze miejsce w grupie wciąż jest w ich zasięgu, jednak aby pozostać w grze muszą koniecznie wygrać.

W starciu z Lakers zawiodło wiele rzeczy, a przede wszystkim fakt zaspania w pierwszej części spotkania. Druga połowa, zmiana na pozycji rozgrywającego, wejście Bartosza Szymańskiego na pozycję running backa sprawiły, że ofensywa ruszyła. Zabrakło czasu i kilku decyzji w playbooku, aby mecz mógł potoczyć się trochę inaczej. Ale takie jest życie. Nastrój wraca powoli za sprawą Miles’a, który wprowadził wiele zmian i zdecydowanie pracuje nad poprawą każdego elementu naszej gry. W żadnym wypadku nie czujemy się faworytami, bo jak każdy wie bardzo duże znaczenie ma doświadczenie w kluczowych momentach spotkania, a zdecydowanie jest to na korzyść drużyny z Torunia. Cieszymy się, że teraz po dwóch porażkach zagramy dwa spotkania z Angels, czyli zespołem na naszym poziomie. Będzie to świetny moment, aby drużyna wróciła na dobre toryPiotr Wykowski, Rhinos Wyszków.

Futboliści z Torunia mają statystycznie najsłabszą ofensywę w Lidze Futbolu Amerykańskiego i niestety nie jest to powód do dumy. W trzech meczach Angels zdobyli zaledwie jedno przyłożenie, a co za tym idzie nie zdołali pokonać żadnego z dotychczasowych rywali. Mimo to w klubie panuje doskonała atmosfera. Zawodnicy zdają sobie sprawę jak ogromny jest przeskok jakościowy pomiędzy grą w PLFA2, a najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce. Seahawks i Sharks byli zdecydowanie poza zasięgiem. Nieco inaczej sytuacja wyglądała w meczu z Patriotami, gdzie Angels liczyli na nieco bardziej wyrównane starcie. Mecz finalnie się nie udał, ale zmotywował zawodników do jeszcze cięższej pracy. Angels wierzą, że zbliżający się dwumecz z Rhinos będzie okazją do realnej walki o zwycięstwo. Chcą wykorzystać wewnętrzne przemiany z jakimi zmagają się Nosorożce. Do Wyszkowa pojadą z nadzieją na pierwszą wygraną w Lidze Futbolu Amerykańskiego.

Od początku sezonu wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Żałujemy przede wszystkim meczu z Patriotami. Nie wyglądał on jak powinien z naszej strony. Pojawiły się kontuzje i wynik jest wszystkim znany. Plusem jest to, że byliśmy świadomi wyzwań. Morale nie upadły. Każdy czeka na mecze z Rhinos i Lakers, aby powalczyć. Gdybyśmy od początku offseasonu wiedzieli, że zagramy w LFA1 nieco inaczej ułożylibyśmy przygotowania. Kluczowa decyzja nastąpiła dość późno i stąd wszystko w naszym wykonaniu jest nieco „na wariackich papierach”. Mecz z Rhinos w dużej mierze zależeć będzie od tego, czy Wyszków zdoła zasilić swój skład nowym importem. Na pewno grają mocno fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Spodziewamy się ciężkiego i wyrównanego meczuHubert Pińczak, Angels Toruń.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply