„Wywołałem wojnę, która musiała kiedyś nastąpić, żeby było lepiej” – Patryk Matkowski dla Halftime.pl

Skutkiem niedopuszczenia zawodników Panthers Wrocław do udziału we wrześniowym meczu ze Szwajcarią było nie tylko zawieszenie współpracy PLFA z mistrzami Polski, ale także zawieszenie przez Pantery Patryka Matkowskiego w prawach zawodnika. Futbolista, który jako jedyny postanowił się zbuntować i wbrew swojemu zespołowi zagrał w Lublinie wczoraj został oficjalnie zawodnikiem New Yorker Lions występujących w German Football League. W rozmowie z naszym portalem „Matka” opowiedział o tym, czy żałuje sposobu odejścia z Panthers, co czeka go za naszą zachodnią granicą, a także czy LFA ma szansę aspirować do europejskiej czołówki.

O tym, że zagrasz w Niemczech pisałeś na swoim profilu na facebooku już we wrześniu. Dlaczego więc dopiero wczoraj pojawiła się oficjalna informacja o tym, że zostałeś zawodnikiem New Yorker Lions?

Miałem parę opcji do wyboru i nie do końca wiedziałem, którą wybrać, a po drugie chciałem dać temat do rozmów tym wszystkim, którzy we mnie nie wierzyli i czekali na moją porażkę (śmiech).

Co zadecydowało, że wybrałeś grę w tym klubie? Miałeś dużo ofert po tym, jak było już jasne, że odejdziesz z Panthers?

To była najcięższa decyzja w moim życiu. Przysięgam, zastanawiałem się nad zmianą drużyny już od paru lat i to nie dlatego, że w Panthers było mi źle, bo mimo wszystko było pięknie i dużo im zawdzięczam. Zarząd traktował mnie w taki sposób, jaki nigdy bym sobie nie śnił, ale po prostu chciałem sprawdzić się w najlepszej lidze, póki mam ku temu okazję i jestem młody. Chciałem też otworzyć oczy młodym zawodnikom i pokazać, że dzięki ciężkiej pracy można osiągnąć wszystko, nie będąc czarnoskórym (śmiech). Jednak na to, że zdecydowałem się grać w tej drużynie miało wpływ parę czynników. Pewnego dnia na zgrupowaniu kadry o tym, że mam plany grać w GFL rozmawiałem z Adim Brudnym, Gabrielem Kalusem, oraz trenerem Filipem Pawełką, a także podczas The World Games z reprezentantem Niemiec Tissim Robinsonem. Tak mnie nakręcili, że już nie było odwrotu. Po sezonie 2016 miałem oferty praktycznie z każdego kraju w Europie, raz nawet miałem propozycję zagrania jako quarterback w pierwszej lidze we Włoszech, ale wybierając nowy klub oprócz Lions na celowniku miałem Vienna Vikings z Austrii oraz aktualnych mistrzów Niemiec, Schwäbisch Hall Unicorns.

Fakt, że w nowym klubie będziesz miał okazję grać z kilkoma Polakami, miał duży wpływ na ostateczną decyzję? (W Lions w sezonie 2018 zagrają także Adrian Brudny, Gabriel Kalus, Adam Roszkowski i Łukasz Omelańczuk – red.)

Dokładnie tak. Pamiętam jak przyjechałem pierwszego dnia do Brunszwiku, to zawodnicy z Niemiec śmiali się, że robimy tam „Polish gang”. Granie w GFL z chłopakami, których znam z Polski na pewno ułatwi wiele spraw.

Zapewne zdążyłeś już przyjrzeć się nowym realiom, jest duża różnica organizacyjna? Wicemistrz Niemiec stoi pod tym względem dużo wyżej, niż mistrz Polski, w którym grałeś dotychczas?

Jest duża różnica organizacyjna, lecz nie ma się co dziwić. New Yorker Lions to drużyna z 31-letnim stażem. Wierzę jednak, że w ciągu najbliższych lat futbol amerykański w Polsce pozyska wielkiego sponsora i będziemy mogli im dorównać, a nawet być o poziom wyżej niż jakakolwiek drużyna w Europie.

Żałujesz, że Twoje odejście z Panthers Wrocław odbyło się w takiej atmosferze? Zostałeś przecież zawieszony w prawach zawodnika.

Oczywiście, że tego żałuję, szczególnie że wyobrażałem sobie moje odejście z Panthers całkiem inaczej. Miałem super plany, które nie wyszły nawet w pięciu procentach… Przywiązałem się bardzo do tych ludzi i strasznie się z tym czuję, ale wiem, że wina leży po mojej stronie. Brak dialogu między władzami PLFA, a drużynami spowodował całe to zamieszanie, a ja nie miałem nic do stracenia, bo wiedziałem że będę grać w GFL. Wywołałem wojnę, która musiała kiedyś nastąpić, żeby było lepiej.

Foto: Slaweg – Foto

Twój występ przeciwko Szwajcarii może być o tyle cenny, że w związku z tym, co dzieje się obecnie w polskim futbolu, będziemy musieli zapewne teraz nieco poczekać na kolejny mecz reprezentacji Polski. Śledzisz działania nowej ligi?

Pewnie, że śledzę. Mój dobry przyjaciel został niedawno prezesem LFA (Marcin Wyszkowski – red.). Także wiem o wszystkim i razem próbujemy działać na wspólne dobro nowej ligi. Wierzę w Marcina, wiem jak dobrym jest człowiekiem i możecie być pewni, że nowa liga będzie wspaniałym produktem promującym futbol amerykański w Polsce.

W tamtym meczu ze Szwajcarią, w narodowych barwach zadebiutowała duża grupa nowych graczy. Część osób kwestionuje nazywanie ich „reprezentantami Polski”, bo kadra nie wystąpiła wówczas w najsilniejszym składzie. Jaka jest Twoja opinia na ten temat, miałeś okazję obserwować tych zawodników z bliska.

Ja bardzo bym chciał, żeby ludzie, którzy udają pseudo-sportowców, nakłuci jakimś „syfem”, zamknęli usta choć na chwilę, stanęli przed lustrem i przemyśleli swoje zachowanie i to, co piszą na facebooku. Nie interesuje mnie, czy graliśmy w najlepszym składzie czy nie. Każdy, kto wtedy został powołany na mecz ze Szwajcarią na to zasługiwał i nazywanie tych zawodników „Polską B” jest po prostu śmieszne. Co mieliśmy zrobić? Odwołać mecz i napisać, że zawodnicy są zmęczeni po sezonie? W Ameryce o wiele ciężej się trenuje i nikt nie narzeka, a u nas? Trzy osoby, które przez cały camp leżały u fizjoterapeutów powiedziały, że są zmęczone po sezonie i każdy musiał się dostosować… Ja już się naoglądałem zawodników, którzy mówili że są „fifarafa”, a kompletnie się nie nadawali.

Foto: Slaweg – Foto

Twoim zdaniem Liga Futbolu Amerykańskiego może być tym, czego w ostatnich latach brakowało w polskim futbolu?

LFA będzie najlepszą ligą w Europie, ale potrzebujemy jeszcze troszkę czasu. Brakowało ludzi, którzy chcą wspólnie działać na dobro futbolu amerykańskiego w Polsce, ale teraz wszystko się zmienia i idziemy w dobrą stronę. Drużyny w nowej lidze działają razem i jest dużo dialogu między ligą, a klubami, co jest moim zdaniem kluczowe, aby osiągnąć sukces.

Po treningach z nową drużyną widzisz już jak sportowo prezentuje się zespół, rywalizacja jest duża? Czujesz, że jesteś w stanie już w pierwszym sezonie gry za granicą zostać czołową postacią nowego klubu?

Treningi zaczynamy dopiero 14 marca, ale już wiem, że rywalizacja jest ogromna, są tutaj najlepsi zawodnicy z Europy, także nie będzie łatwo. Ale ja lubię walczyć o pozycję, więc jestem pozytywnej myśli i wierzę, że będę w stanie zostać czołowym zawodnikiem Lions.

Jakie są Twoje cele na następne lata? Wydaje się, że po dołączeniu do New Yorker Lions, którzy przez 3 lata z rzędu wygrywali Eurobowl, w Europie nie można pójść już wyżej.

Chcę się rozwijać jako zawodnik, ale również jako trener. GFL to jeszcze nie szczyt góry, na którą można wejść, także po prostu ciężko trenuję i liczę, że w przyszłości zagram w Stanach lub Kanadzie.

Leave a Reply