Przeciwnicy Panthers w CEFL

Panthers Wrocław ponownie zagrają w CEFL Championship. W swojej grupie zmierzą się z trzema innymi zespołami, a zwycięzca całej grupy powalczy w finale o mistrzostwo CEFL.

Wrocławianie dwa ze swoich meczy zagrają u siebie. 13 kwietnia z Calanda Broncos oraz 11 maja z Wild Boars Kragujevac. 27 kwietnia zagrają na wyjeździe z Koç Rams. Jeśli nie interesujecie się tym co się dzieje w futbolowej Europie, to całkiem możliwe, że nawet nie słyszeliście o tych drużynach. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy krótkie przedstawienie przeciwników Panthers Wrocław w nadchodzących rozgrywkach CEFL Championship.

Calanda Broncos – 13.04.19
Drużyna z Landquart to obecni mistrzowie Szwajcarii. Jest to ich drugie mistrzostwo z rzędu oraz dziewiąte ogólnie od 2008 roku, czyli odkąd zmienili nazwę na Calanda Broncos. Ich obecny stadion znajduje się w miejscowości Chur. Broncosi wzieli udział we wszystkich Swiss Bowl od czasów ich istnienia, przegrywając tylko dwukrotnie w 2014 i 2016. W 2012 roku drużyna wygrała również Eurobowl. Za ich zwycięstwo w tym sezonie odpowiedzialny był głównie rozgrywający, Clark Evans. Jednak drużyna nie przedłużyła z nim kontraktu,a na jego miejsce sprowadzili Connera Manninga. Ten młody rozgrywający w przeciągu swojej dwu letniej kariery w Georgia State Panthers rzucił 5830 yardów oraz 30 przyłożeń w zaledwie 22 meczach. W sezonie 2017 doprowadził swoją drużynę do pierwszego historycznego zwycięstwa w AutoNation Cure Bowl przeciwko Western Kentucky oraz zdobył tytuł MVP finału. Niewątpliwie będzie to bardzo mocna broń w rękach Calanda Broncos. Warto również wspomnieć, że chłopaki z Wrocławia już raz zmierzyli się z tą druzyną. W 2016 roku, Panthers pokonali Broncos w meczu towarzyskim 35:27.

Wild Boars Kragujevac – 11.05.19
Wild Boars, czyli aktualni mistrzowie Serbii. Jest to ich ósme zwycięstwo od 2004 roku oraz już trzecie z rzędu. Sezon zakończyli nie przegrywając żadnego z meczów. W 2006 roku zdobyli również mistrzostwo CEFL. Wśród zawodników zdecydowanie wyróżnia się Joshua Quezada, który w sezonie 2016 przyczynił się do zdobycia mistrzostwa przez Seahawks Gdynia. Joshua w finale, w którym Boars pokonali Vukovi Belgrade 53-36, zdobył aż pięć przyłożeń i dostał MVP meczu. Na uwagę również zasługuje rozgrywający, Dalton Olivier, który mocno przyczynił się do udanego sezonu drużyny. Jego zdecydowanym ulubieńcem, do którego podawał piłki górą był Strahinja Stepović, zdobywca MVP całej ligi. Jak widać, jeśli nie wiele się zmieni w przyszłym sezonie, możemy się od nich spodziewać solidnej gry w ofensywie. Defensywa statystycznie też wygląda bardzo mocno, pozwalając przeciwnikom zdobyć tylko 15.5 punktów na grę.

Koç Rams – 27.04.19
Mistrzowie Turcji z Istambułu zdobyli swoje trzecie mistrzostwo z rzędu, pewnie pokonując Bogazici Sultans 52-21. Ich rozgrywający, David Whipple rzucił dwa przyłożenia oraz sam zdobył kolejne dwa. Trzy razy w polu punktowym przeciwników zameldował się również Javonte Hence. Warto również wspomnieć, że od czasu dołączenia do najwyższej tureckiej ligii (2013), co roku udawało im się pojawić w finale. W poprzednich mistrzostwach CEFL, Rams ulegli w finale Swarco Raiders, przegrywając 49-20. Drużyna z Turcji póki co nie ogłosiła większych zmian w swoim składzie.

Podsumowanie
O brak emocji w zachodniej konferencji nie musimy się martwić. Ciekawi na pewno forma Panthers oraz ich nowego rozgrywającego w nadchodzącym sezonie, ale mocno wierzymy, że chłopaki z Wrocławia godnie bedą Nas reprezentować w nadchodzących rozgrywkach CEFL!

Pawel Woźniak: Którego z przeciwników obawiacie się najbardziej?

Kuba Głgowski: Nie ma w naszej grupie słabych drużyn. Każdą z nich widzieliśmy już nie raz w akcji na żywo lub w czasie transmisji i wiemy, że do każdego meczu musimy podejść jako najważniejszego. Oczywiście najtrudniejszy wydaje się wyjazd do Turcji też ze względów logistycznych, ale oba mecze domowe będą równie wymagające.

PW: Czy to, że jesteście jedyną drużyną w grupie z wicemistrzostwem ma na Was jakiś wpływ?

KG: Zdecydowanie nie. Nie ma to dla nas znaczenia, jak zakończył się sezon LFA, bo wiemy wszyscy, w jakich wydarzyło się to okolicznościach. Nadal naszym celem jest pozostanie wśród najlepszych w Europie i w mierzenie się z takimi drużynami mierzymy.

PW: Jak myślisz, z kim się spotkacie, jeśli uda Wam się wyjść z grupy?

KG: Faworytem w drugiej grupie są zdecydowanie Swarco Raiders Tirol. Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby nie wygrali obu meczów, ale Milano Seamen mogą im napsuć wiele krwi.

PW: Czy mecze domowe będzie można obejrzeć w telewizji?

KG: Tak, ale czy w Polsce to może być trudne. Sponsorem CEFL jest stacja Sport Klub i nasze transmisje są dostępne w wielu krajach Europy. Tak było też w tym i w poprzednim roku. My na pewno przygotujemy świetnie przygotowane transmisje internetowe, a jakie kanały będą chciały je wykorzystać to okaże się w pierwszych miesiącach roku.

PW: Jak uklada współpraca z nowymi trenerami?

KG: Val Gunn i Skip Albano spędzili z nami tydzień i jeszcze wrócili do USA. Na stałe będą u nas w styczniu. Ten tydzień poświęciliśmy właśnie na poznanie się, poznanie wzajemnych oczekiwań i myślę, że wrażenie jest świetne w obie strony. To są specjaliści, których celem jest wyłącznie zwycięstwo i takiej mentalności oczekujemy. Na każdym kroku widać, jak profesjonalnie podchodzą do swojej pracy, jakie konkretne pytania zadają i jak świetne mają podejście do zawodników. Już nie możemy się doczekać stycznia!

PW: Które rozgrywki traktujecie priorytetowo LFA czy CEFL?

KG: Nie ma tu opcji albo albo. Obie ligi są dla nas tak samo ważne i do obu podchodzimy równie poważnie. Każdy mecz jest dla nas najważniejszy i każdy chcemy wygrać.

autor: Paweł Woźniak

Leave a Reply