Rekiny powalczą o niespodziankę

W sobotę o godz. 15:00 na Stadionie Ogniwo Sopot przy ul. Jana z Kolna odbędzie się pierwszy mecz o Dziką Kartę w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Seahawks Gdynia podejmą Warsaw Sharks.

Jastrzębie są poważnie rozdrażnione i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Trudny terminarz zauważalnie nadwyrężył ich siły, a do tego wpłynął na utratę przywileju organizacji półfinału na własnym terenie. Do tego wszystkiego nawet sam udział w półfinale nie jest wicemistrzom Polski zagwarantowany. To wszystko sprawia, że najbardziej zwycięski klub w kraju ma sporo do udowodnienia. Trudno o lepszą motywację. Seahawks zaprezentowali się nie najlepiej w wyjazdowych meczach we Wrocławiu i w Tychach. Następnie ulegli w finale CEFL Cup Serbom z Vukovi Belgrad, by kilka dni później w prestiżowym starciu uznać wyższość Lowlanders. Teraz na własnym terenie ugoszczą zwycięzców grupy B, Warsaw Sharks. Jest to rywal, którego szanują, jednak nie czują przed nim wielkiej trwogi. Obydwie ekipy mierzyły się do tej pory pięciokrotnie i za każdym razem górą byli reprezentanci Trójmiasta. W dwóch ostatnich spotkaniach Rekiny nie zdołały zdobyć punktów, a Seahawks bezlitośnie uruchamiali „mercy rule”. Jastrzębie są żądne rewanżu na „Ludziach z Nizin”, tak więc rywalizacja w rundzie Dzikich Kart ma być dla nich jedynie konieczną formalnością. Przed własną publicznością nie zamierzają pozostawić rywalom złudzeń.

Nie ma co zwalać winy za porażki na terminarz. Mamy za sobą intensywny miesiąc, ale przede wszystkim to Lowlanders byli bardzo skupieni i zmotywowani. Zagrali dobry mecz i byli tego dnia poza naszym zasięgiem. My zagraliśmy zdecydowanie poniżej tego, na co nas stać. Przegraliśmy trzy z ostatnich czterech spotkań, więc musieliśmy to przeanalizować i dokonać kilku zmian. Na kolejną porażkę w tym sezonie nie możemy sobie już pozwolić. Nie ukrywam, że liczyliśmy na miesiąc przerwy po trzech dalekich wyjazdach, ale z przyjemnością ugościmy Sharks. Jest to mecz, w którym jesteśmy faworytem, ale nie lekceważymy żadnego przeciwnika. Sharks mają solidny korpus skrzydłowych i każdy błąd w kryciu może kosztować nas przyłożenieDaniel Piechnik, Seahawks Gdynia.

Rekiny były od początku rozgrywek uważane za wyraźnego faworyta swojej grupy. Mimo to drużyna miała spore problemy ze zgraniem, oraz urazami, a to przekładało się na bardzo nierówną dyspozycję. Pomiędzy momentami skutecznej gry, reprezentantom stolicy zdarzały się wpadki. Największą z nich był wyjazdowa porażka w Wyszkowie, która o mało co nie pozbawiła ich pierwszego miejsca w swojej dywizji. Na Nosorożcach udało się zrewanżować, ale do przedwczesnego końca rozgrywek brakowało bardzo niewiele. Na szczęście, kiedy nadchodził „crunch time”, ciężar gry przejmował rozgrywający, Brad Jones. Jego doskonała współpraca ze skrzydłowymi pozwalała Rekinom na odrabianie strat oraz przynosiła skuteczne zagrania w decydujących momentach. Sharks liczą, że również w starciu z Seahawks uda im się efektywnie wykorzystać urozmaiconą i pomysłową grę górą. Klub zdołał wypełnić założony na sezon plan minimum i teraz, bez wielkiej presji, zamierza powalczyć o miejsce w półfinale. Wywalczenie wygranej w Trójmieście będzie bardzo trudnym zadaniem, ale… do odważnych świat należy.

Plan minimum może i owszem został wypełniony, ale wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że ten sezon jest poniżej naszych oczekiwań. Otuchy dodał fakt, że nie zawiedliśmy naszych fanów na własnym obiekcie. Cel jak zwykle jest jeden – zwycięstwo. Z tym że playoffy rządzą się własnymi prawami. Jak zwykle staramy się niwelować błędy z meczu na mecz. Poprawić jakość naszej gry i zaskoczyć nawet takiego przeciwnika, jakim jest drużyna z Gdyni. Nasz pierwszy wyjazd ciężko nazwać udanym. Tym razem na szczęście dla nas Jastrzębie miały bardzo intensywne 5 tygodni w których rozegrali trzy kolejki LFA i finałowy mecz o puchar CEFL. Tu właśnie upatruje naszą szanse na niespodziankę. Z tym że nadal gramy z zeszłorocznym vice mistrzem Polski, który prezentuje się bardzo dobrze w obu formacjach. Po prostu niech wygra lepszy Mateusz Poneta, Warsaw Sharks.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply