Analiza rozgrywek LFa9

Prawie pół roku czekania, niepewności, zamieszania, ale w końcu jest! Futbol amerykański wraca na polskie boiska już w ten weekend! Co więcej, wraca jako jedna z niewielu lig europejskich; nie licząc skandynawskich rozgrywek, będziemy główną futbolową siłą w tym szalonym roku, a szalony rok oznacza wyjątkowy format ligi, skład oraz miejmy nadzieję poziom sportowy. Na początek startuje druga klasa rozgrywkowa, ale cóż to będzie za druga klasa rozgrywkowa… Piętnaście wymieszanych zespołów, z trzech różnych, zeszłorocznych poziomów, według mnie oznacza jeszcze większe emocje niż owiana legendami PLFA2. Czas więc na pogrupowanie najważniejszych faktów w tym całym zamieszaniu.

  • Pandemia – główny sprawca rozgardiaszu jaki panuje teraz w naszych życiach, co oczywiście bardzo mocno musiało się odcisnąć również na rozgrywkach futbolu; każdy ma własne zdanie na ten temat, wiele słów i czasu zostało poświęconych tej sprawie, więc nie będę się zagłębiał. Mam tylko nadzieje, że wirus i decyzje rządowe pozwolą rozegrać skondensowany sezon, jaki mamy obecnie rozpisany, bez większych problemów kadrowych i zdrowotnych.

Skład ligi – drugą klasą rozgrywkową w tym roku nie będzie LFA 2, a LFA 9. Większość przedsezonowych ustaleń i podziałów, po wybuchu pandemii, poszła do kosza. Wiele klubów wycofało się całkowicie z gry, wiele pozostało z bardzo mocno okrojonymi budżetami i rosterami. Stąd z LFA 1, do nowo sformatowanej LFA 9, przeszły cztery zespoły (Towers Opole, Armia Poznań, Wataha Zielona Góra, Armada Szczecin). Kolejnych siedem zostało na drugim poziomie rozgrywkowym (Olsztyn Lakers, Rhinos Wyszków, Miners Wałbrzych, Rzeszów Rockets, Angels Toruń, Tytani Lublin, Białe Lwy Gdańsk), a dwa doszły, albo w sumie dokładniej zostały w formule dziewięcioosobowej (Bielawa Owls, Barbarians Koszalin). Dodatkowo w rozgrywkach LFA zadebiutują dobrze wszystkim znani Warsaw Eagles oraz nowy zespół na polskich arenach: Wieliczka Dragons.

Co to oznacza: tak wymieszanego towarzystwa z różnych poziomów chyba nie mieliśmy nigdy, dodatkowo bardzo duża ilość zespołów zwiastuje wiele ciekawych połączeń, ale jednocześnie niestety widmo paru blow outów. Oby reguła litości nie musiała być często używana przez naszych sędziów. Drużyny mające grać w LFA 1 „wepchnęły” się do grupy drużyn mających grać niżej. Czy jest to całkowicie fair? Według mnie nie do końca, ale czasy są takie, a nie inne, nie można patrzeć na wszystko tak samo jak wcześniej. Presja na tych czterech klubach będzie zdecydowanie większa niż na pozostałych. Mogę się założyć, że Pasjonaci czekają z gotowym popcornem na potknięcia faworytów z zespołami, z teoretycznie niższego poziomu. Wierze również, że decyzję wszystkich klubów są podyktowane rzeczywistymi problemami, a nie w głównej mierze, chęcią uniknięcia potencjalnego lania od Panthers czy Lowlanders. Podsumowując: na pewno taki skład ligi zwiększa jej nieprzewidywalność, a to w sporcie jest bardzo mile widziane. Gdy dodamy wolne transfery zawodników z drużyn nie występujących w tym roku, to typerzy mogą mieć nie lada wyzwanie.

Format rozgrywek – wcześniej wspomniane ograniczenia spowodowały, że wracamy do formuły turniejów, każdy z piętnastu zespołów raz będzie organizatorem turnieju, w którym zawsze będą występować trzy drużyny. Jednego dnia turnieju, każdy klub, zagra dwa spotkania. Gospodarz ma prawo ustawienia kolejności spotkań w danym dniu. Łącznie dany klub wystąpi na trzech turniejach, co daje nam sześć spotkań w sezonie regularnym. Na koniec łączymy tabele i osiem najlepszych drużyn zagra ćwierćfinały w klasycznym schemacie: 1 vs 8, 2vs 7 itd. Playoffy mają być rozgrywane już jako pojedyncze spotkania.

Co to oznacza: duża część drużyn nigdy nie grała w formacie turniejowym, dwa mecze jednego dnia to na pewno wyzwanie fizyczne dla wszystkich, ledwo kończysz jedno spotkanie, a za pół godziny jest kickoff następnego. Zauważyłem, że gospodarze wydarzeń z reguły wybierają opcję odpoczynku pomiędzy spotkaniami, dając grać dwa razy pod rząd swoim rywalom. Złotego środka nie ma, każdy zawodnik inaczej będzie odczuwał przerwę 30-minutową, albo dwu godzinną.

Format spotkań – skoro turnieje i dwa spotkania jednego dnia, to zasady muszą się trochę zmienić. Oczywiście, jak sama nazwa ligi mówi, zamiast jedenastu zawodników na boisku będzie dziewięciu. Kwarty będą nie po 12 minut, a po 8 minut, zabronione będą między innymi bloki poniżej pasa.

Co to oznacza: każdy kto grał w dziewiątki lub wcześniej w ósemki wie, że różnice w porównaniu z tradycyjnym futbolem są duże. Mniejsza ilość zawodników kreuje więcej miejsca na boisku, spotkania są bardziej otwarte, a jeden błąd waży więcej niż zwykle. Zazwyczaj zespoły w swoich formacjach ofensywnych decydują się na naturalne posunięcie jakim jest gra z trzema liniowymi. Ta sama liczba zawodników ze skills position daje przewagę dobrze wyszkolonym technicznie zespołom, posiadającym więcej playmakerow. Co więcej, łatwiej ukryć jest słabość wiecznie niedocenianych, najbardziej puszystych panów na boisku. Krótsze kwarty spowodują, że ten kto wolno zaczyna, może już potem nie dogonić przeciwników. Czy kluby z doświadczeniem w dziewiątkach będą mieć przewagę? Według mnie nie będzie to grało dużej roli.

Zakaz uczestnictwa importowanych zawodników zza oceanu – legendarny regulamin LFA mówi, że w rozgrywkach LFA 9 nie mogą występować popularne „importy”, skoro gramy w dziewiątki, to nic tutaj się nie zmienia.

Co to oznacza: duży problem dla wielu drużyn z potencjalnie silniejszej grupy. Jeśli dobrze obczajam Facebooka, to osiem zespołów, ogłosiło na zbliżający się sezon w marcu, transfery zawodników z USA. Możliwe, że z biegiem czasu ta liczba by się jeszcze powiększyła. I teraz tworzą się kłopoty bo nie dość, że zabraknie ich w składach, to dodatkowo jest mało czasu od wznowienia treningów do rozpoczęcia opóźnionego sezonu by te dziury załatać. Wiadomo jak jest z naszymi rozgrywającymi ogólnie, a co dopiero na niższych poziomach. Gdy znajdzie się osoba rzucająca więcej celnych podań do swoich kolegów niż do przeciwników, to należy uznać to za połowiczny sukces. Wszyscy wiedzą, że to najtrudniejsza pozycja na boisku, nawet w NFL zdarzają się czasem ludzie wyglądający jakby tam byli przypadkiem. Kluby zamierzające grać od początku w pełni polskimi składami mogą mieć tutaj nieznaczną przewagę zgrania i ułożenia. W niektórych przypadkach może dominować gra biegowa, zresztą jak to zwykle bywa na niższych poziomach. Czasem może zdarzyć się jakiś trick play typu pass play…

Terminarz i łączenie przeciwników – bardzo duża zmiana w porównaniu do poprzednich lat, w tym roku nie będziemy mieli sztywnych grup, wewnątrz których drużyny będą rywalizować, z reguły praktycznie każdy turniej ma inny zestaw, łączony oczywiście geograficznie.

Co to oznacza: dany klub może mieć o wiele łatwiejszą lub oczywiście trudniejszą drogę do ćwierćfinałów. Zmiksowanie tylu zespołów, z tylu poziomów, musi tworzyć spore nierówności. Bardzo fajny pomysł miał Bartosz Frydler, który zbudował niczym z amerykańskich lig: strenght of schedule, czyli trudność terminarza danej drużyny. W części rankingowej również postaram się po swojemu porównać i ocenić ciężkość harmonogramu dla każdego. Nie ma co się oszukiwać, trudność terminarza ma ogromne znaczenie dla kolejności w rankingu.

Jak więc widać, jedyny w swoim rodzaju rok, musi mieć jedyny w swoim rodzaju sezon futbolowy.

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij