Reprezentacja

Grająca w dość eksperymentalnym składzie reprezentacja Polski pokonała w Lublinie Szwajcarię 13:6. Przyłożenia dla naszej drużyny narodowej zanotowali Patryk Matkowski oraz Mariusz Górecki, na co goście odpowiedzieli tylko dwoma udanymi kopnięciami z pola.

Biało-czerwoni rozpoczęli od mocnego uderzenia. Już w pierwszej serii ofensywnej błysnął Mariusz Górecki. Rozgrywający Outlaws Wrocław najpierw celnym podaniem do Konrada Mariańskiego przesunął nasz zespół na połowę rywali, a chwilę później jago kolejne dalekie, prawie 40-jardowe zagranie znalazło adresata w polu punktowym Helwetów. Autorem przyłożenia został Patryk Matkowski. Podwyższyć próbował Krzysztof Richter, jednak ta sztuka mu się nie udała i prowadziliśmy 6:0. Bardzo słabo grający Szwajcarzy nie ustrzegali się błędów w ataku, nawet bardzo blisko własnego endzone’u. Polacy nie zamierzali takich okazji marnować. Jeszcze w pierwszej kwarcie zgubioną przez przeciwnika piłkę złapał Sebastian Tyrka, dzięki czemu podopieczni Brada Arbona byli zaledwie kilka jardów od pola punktowego gości. Nasi kadrowicze powiększyli swoją przewagę po solowym biegu Mariusza Góreckiego. Tym razem także Richterowi udało się posłać futbolówkę między słupy i na tablicy wyników widniało 13:0. Quarterback Banitów z Wrocławia bardzo dobrze wszedł w to spotkanie, lecz przydarzały mu się także błędy. Największym z nich jest próba dalekiego podania do skrzydłowego, po którym futbolówka znalazła się w rękach Cedrica Cordeya. Na nasze szczęście rywale nie potrafili tych pomyłek wykorzystywać, a co więcej, przydarzało im się zdecydowanie więcej nieudanych zagrań. Jednym z nich było niewątpliwie kolejne zgubienie piłki w ostatniej akcji pierwszej kwarty, dzięki czemu drugą biało-czerwoni mogli rozpocząć w ataku. Po zmianie stron akcji punktowych nie obserwowaliśmy, choć okazji ku temu nie brakowało. Polacy mieli szansę na dopisanie do swojego konta trzech „oczek”, lecz próba 41-jardowego kopnięcia z pola Krzysztofa Richtera okazała się nieudana. W drugiej kwarcie Helweci nadal popełniali błędy, co wykorzystał między innymi Marcin Kaim, popisując się przechwytem. Nieudaną akcją „odpowiedział” także Mariusz Górecki, który zgubił piłkę na 22. jardzie własnej połowy i na minutę przed przerwą Szwajcarzy przeszli do ataku. Trzy próby nie przyniosły skutku, a sędziowie przyznali im jeszcze 5 jardów kary. Goście zdecydowali się na field goala. Piłka kopnięta przez Nilsa Jonkmansa trafiła zaledwie w… poprzeczkę, wobec czego wynik do przerwy nadal brzmiał 13:0.

W drugiej połowie Polacy dali rywalom podejść blisko pod własne pole punktowe, jednak cały czas nie dopuszczali do straty sześciu punktów. Goście musieli się zatem zadowolić 24-jardowym kopnięciem z pola Nilsa Jonkmansa. Gra się decydowane bardziej wyrównała i Szwajcarzy zdobywali kolejne jardy, lecz nie byli w stanie podejść do naszego pola punktowego bliżej niż na odległość 15 jardów. Skutkowało to kolejną próbą kopnięcia z pola. Jonkmans tym razem był oddalony o 35 jardów od bramki i posłał futbolówkę między słupy, zmniejszając stratę swojej drużyny do siedmiu „oczek”. Później jednak biało-czerwoni prezentowali skuteczny atak. Na niespełna trzy minuty przed końcem sztab reprezentacji Polski postanowił podjąć ryzyko. Do first down brakowało 5 jardów, a Mariusz Górecki grał czwartą próbę. Jego dalekie podanie przechwycił jednak Dominic Mischler, który został zatrzymany dopiero w okolicach połowy boiska. Na nasze szczęście Helweci ponownie się pogubili, wypuszczając piłkę z rąk. Wróciła ona w ich posiadanie, lecz do pierwszej próby potrzebowali ponad 30 jardów, wobec czego oddali nam piłkę. Polacy nie zaprezentowali w końcówce efektownej gry, lecz przede wszystkim nie pozwolili rywalom na zdobycie przyłożenia, dzięki czemu mogą cieszyć się z wygranej 13:6.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Sławek Boczkowski

Retransmisja spotkania.

Share

Zostaw komentarz