Zakończenie sezonu zasadniczego

[vc_facebook]

Lakers i Dukes zakończyli sezon regularny przed tygodniem, a teraz w ich ślady pójdą pozostałe pierwszoligowe kluby. Niemal wszystko jest już rozstrzygnięte. Znamy trzech półfinalistów, a także trzy ekipy, które powalczą o pozostanie na Topligowym zapleczu. W najlepsze trwa batalia o drugie miejsce na południu, co gwarantuje że w ostatniej kolejce emocji nie zabraknie. W Poznaniu, Kozły zmierzą się z Archers, w Chorzowie, Rebels ugoszczą Wilki, w Krakowie, Kings podejmą Lions, a w Wyszkowie, Rhinos zagrają z Sharks.

- Kozły Poznań vs. Archers Bydgoszcz

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2271″]

– Nastrój w naszej drużynie zdecydowanie się poprawił po zwycięstwie z Rhinos. Do ostatniego meczu podchodzimy w 100% skoncentrowani. Chcemy wygrać i godnie pożegnać się bilansem 4-4 z kibicami i sezonem PLFA1 2017. Cieszymy się, że uniknęliśmy baraży, które są dopiero za kilka miesięcy. Choć z drugiej strony czujemy lekki niedosyt, ponieważ uważamy ze playoffy nam się należały. Udowodnimy to w przyszłym roku! – Bartosz Paltos, Kozły Poznań.

Jedyny sobotni mecz w PLFA1 ma bodaj najniższy „ciężar gatunkowy” spośród wszystkich starć ostatniej pierwszoligowej kolejki. Miejsce w tabeli jednych i drugich na pewno nie ulegnie zmianie. Kozły są idealnie bezpieczne. Nie grozi im awans, ale równie daleko jest ewentualny spadek. Można powiedzieć, że plan minimum został wykonany, a włodarzom klubu udało się zatrzymać rozkład jednej z najbardziej doświadczonych marek w PLFA. Przed reprezentantami Wielkopolski ostatni mecz, a po nim nastąpi długa przerwa. Offseason będzie dla nich zdecydowanie spokojniejszy niż miało to miejsce w przeszłości. Kozły grają na własnym terenie i zamierzają pożegnać się z rozgrywkami w dobrych humorach. Z całą pewnością wystąpią w roli faworyta. Na wyjeździe zdołali pokonać Łuczników pozwalając im na zdobycie zaledwie jednego przyłożenia.

Archers dysponują statystycznie drugą najsłabszą ofensywą w PLFA1, a do tego w każdym z meczów tracą średnio aż cztery touchdowny. Za sprawą porażki przed tygodniem wiedzą, że nie opuszczą już ostatniego miejsca w grupie północnej i o utrzymanie wśród pierwszoligowców będą musieli walczyć w meczu barażowym. Bezpośrednie starcie z czołówką PLFA2 nastąpi dopiero w połowie października, tak więc wyjazd do Poznania jest dla bydgoszczan pożegnaniem z ligowym futbolem na okres dobrych kilku miesięcy. Nie mają nic do stracenia i zamierzają dać z siebie wszystko, aby z nadzieją prowadzić przygotowania do walki o utrzymanie. Czeka ich uważna obserwacja drugoligowych boisk, a także mozolna praca nad poprawą skuteczności. Czy zdołają zaskoczyć niedawnych Topligowców?

#PLFA1

- Silesia Rebels vs. Wilki Łódzkie

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2273″]

– Do ostatniego meczu sezonu zasadniczego podchodzimy optymistycznie. Morale w drużynie po porażce z Dukes na pewno nie jest takie, jak na początku sezonu, ale chcemy pokazać, że zasługujemy na to by grać dalej o najwyższe cele w PLFA1. Wilki to wymagająca drużyna, wiec zapowiada się dobre widowisko. Razem z chłopakami chcemy dobrze zaprezentować się na naszym boisku domowym na pożegnanie sezonu. – Patryk Mołczan, Silesia Rebels.

Jeszcze kilka dni temu Rebelianci mieli wielką szansę na wywalczenie awansu do pierwszoligowych playoffs. Praktycznie zaprzepaścili ją ulegając na wyjeździe Dukes. Porażka zepchnęła ich na czwarte miejsce w grupie, dość mocno przybliżając rychły koniec rozgrywek. W swoim ostatnim meczu domowym Silesia zamierza pozytywnym akcentem zakończyć rok przebudowy. Wyszła im ona zdecydowanie płynniej niż lokalnemu rywalowi z Gliwic, ale jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przez większość rozgrywek miejsce w półfinale było dla Rebeliantów na wyciągnięcie ręki. Po ostatnich rozstrzygnięciach, aby je zdobyć, musieliby zwyciężyć Wilki różnicą aż 57 punktów. Biorąc pod uwagę dotychczasową formę ofensywy Silesii jest to zadanie, w którego powodzenie wierzyć mogą jedynie najwierniejsi fani. Pomimo „kosmicznego” warunku do spełnienia dla Rebels, mecz nie jest starciem „o pietruszkę”. Jakakolwiek wygrana gospodarzy spycha Wilki na trzecie miejsce w grupie zapewniając tym samym półfinał Warsaw Dukes.

Reprezentanci Łodzi muszą zwyciężyć i z ich strony na pewno nie zabraknie motywacji. Przed tygodniem w dramatycznych okolicznościach ulegli Kings po nadspodziewanie wyrównanym starciu. Królowie odzyskali prowadzenie zaledwie dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem, co dało im kolejny tryumf po doskonałej postawie w końcówce. Wilki były blisko, ale trochę zabrakło. Równy bój z faworytem podbudował łódzką pewność siebie, ale z drugiej strony kosztował również sporo sił. Goście chcą zmaksymalizować marketingowo obecność XII SuperFinału w swoim mieście. Wiedzą, że do tego potrzeba im wygranych, a awans do półfinału z całą pewnością przełoży się na mocny argument w negocjacjach ze sponsorami oraz lokalnymi władzami. Silesia jest pewna utrzymania i na dobrą sprawę gra tylko o prestiż. Wilki czują swoją szansę i zrobią wszystko, aby zwyciężyć. Poprzedni wyjazd na Górny Śląsk wyszedł im znakomicie. Czy tym razem będzie podobnie?

#PLFA1

- Kraków Kings vs. Gliwice Lions

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2275″]

– Ostatnim zwycięstwem zapewniliśmy sobie półfinał w Krakowie. Jednak nie wybiegamy myślami tak daleko. Koncentrujemy się na najbliższym meczu z Lions, szanujemy przeciwnika i nie lekceważymy go. Mimo ciężkiego sezonu drużyna z Gliwic walczy do końca, nie będą dla nas łatwym przeciwnikiem. Nie omijają nas drobne urazy, grając tydzień po tygodniu ciężko o dobrą regenerację, ale dobrze przepracowany offseason teraz, w najważniejszej części sezonu, procentuje. Zrobimy wszystko, aby dać pokaz dobrego futbolu naszym wspaniałym kibicom. Nie oddamy naszej twierdzy bez walki! – Jacek Bukowiec, Kraków Kings.

Gliwickie Lwy zwyciężają w Krakowie niepokonanych Królów (najlepiej do zera), przy jednoczesnej wysokiej porażce Łuczników z Kozłami (+35 straconych punktów). Scenariusz dość fantastyczny, ale jedyny, który pozwoli Lions na utrzymanie pierwszoligowego bytu. Każde inne rozstrzygnięcie sprawia, że osiągając najsłabszy bilans żegnają się z PLFA1. Smutna perspektywa dla klubu, który przed rokiem wywalczył awans do playoffs i był jednym z największych pozytywnych zaskoczeń sezonu. Niestety dla Lwów wspomniane osiągnięcia są już bardzo odległą przeszłością. Szukając pozytywów należy docenić, że drużyna pomimo bardzo wąskiego składu zdołała rozegrać całe rozgrywki, a do tego wraz z ich rozwojem zaczęła coraz skuteczniej punktować. Jej włodarze muszą czerpać optymizm oraz siłę do działania z małych sukcesów.

Przetrwanie i scementowanie Lwiego monolitu daje nadzieję na przyszłość. Niestety, pomimo matematycznej szansy na utrzymanie, będzie to przyszłość drugoligowa. Niedzielny rywal Lions ma za sobą rozgrywki, w których wiódł prym od samego początku. W ostatnich kolejkach przeżywa nieco kłopotów z koncentracją, ale wynikają one głównie z faktu, że grupowy tryumf ma już praktycznie zaklepany. Mało tego. Kings są o krok od zapewnienia sobie przewagi własnego boiska na całość pierwszoligowych playoffs. Aby to osiągnąć nie mogą pozwolić gliwiczanom na zdobycie dwóch przyłożeń. Biorąc pod uwagę fakt, że jak do tej pory w każdym meczu tracą średnio zaledwie nieco ponad jeden touchdown, nie powinno być z tym większego problemu. Jest już pewne, że w półfinale Kraków odwiedzą Olsztyn Lakers, którzy wywalczyli drugie miejsce na północy. Co za tym idzie niedzielna batalia jest dla gospodarzy złem koniecznym. Wygrana ma być odniesiona możliwie najszybciej i, co najważniejsze, bez żadnych nieprzewidzianych utrudnień. Kings zamierzają ucieszyć swoich kibiców efektownym zwycięstwem, które pozwoli wprowadzić fanów w playoffową atmosferę na kolejne tygodnie.

#PLFA1

- Rhinos Wyszków vs. Warsaw Sharks

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2277″]

– Do meczu z Wyszkowem podejdziemy bardzo skoncentrowani. Mimo, że mecz nie ma znaczenia dla końcowego układu tabeli, a kilku czołowych zawodników nie zagra w tym spotkaniu, to chcemy postawić przysłowiową „kropkę nad i”. Nasz cel to zakończyć sezon 8 zwycięstwem. Nie odbiegamy w przyszłość zbyt daleko, dlatego liczy się tylko ten mecz. Rhinos w ostatnich tygodniach nie prezentują się najlepiej, ale nie będziemy lekceważyć rywala. Zagramy jak zawsze na 100%. – Osman Sulkiewicz, Warsaw Sharks.

Doświadczeni fani krajowej wersji futbolu amerykańskiego od dobrych kilku tygodni nieustannie przecierają oczy ze zdumienia. Rekiny od początku swojego istnienia kolekcjonowały na Topligowym poziomie wysokie porażki i nic nie zapowiadało szybkiej zmiany w tej materii. Ubiegłoroczna degradacja do PLFA1 okazała się jednak strzałem w dziesiątkę i kolejnym potwierdzeniem znanego porzekadła mówiącego, że czasem warto wykonać krok w tył. W bieżących rozgrywkach Sharks biją każdego, zaliczają rekordy punktowe i nieprzypadkowo wyrastają na największego faworyta do Topligowego awansu. Ich gra imponuje, a średnia blisko 43 punktów zdobywanych w każdym meczu musi budzić respekt. Rekiny już dawno zapewniły sobie pierwsze miejsce na północy i z niecierpliwością oczekują na półfinałowego rywala. Zanim jednak nadejdą upragnione playoffy reprezentanci Warszawy muszą dokończyć sezon zasadniczy i tutaj przyjdzie im się zmierzyć z Wyszków Rhinos.

Nosorożce po porażce w Poznaniu wiedzą, że przed nimi nieunikniony mecz barażowy, a swój debiutancki sezon w PLFA1 zakończą na czwartym miejscu w grupie. Z jednej strony mogło być gorzej, a mogło być też zdecydowanie lepiej. Rhinos nie zwyciężyli od czterech kolejek i bardzo często brakowało im zimnej krwi w decydujących momentach meczów. Trudno cokolwiek zarzucić ich ofensywie, która wielokrotnie imponowała skutecznością. Sytuacja prezentuje się zdecydowanie gorzej po obronnej stronie, gdzie Wyszków ze średnią stratą na poziomie powyżej 35 punktów zajmuje pozycję „czerwonej latarni” w PLFA1. Krótko mówiąc najlepszy atak odwiedza najgorszą defensywę. Argumenty potwierdzające z jednej strony siłę, a z drugiej słabość zbieraliśmy przez całe rozgrywki. Czy ostatnia kolejka może wprowadzić element zaskoczenia?

autor: Dawid Biały foto: Sławek Boczkowski

Leave a Reply