Charlie Ebersol (AAF): „Nie robilibyśmy tego, gdybyśmy myśleli, że to nie wypali”

Każdy wie, że wiosenne rozgrywki futbolowe są skazane na porażkę, gdy próbują rywalizować z NFL. Każdy, z wyjątkiem Charlie’go Ebersola – współzałożyciela Alliance of American Football (AAF).
Nowa ośmiodrużynowa liga futbolu amerykańskiego, której współzałożycielem jest Ebersol oraz były działacz NFL i ESPN Bill Polian rozpoczyna zmagania w 5. kolejce.

Świat mediów sportowych, a wraz z nim Madison Avenue zauważył, że ratingi telewizyjne dla startu AAF były takie same jak dla transmisji meczów NBA w ABC. W klubach AAF występują „odrzuty” z NFL, np. Trent Richardson i Steve Spurrier, którzy odnaleźli swoje drugie życie w nowych rozgrywkach. Poziom sportowy w AAF jest całkiem dobry, a gracze zarabiają tylko 75 000 $ w sezonie.
AAF współpracuje nawet z insiderami NFL jak np. z Richem Eisenem w celu wprowadzenia większej przejrzystości do powtórek video. Według Davida Smitha z ProFootballTalk to znak, że NFL może pozwolić młodszym zawodnikom na grę w AAF, by ci mogli zyskiwać cenne doświadczenie.

Amerykanie kochają tzw. comeback stories. Zamiast rywalizować z NFL, Ebersol mądrze stawia AAF w roli „ligi drugiej szansy”, która daje „niewypałom” z NFL szansę na odkupienie.
Z drugiej strony, wiadomość, że właściciel NHL Tom Dundon zainwestował duże pieniądze w AAF krótko po pierwszym kickoffie, zwróciła uwagę całego środowiska sportowego. David Glenn z The Athletic poinformował, że nowa liga ma problemy z wypłacalnością. Ebersol odpowiedział, że miała miejsce niezwykle duża inwestycja dokonana przez biznesmena, który zaangażował się w rozwój ligi.

36-letni Ebersol jest synem legendarnego Dicka Ebersola z NBC Sports i aktorki Susan Saint James. W 2004 roku, ucząc się jeszcze w collegu Notre Dame, silnie poparzony Ebersol wyciągnął swojego nieprzytomnego ojca z wraku samolotu po katastrofie lotniczej, w której tragicznie zginął jego młodszy brat Teddy i dwójka pozostałych pasażerów.
Producent filmów dokumentalnych wyreżyserował film „This Was the XFL” o nieudanej próbie utworzenia wiosennej ligi futbolu przez ojca Ebersola i szefa WME Vince’a McMahona w 2001 roku.
A więc czy AAF jest w niebezpieczeństwie? Czy 250 000 000 $ Dundona było zastrzykiem gotówki czy ratunkiem? i czy głębokie kieszenie miliardera zapewnią spokój finansowy na lata dla startupu jakim jest AAF? Zwłaszcza w sytuacji, gdy również XFL McMahona ma odrodzić się w 2020 roku?

Sporting News porozmawiał ostatnio z Ebersolem o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości AAF. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane pod względem przejrzystości i długości.

SPORTING NEWS: AAF zbiera bardzo pozytywne oceny. Jak Ty oceniasz start nowych rozgrywek?

CHARLIE EBERSOL: Jestem tym bardzo podekscytowany. Generalnie, to poziom sportowy jest zawsze na pierwszym miejscu. Uważam, że Bill Polian wykonał ogromną pracę, wywiązując się ze swojej obietnicy. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Jedną z rzeczy o którą zawsze chciałem zapytać jest to, czy ktoś byłby właściwie w stanie stworzyć nową ligę pokroju NFL?

SN: Czy to nie właśnie to sprawiło, że liga XFL nie wypaliła w 2001? Pomijając cheerleaderki i chwytliwe pseudonimy pokroju „He Hate Me”, to co widzieliśmy na boisku było do niczego.

CE: Masz w 100% rację. Tak naprawdę dobry futbol sam się sprzeda. Dlatego nie musieliśmy wchodząc na rynek wydawać milionów dolarów, żeby przekonać ludzi do naszej ligi, ponieważ w momencie, gdy kibice zobaczyli prawdziwy futbol, zaczęli sami nakręcać marketing. Jedną z rzeczy na której silnie się koncentrujemy, jest pozwolenie fanom, by ci sami nakręcali emocje wokół ligi. To się nam opłaciło.

SN: Pozwól mi zabawić się w „adwokata diabła”. Żadna wiosenna liga futbolowa nie przetrwała – nigdy. Ani XFL w 2001, ani USFL w latach 80, ani World Football League w 70. Bruce Jenkins z San Francisco Chronicle stwierdził, że AAF jest „skazana na porażkę”. Co o tym sądzisz?

CE: (Śmiech). Posłuchaj, każdy kto próbował to zrobić wcześniej, poniósł porażkę. Bill Polian i ja nie wchodziliśmy w ten biznes, myśląc że wszystko będzie kolorowo. Mieliśmy w sobie dużo sceptycyzmu, nawet my sami, w stosunku do tego co może się wydarzyć. W końcu jednak gdy Tom Dundon (nowy prezes) zaangażował się w projekt… często opowiadam ludziom co powiedział mi Tom gdy pierwszy raz do mnie zadzwonił. Powiedział „Obserwuję cię od jakiegoś czasu. Słyszałem o twoim startupie, ale Ty próbujesz zajmować się wszystkimi innymi sprawami. Pozwól, że zadam ci pytanie. Zamierzasz zdobywać pieniądze w Series A, Series B i Series C? A może chciałbyś to robić teraz tylko w Series Infinity i mieć fundusze na całe życie? Odpowiedziałem „Nigdy nie słyszałem o Series Infinity, ale wchodzę w to. Pokaż mi gdzie mam podpisać”. To było coś w stylu „Nie masz nic przeciwko, że zrobię z tego znak towarowy i zacznę to sprzedawać na koszulkach?”.

SN: Jak skomentowałbyś przelew od Dundona na 250 milionów dolarów? Zastrzyk gotówki? Dofinansowanie?

CE: To była nadzwyczajnie duża inwestycja. Zacznijmy od tego, że jeśli zastąpisz wyrażenie „football startup” samym „startup” to firma istnieje właściwie od 13 miesięcy. W ciągu tych 13 miesięcy zebraliśmy kilkaset milionów dolarów. Tom włożył ćwierć miliarda dolarów w firmę. Jeśli zapytasz dowolny startup w (Silicon) Valley, czy to Uber, czy Lyft, czy Apple – którąkolwiek z tych firm, inwestycja takiego rzędu na tym poziomie rozwoju jest wysoce ponadprzeciętna. Z naszej perspektywy w świecie sportu, jesteśmy przyzwyczajeni do miliardowych kwot. Tylko, że my zaczynaliśmy jako mała firma 13 miesięcy temu. Przez ten czas staliśmy się marką, na którą tak bardzo doświadczony i inteligentny inwestor jak Tom był gotów przeznaczyć ćwierć miliarda dolarów. To był pierwszy raz w moim życiu, kiedy musiałem bronić rentowności firmy, która właśnie otrzymała 250 milionów dolarów.

SN: Jak można wykorzystać 250 milionów dolarów? To wystarczy na trzy, cztery, pięć lat działań?

CE: To o wiele więcej. To, co oferuje Tom, to nie tylko kapitał. On oferuje infrastrukturę. Musisz pamiętać, że wszyscy poważni ludzie, którze próbowali to zrobić przede mną, mieli za sobą poważną infrastrukturę. The World League, NFL Europe. XFL miało NBC i WWE. Kiedy my zaczynaliśmy, był tylko Bill i ja. Trzynaście miesięcy temu Bill i ja mieliśmy jednego pracownika. Dzisiaj mamy ich ponad 1100. Prowadzenie firmy z 1100 zatrudnionych osób, niezależnie od tego co robią, wymaga bardzo specyficznego zestawu umiejętności. Jednak systemy i procedury, które Tom jest w stanie wprowadzić pomogą oszczędzić nam dziesiątki milionów dolarów. Mamy więc możliwość znacznego ulepszenia naszej firmy. Jak to opisuje, przeprowadziliśmy firmę do okresu adolescencji. Teraz czas stać się dorosłym. Tom ma dekady doświadczenia w zakresie ładu korporacyjnego w budowaniu firm tej wielkości i ich rozwoju. Czujemy się z tym bardzo dobrze.

SN: Jaką rolę mogą odgrywać legalne zakłady bukmacherskie w sukcesie AAF?

CE: Ze względu na sukces weekendu otwarcia ludzie zaczęli przyjmować pewne rzeczy za oczywiste. Jednak pomyśl jakie to szalone. Tysiące ludzi obstawia grę – i ligę – która nie istniała jeszcze zeszłego lata. I ciągle to robią, świetna sprawa. Hazard to jedno z narzędzi, które służą do zaangażowania kibiców i wiemy, że jest to nasza silna strona. Jednym z powodów, dla których stworzyliśmy naszą ligę jest wartość futbolu polegająca na tym, że może być on kompletną rozrywką dla całej rodziny. Jest to dla nas kluczowe. Oferujemy wszystkie nasze materiały osobom, które chcą mieć taką możliwość i chcą obstawiać mecze. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że unikalną zaletą AAF jest możliwość zaoferowania dostępu do sportu, który stanowi dla ludzi źródło ekscytacji, a kibice chcą stać się jego częścią na nowy, unikalny sposób. Myślę, że to jest dla nas najbardziej ekscytujące.

SN: Podobnie jak XFL ze swoim SkyCamem, który później został zaadaptowany do NFL, w AAF również poszukuje się nowoczesnych rozwiązań. Uwielbiam to, w jaki sposób daliście widzom przed telewizorami możliwość wglądu do instant replay. Transparentność to dokładnie to, czego potrzebujemy w transmisjach sportowych. Czy nowa technologia będzie waszym atutem?

CE: Żartobliwie powiedziałem Mike’owi Pereirze i Deanowi Blandino (konsultantom z AAF), że właśnie stracili pracę. Ich dwójka wraz z Billem Polianem przyszli do mnie i powiedzieli, że mają świetny pomysł. Odpowiedziałem „to fantastyczny pomysł, ale jeśli NFL się to spodoba to nie wiem czy utrzymacie się na stanowiskach”. Tak naprawdę to zasługa geniuszu Billa Poliana. Znalazł najlepszych ludzi, którzy po prostu to zrobili. Spójrz na naszą ligę. Każdy z naszych trenerów ma doświadczenie w NFL, a połowa sędziów w naszej lidze jest obecnie częścią oficjalnego programu rozwoju NFL. Słuchaj, ludzie traktują słowo „rozwojowy” jakby było obelgą. Ale przecież „rozwojowy” to wspaniałe słowo! Nasza liga jest rozwojowa nie tylko dla zawodników. Widzimy siebie sami jako platformę rozwojową dla trenerów, działaczy i wszystkich innych osób zaangażowanych w naszą ligę. Robimy to żeby polepszyć sytuację futbolu. Tu nie chodzi o marketing. To nie jest okazja dla trenera z collegu, by ten mógł się dowiedzieć czy ma to, czego wymaga się w NFL. Mówimy naszym graczom i wszystkim innym: Chcemy sprawić, abyś wrócił do NFL! Zaoferujemy ci najlepszą ścieżkę żebyś mógł to zrobić.

SN: Kto na tę chwilę się wyróżnia?

CE: Steve Spurrier (trener główny Orlando Apollos). Jest fantastyczny. Trent Richardson (running back Birmingham Iron) to jeden z graczy, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Kilka dni temu udzielił wywiadu. Przeczytałem go i do niego zadzwoniłem. Mówię do niego: „Trent, prawie udało ci się mnie zmusić do łez. Jesteś uosobieniem tego, co staramy się tutaj robić, czyli dawania zawodnikom możliwości napisania swojej historii na nowo, zaczynania od zera i robienia czegoś innego”. I słyszę jak mówi, że nigdy wcześniej nie grał w futbol dla siebie. Zawsze robił to dla innych. Teraz robi to dla siebie i kocha ten sport. To niesamowite. Jest również Garrett Gilbert (quarterback Orlando Apollos). Swoją grą pokazuje wszystkim. dlaczego powinien grać w NFL. Coś niesamowitego. To dokładnie to, co staramy się tutaj robić. Nie ma tutaj graczy, na których nikt nie zwraca uwagi. John Wolford jest rozgrywającym Arizona Hotshots. Porzucił pracę w finansach, by ostatni raz zagrać w futbol. Udowodnił, że było warto. Chcemy wysłać masę zawodników do NFL w tym roku i wygląda na to, że nam się uda.

SN: Jak opisałbyś wasze relacje z NFL?

CE: Ewoluują. Oczywiście są nami zainteresowani. Współpracowaliśmy blisko z NFL, żeby stworzyć kontrakty, umożliwiające graczom powrót do NFL, tak jak to zrobiliśmy z Joshem Johnsonem. Ściśle współpracujemy z nimi na naszej platformie, żeby je dopasować. Zasadniczo, każdy z członków mojego komitetu do spraw konkurencji pracował lub pracuje na tym stanowisku w NFL. Staramy się stworzyć symbiotyczne środowisko, w którym każdy korzysta z bycia członkiem systemu NFL. Wierzę, że to zadziała.

SN: Czy AAF i XFL mogą przetrwać razem? A może słabsi będą musieli zniknąć?

CE: Nie jestem w stanie wypowiadać się o innym projekcie. Wiem tyle, że jestem dzisiaj w miejscu, które diametralnie różni się od każdej innej sytuacji w jakiej byłem. Mam nowego prezesa zarządu w osobie Toma Dundona, który zaangażował się w ten długoterminowy biznesplan. Każdy biznes w jaki wszedł Tom, nie tylko odniósł sukces, ale także znacznie przekroczył oczekiwania. Kiedy ten facet miał dwadzieścia parę lat, zbudował wielomiliardowy biznes. Tak więc z mojej perspektywy jesteśmy na najlepszej drodze do sukcesu. Jedną rzeczą, którą Bill Polian zawsze powtarza jest to, że jeśli poskładasz razem zespół, który jest skoncentrowany na sobie i na drużynie to wygrasz Super Bowl. Jeśli stworzysz zespół, który jest nastawiony na rywalizację, nie dojdziesz do playoffów.

SN: Co sądzisz o dotychczasowych ratingach telewizyjnych?

CE: Przekroczyły nasze najśmielsze oczekiwania. Zwłaszcza w porównaniu z innymi, wielkimi i dobrze ugruntowanymi ligami. 17 lat temu mój tato i Vince, aby osiągnąć wysokie ratingi i móc je utrzymać, musieli wydać dziesiątki milionów dolarów na marketing i kilkanaście milionów na fajerwerki i inne tego typu rzeczy. My zrobiliśmy dokładnie na odwrót. Zbudowaliśmy to pracą organiczną. Mieliśmy fenomenalnego partnera w CBS, a potem NFL Network i TNT pozwolili nam spełnić ich oczekiwania. Kiedy pojawiły się ratingi, byli zdumieni. I znowu, praca organiczna. Nie prowadzimy marketingu off-air, więc ludzie sami do nas przychodzą. Z aplikacji korzysta ponad milion osób na mecz. Mieliśmy 3,5 miliona ludzi na naszej platformie, którzy oglądali filmy video i grali w gry. To liczby na poziomie ligi profesjonalnej, a nie rozwojowej. To więcej widzów niż przy okazji większości meczów w telewizji. I robimy to na iPhonach.

SN: Czy jakieś korporacje są zainteresowane sponsoringiem?

CE: Zobaczysz wiele nowych reklam (i sponsorów). Jednym z nich jest At Home. To zabawne, wybraliśmy nasze osiem miast w oparciu o wiele różnych czynników. Jesteśmy głęboko przekonani, że nie chcemy funkcjonować w wielkich ośrodkach. Nie pójdziesz przecież do Nowego Jorku, bo nie chcesz konkurować z Knicks, Rangers, Islanders, Nets itd. Jednak z perspektywy marki chcesz być w sytuacji, w której kluby będą w stanie nawiązać więź z publicznością. Z tego powodu prezes At Home przyszedł na mecz otwarcia w San Antonio. Czując tę energię i widząc tych wszystkich ludzi, wkrótce do nas wrócił. Mamy więc interesującą ofertę. Jest też kilku innych sponsorów, których obecność niedługo odczujesz podczas meczów. Jednak nie zwiększymy ilości czasu komercyjnego. Nadal będziemy w stanie zapewnić 2,5-godzinną rozrywkę ze względu na to, jak zorganizowaliśmy reklamy. Nie chcemy, żeby fani przypłacili nasz sukces swoim czasem. Staramy się budować go w oparciu o to, co już mamy. A więc nieważne jak bardzo nam się to uda, będziemy chronić produktu, który dociera do fanów.

SN: AAF będzie istniało za 5 lat?

CE: Wiesz, jestem bardzo przesądny. Każdego ranka budzę się, próbując wymyślić co powinniśmy zrobić, aby osiągnąć sukces. Powtórzę po Tomie Dundonie. On nie zaczyna biznesu A) żeby się wycofać lub B) żeby go sprzedać. A więc jego oczekiwania po wejściu w ten biznes i zainwestowaniu tak dużej sumy są takie, że będziemy tutaj za 7, 10 czy 15 lat. W oparciu o to co już zbudowaliśmy, jestem przekonany, że tak będzie.

SN: Czy Colin Kaepernick naprawdę chciał 20 milionów dolarów za grę w AAF?

CE: Nie chcemy komentować szczegółów rozmów, ale powiem tak… Colin jest wyjątkowym graczem. To z pewnością bardzo silna osobowość. Jednak rola naszych rozgrywek polega na byciu ligą drugich szans. Gracze chcą wrócić do NFL. Przychodzą. Płacimy każdemu graczowi taką samą kwotę pieniędzy. Dajemy każdemu graczowi taką samą możliwość powrotu do NFL. I jesteśmy podekscytowani, gdy naprawdę wracają do NFL. Chcemy to robić. I zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby dać każdemu zawodnikowi jak najlepszą szansę na odniesienie sukcesu w NFL.

Link do oryginału

Filip Skalski

Leave a Reply