Doubleheader we Wrocławiu

Zapowiada się wyjątkowo ciekawy weekend dla fanów futbolu amerykańskiego we Wrocławiu. Miejscowych Panthers czeka bowiem podwójne wyzwanie – w sobotę rozegrają arcyważny mecz w Pucharze Europy z Kragujevac Wild Boars, a w niedzielę staną do walki w LFA i podejmą Watahę Zielona Góra.

O kontuzji Chrisa Forciera i porażce z Calanda Broncos we Wrocławiu już nikt nie pamięta. Rewelacyjny rozgrywający Tony Dawson, który zajął miejsce swojego rodaka, poprowadził Panthers do dwóch spektakularnych zwycięstw. Najpierw wrocławianie rozprawili się w stolicy Turcji z miejscowymi Koc Rams 55:7, by następnie w lidze krajowej zdominować odwiecznych rywali Seahawks Gdynia 42:7. Starcie z Kragujevac Wild Boars to kolejny już dla Panthers mecz o wszystko. Żeby myśleć o zwycięstwie w grupie i awansie do dalszej fazy Pucharu Europy, wrocławianie muszą możliwie jak najwyżej wygrać pojedynek z mistrzami Serbii, a następnie liczyć na szczęśliwe rozstrzygnięcia w meczach rywali. „Pantery” są jednak w rewelacyjnej formie i na tę chwilę wszystko jest możliwe.

„Mecz z Wild Boars to nasze być albo nie być, więc śmiało mogę powiedzieć, że w drużynie jest 200% motywacji. Wygrana może nam dać awans do finału Pucharu Europy. To marzenie dla wielu zawodników. Wild Boars w pierwszym meczu pokazali bardzo duży potencjał w ofensywie, więc wiemy, że nasza obrona będzie miała trudne zadanie, a atak będzie musiał wykorzystywać każdy błąd. Europejskie starcia są zawsze bardzo fizyczne i nie inaczej będzie tym razem. Nasza forma po zmianie rozgrywającego wciąż rośnie. Tony zgrywa się z drużyną, wprowadzamy coraz więcej zagrywek. Każdy kolejny mecz może być najlepszym w naszym wykonaniu. To nie pierwszy raz, kiedy w jeden weekend rozgrywamy dwa spotkania. W pierwszym takim przypadku zakończyliśmy ten maraton z Pucharem Europy w rękach, więc i teraz wiemy, że naszych zawodników stać na dwa zwycięstwa. Przed sezonem zmieniliśmy system przygotowań, zrezygnowaliśmy ze składu B, to wszystko, by zwiększyć głębię składu. Na pewno w meczu z Watahą szansę dostanie wielu zmienników, ale z drugiej strony dostają ją oni w każdym meczu i pokazują się ze świetnej strony. Wierzymy w naszych zawodników”Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław.

Kragujevac Wild Boars również ciągle liczą się w grze o zwycięstwo w grupie i przyjadą do Wrocławia silnie zmotywowani. W pierwszym spotkaniu Pucharu Europy Serbowie zwyciężyli w strzelaninie z Koc Rams 53-36. W lidze krajowej mają na koncie cztery pewne zwycięstwa, a w każdym spotkaniu zdobywają dużą ilość punktów, co świadczy o sile ich formacji ofensywnej. Jednocześnie tracą też średnio trzy przyłożenia na mecz. O oczekiwania co do meczu z Panthers zapytaliśmy jednego z trenerów Wild Boars – Predraga Scekica:

“Oczekujemy trudnego spotkania przeciwko świetnemu rywalowi. Panthers mają do dyspozycji wspaniałą infrastrukturę, amerykańskich trenerów i dobrych zawodników na każdej pozycji. Widzieliśmy oba ich wcześniejsze mecze. Uważam, że drużyna która popełni mniej błędów zabierze zwycięstwo do domu. Co do poprzednich spotkań, myślę że mecz Panthers z Broncos byłby o wiele ciekawszy gdyby quaterback wrocławian nie doznał kontuzji. Uważam, że to drużyny na równym poziomie. Rams zaprezentowali się trochę inaczej niż tego oczekiwałem, ale wiedziałem że ofensywa Panthers zdobędzie dużą ilość punktów, ponieważ zauważyłem podczas naszego meczu, że Rams mają mnóstwo problemów w defensywie. Do meczu z Panthers przygotowujemy się nieco inaczej niż zwykle, ponieważ nie często mamy do czynienia z takim rodzajem ataku. Ich obrona jest bardzo agresywna, ale nasz offense jest przygotowany na taką presję. Mimo że zostawiam Panterom rolę faworytów, oczekuję wyrównanego meczu. Jeśli zatrzymamy ich big playe, zmusimy do popełniania błędów i nasza ofensywa znajdzie właściwy rytm, mamy nadzieję na wygraną w tym starciu”Predrag Scekic, DC Kragujevac Wild Boars

Wykorzystać zmęczenie rywali meczem w Pucharze Europy będą chcieli natomiast zawodnicy Watahy Zielona Góra. O ile Panthers są na pewnej drodze do zwycięstwa w grupie i awansu do półfinału LFA, to beniaminek z Zielonej Góry wciąż walczy o zajęcie miejsca premiowanego udziałem w fazie play-off. Do końca sezonu regularnego zostały cztery spotkania i każde zwycięstwo (a także każdy punkt, ponieważ o pozycji w tabeli może zadecydować bilans punktowy) będzie tutaj na wagę złota. W ostatnim ligowym spotkaniu Wataha pewnie zwyciężyła z Rhinos Wyszków, a wcześniej uległa wyraźnie ekipie Tychów Falcons. Mecze z rywalami pokroju Panthers powinny być jednak dla dynamicznie rozwijającej się ekipy Watahy świetną lekcją futbolu. Jeśli zielonogórzanie staną na wysokości zadania i wykorzystają rotacje w składzie Panthers, to będą w stanie zaskoczyć wicemistrzów Polski.

„Wszyscy są gotowi na mecz, który będzie dla nas najpewniej największym wyzwaniem w tym sezonie oraz rozpocznie serię 4 meczy pod rząd, które będą miały wielki wpływ na ostateczny wygląd tabeli po sezonie regularnym. Podchodzimy do tego spotkania względnie zdrowi i zrobimy wszystko żeby napsuć Panthers trochę krwi. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, iż fakt że Panthers grają z nami dzień po meczu w rozgrywkach CEFL działa na naszą korzyść. Jednak jesteśmy świadomi, iż mają oni bardzo długą i dobrą ławkę rezerwowych, którą mogą rotować bez większego spadku na jakości gry, więc zapewne nie chcąc rozczarować swojej publiczności, przystąpią do tego spotkania w wielkim skupieniu i wystawią możliwe najsilniejszy skład”Krystian Wójcik, Wataha Zielona Góra

Leave a Reply