Przełamanie Lowlanders w Wyszkowie, osłabieni Rhinos rozbici na własnym stadionie

Trapieni poważnymi problemami kadrowymi Rhinos Wyszków przegrali na własnym obiekcie z Lowlanders Białystok aż 0:55. Dla „Ludzi z Nizin” było to dopiero pierwsze zwycięstwo w tym sezonie LFA1.

Gospodarze byli zmuszeni przystąpić do tego starcia całkowicie polskim składem, bowiem ich obaj amerykańscy gracze zdecydowali się na opuszczenie klubu. Avery Neloms będzie teraz reprezentował rosyjski Sankt Petersburg North Legion, natomiast Greg Williams przeniósł się do ligi węgierskiej, gdzie gra dla Nyíregyháza Tigers. Fakt ten, w połączeniu z klasą rywala zwiastował pogrom i tak też się stało… Punktowanie dla Lowlanders rozpoczął niezawodny Mikołaj Pawlaczyk, któremu wystarczył kilkujardowy bieg, by wbiec w endzone. Za jeden punkt podwyższył Bartłomiej Trubaj. W pierwszej kwarcie touchdown zaliczył również Tomasz Zubrycki, wykorzystując 23-jardową akcję podaniową w duecie z Ryanem Kasdorfem. Ta część gry zakończyła się rezultatem 21:0 dla przyjezdnych, ponieważ Pawlaczykowi udało się po raz drugi wbiec z piłką w pole punktowe, a Trubaj nie mylił się przy podwyższeniach. Wobec wspomnianych problemów, na pozycji rozgrywającego po stronie „Nosorożców” wystąpił w sobotę z konieczności Bartosz Szymański, czyli nominalnie wide receiver, wyróżniający się zresztą w szeregach „Nosorożców” w pierwszym starciu z Olsztyn Lakers. Nie najlepiej radził on sobie jako quarterback zwłaszcza pod presją. Jedno z jego dalekich podań zdołał przechwycić Wojciech Pacewicz. W odpowiedzi, po chwili interception padło także łupem gracza gospodarzy. Podanie Kasdorfa przejął Michał Mroczek. W drugiej kolejce spory wkład w zaciętą do ostatnich sekund walkę z Seahawks Gdynia miał utalentowany Grzegorz Mantur, który wówczas „wyłączył z gry” Jakuba Mazana. Tym razem 18-latek zdołał zanotować swoje debiutanckie przyłożenie w LFA. Młody defensor Lowlanders przechwycił podanie rywala i po 37-jardowej akcji powrotnej, zameldował się w polu punktowym. Również w drugiej kwarcie touchdown miał także Bartłomiej Sikora. On dla odmiany przebiegł dokładnie 53 jardy, przechwytując punt gospodarzy. Po raz pierwszy przy podwyższeniu pomylił się wówczas natomiast Bartłomiej Trubaj. Defensywa Lowlanders miała tego dnia co robić, ale nie w obronie, a w ataku. Kolejne przyłożenie przed przerwą też padło łupem futbolisty z formacji defensywnej. Marcin Kaim zaprezentował 46-jardowy punt return. Rhinos zostali rozbici przez bardziej doświadczonych przeciwników już w pierwszej połowie, która dzięki touchdownowi Tomasza Zubryckiego i celnemu kopnięciu Bartłomieja Trubaja zakończyła się wynikiem 0:48.

Trubaj nie tylko w tym meczu kopał, ale również błysnął w formacji ataku. To właśnie on został autorem przyłożenia z trzeciej kwarty, które później zresztą sam podwyższył. Jak się okazało, było to kopnięcie ustalające końcowy wynik. Lowlanders w ostatnich minutach skupiali się przede wszystkim na braku kontuzji w swoich szeregach i ogrywaniu kolejnych utalentowanych futbolistów, ponieważ ich zwycięstwo nawet przez chwilę nie było zagrożone. Obiecująco zaprezentował się w ostatniej kwarcie między innymi 17-letni running back Noel Graf.

Wynik meczu mówi sam za siebie. Różnica poziomu jest bardzo duża ale to nie dziwi, bo brakuje nam sporo lat aby dogonić statystyki doświadczenia zawodników do ich poziomu. Mimo wszystko ciekawa atrakcja aby móc chociaż raz w sezonie poczuć siłę jednej z najmocniejszych drużyn w Polsce i zobaczyć ile potrzebujemy, aby kiedyś przybliżyć się do poziomu drużyn z TOP4. My w futbolu dopiero raczkujemy, dlatego cieszymy się z faktu, że mecz zakończył się bez kontuzji i każdy z zawodników wyniósł sporo do analizy nad swoją postawa – skomentował tę dotkliwą lekcję futbolu Piotr Wykowski, prezes Rhinos Wyszków.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Slaweg-Foto Slawek Boczkowski

Leave a Reply