Europa (nie) wraca do gry

Mimo że pandemia koronawirusa nie odpuszcza, życie w naszym kraju poza pewnymi obostrzeniami wróciło do względnej normy. Niedawno otrzymaliśmy długo wyczekiwany oficjalny komunikat LFA o starcie tegorocznych rozgrywek. Z innych krajów docierają do nas jednak zupełnie inne wiadomości – właśnie dowiedzieliśmy się, że dwie najlepsze ligi w Europie – niemiecka GFL i austriacka AFL całkowicie odwołały tegoroczne rozgrywki.

Gdy na przełomie lutego i marca koronawirus dotarł na nasz kontynent, a władze państw europejskich wprowadzały kolejne ograniczenia mające na celu powstrzymanie rozwoju epidemii, wszystkie europejskie rozgrywki w futbolu amerykańskim zostały zawieszone. Chwilę później zaczęły jednak dopływać do nas informacje z kolejnych krajów, że rozgrywki w tym roku zostają całkowicie odwołane. Tak było we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Szwajcarii. Większość krajowych związków w trakcie rozwoju sytuacji planowała jednak rozegranie sezonu w drugiej połowie roku, o ile tylko będzie istniała taka możliwość. Jednymi z pierwszych lig, które zapowiedziały start sezonu w okolicach sierpnia lub września były niemiecka GFL oraz austriacka AFL, czyli dwie najlepsze ligi futbolu amerykańskiego w Europie.

To właśnie z tych dwóch państw napłynęły do nas w ostatnich dniach przykre informacje. Niemiecka GFL najpierw ogłosiła, że sezon wystartuje, ale w lidze zamiast 16 wystąpi 6 drużyn, by zaledwie kilka dni później powiadomić, że tegoroczne rozgrywki w ogóle się nie odbędą. Jako niektóre z powodów tej decyzji wskazano ciągłe obowiązywanie wielu obostrzeń w poszczególnych landach w Niemczech, które m. in. uniemożliwiają odbywanie się treningów w pełnym składzie, możliwość wprowadzenia nowych restrykcji przez rząd oraz ograniczenia dotyczące ilości kibiców na stadionie, które sprawiłyby, że wpływy z dnia meczowego nie mogłyby pokryć kosztów organizacji meczów.

Nasi zachodni sąsiedzi rozważają za to zorganizowanie turniejów lub sparingów, które pozwoliłyby zawodnikom na grę w bieżącym roku. Odwołanie sezonu za Odrą będzie jednak miało bardzo ciekawe skutki dla naszego kraju. W niemieckich klubach występuje bowiem duża ilość znakomitych polskich zawodników, którzy w związku z brakiem możliwości gry w GFL wrócą do Polski. Wielu z nich z pewnością zostanie „przygarniętych” przez polskie drużyny. Pierwszym z takich graczy jest Adam Roszkowski, czyli obecny mistrz Niemiec z Braunschweig New Yorker Lions, którego zakontraktowanie ogłosili ostatnio Lowlanders Białystok. A wiemy też, że nie jest to ostatnie słowo wicemistrzów Polski.

Również w Austrii planowano przeprowadzenie tegorocznych rozgrywek. Udział w nich miały wziąć cztery ekipy. Niestety Swarco Raiders Tirol i Ssangyong Danube Dragons ostatecznie zrezygnowały z gry w sezonie 2020. Powody tej decyzji są podobne jak te w przypadku GFL, ale nie tylko. W Austrii obowiązują bardzo ostre regulacje związane z pandemią koronawirusa. Kluby najwyższej klasy rozgrywkowej, żeby w ogóle mieć możliwość trenowania, zmuszone są przeprowadzać testy na COVID-19 na zawodnikach i działaczach.

Biorąc pod uwagę, że ich koszt wynosi nawet do 90 euro, a drużyna futbolu amerykańskiego (wraz z całą organizacją) liczy sobie około stu osób, taka operacja, przeprowadzana wielokrotnie, byłaby niezwykle kosztowna. W związku z tym pozostałe dwie ekipy, które planowały wziąć udział w tegorocznych rozgrywkach – Dacia Vienna Vikings oraz Projekt Spielberg Graz Giants rozegrają między sobą serię 5 spotkań. Drużyny te przeprowadziły w ostatni weekend wymagane testy, które będą musiały powtórzyć również przed swoim pierwszym meczem.

W wielu krajach ligi jednak wystartują. Jako pierwsza sezon wznowiła liga fińska, w której występuje 6 drużyn. Niebawem ruszą także rozgrywki w m. in. Danii, Czechach czy Holandii. Co prawda sezon ligi szwajcarskiej został odwołany, jednak część drużyn rozegra między sobą już wkrótce serię meczów towarzyskich. Przede wszystkim oczekujemy oczywiście na start naszej rodzimej Ligi Futbolu Amerykańskiego, który zaplanowany został na 5 września. Sezon LFA potrwa do połowy listopada i zakończy się XV Polish Bowl, który wyłoni kolejnego mistrza Polski. Mimo że w tym roku w LFA1 wystąpi zaledwie 6 drużyn, a sam sezon będzie znacznie krótszy niż zwykle, możemy mieć pewne powody do zadowolenia.

Po pierwsze, o ile sytuacja w kraju znacznie się nie pogorszy, tegoroczny sezon LFA w ogóle zostanie rozegrany, co patrząc na sytuację w innych krajach, wcale nie było takie oczywiste. Drugą sprawą jest fakt, że zawirowania dotyczące np. graczy z USA, czy polskich zawodników powracających zza granicy do rodzimych klubów mogą naprawdę mocno namieszać w stawce. Niech dowodem na to będzie fakt, że w tym roku ataku mistrzów Polski – Panthers Wrocław nie poprowadzi żaden Amerykanin, a nie kto inny jak Bartosz Dziedzic. Nie umniejszamy umiejętności wrocławskiemu quaterbackowi, ale przypomnijmy, że ostatni raz gdy inny polski zawodnik grał na pozycji podstawowego rozgrywającego we Wrocławiu, Panthers sensacyjnie przegrali finał ligi z Lowlanders Białystok. Czas pokaże w jakiej formie zastaniemy najlepsze polskie kluby futbolu amerykańskiego, a pierwsze mecze zobaczymy już za niewiele ponad miesiąc – z pewnością jest na co czekać!

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij