Trzeba się odbudować

W sobotę o godz. 15:00 na Stadionie Budowlanych w Lublinie przy ul. Krasińskiego odbędzie się mecz drugiej kolejki LFA2. Tytani podejmą Rzeszów Rockets.

Lublinianie rozpoczęli grę w Lidze Futbolu Amerykańskiego od wyjazdu do Radomia. Mecz miał być dla nich spokojnym przetarciem na starcie rywalizacji w grupie wschodniej. Faworyzowanych Tytanów czekał jednak zimny prysznic w wykonaniu bardzo ambitnej i zmotywowanej drużyny Zielonych Kaczorów. Agresywna obrona Green Ducks skutecznie ograniczyła poczynania ofensywne futbolistów z Lublina. Zdołała wymusić aż sześć strat, a do tego zaskakiwała rywala ciekawymi rozwiązaniami w ataku. Pomimo prób odrabiania strat goście musieli pogodzić się z porażką. Nieudane otwarcie sezonu z pewnością pobudzi zawodników do lepszej gry przed własną publicznością. Lublinianie zmierzą się z ekipą Rzeszów Rockets, którą przed rokiem dwukrotnie pokonali „do zera”. Teoretycznie tym razem również będą faworytami, ale ubiegłotygodniowe starcie pokazało, że na wschodzie niczego nie można być pewnym. Tytanów czeka bardzo trudna rywalizacja.

Niedzielne spotkanie w Radomiu nie poszło po naszej myśli. Zakładaliśmy inny scenariusz spotkania. Wygrała drużyna, która popełniła mniej błędów. W tym meczu byli to Green Ducks. W połowie drugiej kwarty straciliśmy dwa błyskawiczne przyłożenia. Najbardziej zabolało nas to drugie. Atak Radomia dostał piłkę w naszej czerwonej strefie, po fatalnym błędzie przy akcji powrotnej po wykopie. Ten mecz traktujemy jako kolejną lekcję. Ważne aby wyciągnąć z niej wnioski i przygotować się do kolejnego spotkania. Trenerem głównym Green Ducks został Łukasz Kołodziejczyk, były zawodnik, trener i członek zarządu Tytanów Lublin. Zna naszą drużynę od „podszewki”. Bardzo dobrze przygotował swoich zawodników do tego spotkania, co można było zaobserwować na boisku. W niedzielę wygrał bitwę, ale czy wygra wojnę? Przekonamy się pod koniec sezonu. Pomimo przegranej atmosfera w drużynie jest dobra. Zawodnicy nie mogą się doczekać sobotniego lubelskiego otwarcia z Rzeszów Rockets. Gramy u siebie. Boisko i fani będą po naszej stronie. Kibic podczas meczu to dwunasty zawodnik, a nasi są w tym najlepsi w LFA. Drużyna z Rzeszowa przed sezonem wzmocniła się o nowego rozgrywającego, tak więc sobotnie spotkanie zapowiada się emocjonująco – Marcin Kiciński, Tytani Lublin.

Rakiety z Rzeszowa mają za sobą trudny sezon wewnętrznej przebudowy. Klub postawił na wzmacnianie krajowego potencjału zawodniczego i progres na organizacyjnym froncie. Konsekwentna praca przyniosła oczekiwany efekt. Skład znacząco się poszerzył, a do tego udało się zdobyć środki na pozyskanie wsparcia zza granicy. Szeregi Rockets zasili młody i dysponujący doskonałymi warunkami fizycznymi rozgrywający, Austin Carter. Amerykanin będzie również pełnił funkcję koordynatora ofensywy. Rakiety doskonale pamiętają wpływ jaki wywarł na klub Josh Ross, który był częścią drużyny przed dwoma laty. Młodemu zespołowi zabrakło wtedy tylko i wyłącznie „małych punktów”, aby wywalczyć awans do playoffs. Teraz ogranie całego składu jest na wyższym poziomie, więc szanse na półfinałowy awans również rosną. Futboliści z Rzeszowa na pewno nie będą łatwym rywalem.

Okres przygotowawczy do sezonu 2018 zaczęliśmy bardzo szybko. Przeprowadzone rekrutacje przyniosły nam największy jak dotychczas zastrzyk świeżej krwi. Zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu świetnie przepracowali okres zimowy. W sumie ponad dwudziestu nowych graczy wzmocni skład Rakiet na czele z Austinem Carterem. Austin jest z nami w Rzeszowie już od prawie dwóch miesięcy i jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pracy. Miał czas na dobre poznanie naszych wszystkich mocnych i słabych punktów. To pozwoliło na wprowadzenie systemu gry, który będzie dla nas bardzo korzystny. Chcemy, aby nowy sezon był przełomowy dla Rakiet pod każdym względem. Nasz plan minimum to awans do fazy play-offs. Inaugurujący rozgrywki pojedynek Green Ducks z Tytanami pokazał, że będzie bardzo ciekawie, a wyniki, które padły w zeszłym roku mogą mieć niewiele wspólnego z tym, co będziemy oglądać na boiskach LFA – Michał Tittinger, Rzeszów Rockets.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply