Przedwczesny start playoffs

W niedzielę o godz. 13:00 na boisku bocznym stadionu Arki Gdynia odbędzie się ostatni mecz sezonu zasadniczego w grupie A Ligi Futbolu Amerykańskiego. Seahawks podejmą Lowlanders Białystok.

Kiedy Jastrzębie mierzą się z Ludźmi z Nizin zawsze jest ciekawie. Starcia tych klubów, to od lat ligowe klasyki, które zawsze dostarczają fanom wielkich emocji. W najbliższą niedzielę będzie z pewnością podobnie, tym bardziej, że zwycięzca tego spotkania uniknie rywalizacji w rundzie dzikich kart, a także zapewni sobie przewagę własnego boiska w półfinale. Mecz jest więc oficjalnie starciem kończącym sezon zasadniczy, ale jego znaczenie sprawia, że zapewni nam idealny przedsmak playoffs. Gospodarze mają przewagę trzech punktów, po z trudem wywalczonej wygranej w Białymstoku. Na korzyść gości działa fakt, że mecz nie odbędzie się na Narodowym Stadionie Rugby, tylko na boisku bocznym Stadionu Arki Gdynia, a także ultra trudny terminarz z jakim Seahawks musieli sobie radzić w ostatnich tygodniach. Jastrzębie czują w kościach aż trzy dalekie wyjazdy, z których tylko jeden zakończył się ich wygraną. Najwięcej sił kosztowała ich z pewnością wyprawa do Serbii na mecz finałowy CEFL Cup. Wicemistrzowie Polski musieli uznać wyższość Vukovi Belgrad, po batalii zakończonej wynikiem aż 41:55. Pomimo porażki atak Seahawks pokazał się z dobrej strony. Nieco gorzej zaprezentowała się Jastrzębia defensywa, która będzie chciała udowodnić, że mniej skuteczna postawa w Serbii była tylko wypadkiem przy pracy.

Ostatnie tygodnie określiłbym jako złe dobrego początki. Atmosfera w naszej drużynie to constans, jesteśmy świadomi celów i oczekiwań nam stawianych które, w futbolowej Polsce wszyscy znają. Expect to win! Co do Lowlanders, to bardziej wygląda mi to na przepompowany balon, który pęknie z hukiem i jego resztki trzeba będzie zbierać. Białostocki atak, jak i obrona to mocni goście, ale niedziela pokaże, jak im się oddycha morskim powietrzem. To będzie dobre widowisko Jan Domagała, Seahawks Gdynia.

Ludzie z Nizin zamierzają zakończyć serię finałowych awansów w wykonaniu Seahawks. Cel nie zmienia się od lat, ale choć Lowlanders robią wszystko co w ich mocy, doświadczeni futboliści z Trójmiasta zawsze są w stanie w kluczowych momentach przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przed dwoma laty o półfinałowej wygranej zadecydował jeden punkt. Rok później, kolejny bój o finał miał miejsce w Białymstoku, ale tym razem przewaga Gdynian była większa. W początkowej fazie tegorocznych rozgrywek Lowlanders udowodnili, że znów bardzo zbliżyli się do Seahawks. O porażce zadecydowało dopiero skuteczne kopnięcie z pola w samej końcówce. Futboliści z Podlasia zdają sobie sprawę, że najważniejsze starcie z Jastrzębiami dopiero nastąpi. Chcą jednak zrobić wszystko, aby zyskać prawo rozegrania go przed własną publicznością. Trzy punkty na korzyść rywala to minimalna przewaga. Walka o miejsce w tegorocznym finale wkracza w decydującą fazę.

Mecz z Panthers miał dwa oblicza. Pierwsze to niesamowicie grająca ofensywa. Każdy może mieć swoje zdanie, ale ja osobiście uważam, że to był najlepszy mecz w tym roku w ich wykonaniu i napawa mnie to wielkim optymizmem. Druga strona medalu to gra naszej defensywy. Tutaj było niestety zdecydowanie gorzej. Masa błędów przy taklowaniu, oraz sporo złych decyzji złożyły się na aż 62 stracone punkty. To był mega zimny prysznic, który podziałał na nas bardzo motywująco. Tim Morovick i skrzydłowi Panthers obnażyli nasze słabe punkty i było nam to bardzo potrzebne. Teraz czas na Jastrzębie, którym nie zazdroszczę ostatnich tygodni. To był dla nich bardzo ciężki okres, szczególnie mecz w Belgradzie był sporym logistycznym wyzwaniem. Ja na szczęście nie muszę zastanawiać się nad tym, czy rywal będzie zmęczony, czy też nie. Wiem, że wszyscy będą przygotowani na 100%. Spodziewam się świetnego widowiska, zaciętej walki, bo z tego słyną nasze pojedynki. Za najmocniejsze strony Seahawks uważam tytanów pracy, Arka Cieśloka i Jakuba Mazana. Pokazują swoją klasę na boisku, a także poza nim. Warto podkreślić, że Jastrzębie zawsze grają najlepiej w decydujących momentach, są mistrzami końcówek. My musimy przetrwać czwartą kwartęDamian Wesołowski, Lowlanders Białystok.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply