Wojna za plecami Tytanów

W niedzielę o godz. 14:30 na radomskim stadionie przy ul. 11-go listopada odbędzie się ostatni mecz weekendu z Ligą Futbolu Amerykańskiego. Miejscowych Green Ducks odwiedzą Rockets Rzeszów.

Start sezonu na wschodzie LFA2 nie zawiódł oczekiwań. Wygrana Green Ducks nad faworyzowanymi Tytanami zaskoczyła futbolową Polskę i skutecznie uatrakcyjniła rozgrywki. Niestety dla Zielonych Kaczorów, mocne otwarcie nie przełożyło się na sukcesy w kolejnych meczach. Dwa wyjazdy zakończyły się porażkami, które zrzuciły reprezentantów Radomia na ostatnie miejsce w wyrównanej grupie. Na szczęście w najbliższą niedzielę Green Ducks zaprezentują się przed własną publicznością. To nie jest tajemnica, że tam są najgroźniejsi i gra im się zdecydowanie najlepiej. Z Rakietami mierzyli się do tej pory dwukrotnie i, co ciekawe, obydwa spotkania zostały rozegrane w Rzeszowie. Na własnym terenie Rockets nie pozostawili rywalom złudzeń. W niedzielę przekonamy się, czy na wyjeździe będą równie skuteczni.

Po wygranej nad Tytanami myśleliśmy, że możemy przenosić góry. Wypad do Rzeszowa oraz do Lublina pokazał naszą największa słabość czyli wąski skład, który dodatkowo jest osłabiany przez żar z niebios. Mimo popełnionych błędów na boisku oraz prawie bez możliwości zmian byliśmy w stanie podjąć walkę z przeciwnikami i walczyć. Czwarte kwarty w obydwu meczach była jednak dla nas niemiłosierne i ustalały wyniki na naszą niekorzyść. Wola walki nam nie maleje, dba o to sztab trenerski na czele z Łukaszem Kołodziejczykiem. Nie będę ukrywał, że powrót tak doświadczonych zawodników jak: Mateusz Krupa (Warsaw Eagles), Adam Kurasiewicz (Warsaw Dukes) czy Łukasz Rylski (kontuzja) podniosły jakość naszej drużyny w formacji defensywy. W niedzielę spodziewamy się twardego futbolu od pierwszego gwizdka. Jest o co walczyć. Jako drużyna odnosimy się z dużym szacunkiem do każdego rywala. Przyznaję jednak, że w Rzeszowie, trochę niesieni falą wygranej nad Tytanami, zlekceważyliśmy kolegów z przeciwnej strony boiska. Najmocniejszą stroną Rakiet jest ich ilość zawodników na sidelinie. To już nie te czasy, kiedy można było liczyć na wygrane mając zaledwie kilkunastu graczy. Teraz liczy się taktyka, siła oraz solidne przygotowanie. Rozpoczynamy druga połowę sezonu LFA2 i nie zawiesiliśmy jeszcze jersey’ów na hak. Przed nami jeszcze trzy mecze i wyjdziemy do nich w pełni przygotowani – Konrad Wieczorek, Green Ducks Radom.

Przed tygodniem Rakiety zaimponowały organizacyjnie prezentując rzeszowskiej publiczności wieczorny mecz przy sztucznym oświetleniu. Warunki i klimaty były idealne, by zwyciężyć i wysforować się prowadzenie w grupie wschodniej. Niestety przeciwnik miał inne plany i Rockets musieli pogodzić się z porażką. Tytani za sprawą wygranej umocnili się na prowadzeniu w grupie, a ich przewaga jest na tyle komfortowa, że już teraz praktycznie zapewnia grupowy tryumf. Rakietom oraz Green Ducks pozostała zatem rywalizacja o pozostałe miejsce gwarantujące awans do playoffs. Rola faworytów przypada reprezentantom Rzeszowa, przy czym na trudnym terenie w Radomiu żadne rozstrzygnięcie nie będzie zaskoczeniem. Pomimo szerokiego składu Rakiety mają swoje słabe punkty. Linia ofensywna musi skuteczniej ochraniać Austina Cartera i jeśli uda jej się ta sztuka, to zwycięskie szanse Rockets bardzo mocno wzrosną. Niedzielne starcie zapowiada się jako jedno z najrówniejszych w jedenastym weekendzie z Ligą Futbolu Amerykańskiego. Radomscy kibice mogą szykować się na prawdziwą futbolową ucztę.

Każda porażka z Tytanami była dla nas bardzo bolesna, ale także również pouczająca. I za pierwszym, i za drugim razem dostrzegliśmy punkty, gdzie popełniamy błędy i gdzie musimy nanieść odpowiednie zmiany. Nadal mamy szansę na playoffs stąd też nasza motywacja z każdym dniem tylko wzrasta. Nie poddajemy się, zwłaszcza, że prawie co roku niewiele nas dzieli, żeby osiągnąć sukces. Do każdego meczu i do każdej drużyny podchodzimy z takim samym szacunkiem i ostrożnością. Traktujemy każdego rywala bardzo poważnie. Zależy nam, żeby pokazać, że na wyjeździe też potrafimy zwyciężyć. Mamy nadzieję, że podtrzymamy dobrą passę w starciach z Green Ducks. Spodziewamy się krótkich podań, biegów na zewnątrz i zaskakujących „big plays”. Myślę, że obrona tym razem ostrożniej podejdzie do Austina, po tym jak zobaczyli jego biegi i umiejętności wymijania przeciwnikaMark Kwoka Jr., Rzeszów Rockets.

autor: Dawid Biały

Leave a Reply