Europejskie Puchary

Już wkrótce rozpoczną się pierwsze zmagania w ramach European Club Team Competition (ECTC), czyli międzynarodowych rozgrywkach w futbolu amerykańskim o tytuł Mistrza Europy. W turnieju tym biorą udział również nasi reprezentanci – Panthers Wrocław. W ostatnich latach sytuacja w Europie, jeśli chodzi o rozgrywki międzynarodowe była jednak mocno skomplikowana i niezrozumiała dla wielu kibiców, dlatego w tym artykule postaramy się ją nieco rozjaśnić.

Cofnijmy się najpierw do roku 2014. To właśnie wtedy przez EFAF (nie mylić z IFAF) zostały powołane do życia elitarne rozgrywki BIG6, w których miało rywalizować sześć najsilniejszych drużyn na starym kontynencie. Przedtem najlepsze drużyny w Europie konkurowały w European Football League (EFL), które wraz z powstaniem BIG6 miały zostać zdegradowane do roli „Ligi Europy”. W tym roku mieliśmy jednak też do czynienia z rozłamem w Międzynarodowej Federacji Futbolu Amerykańskiego. Skutkiem tego podziału było powstanie konkurencyjnych rozgrywek IFAF Champions League, powołanych z ramienia nowopowstałej IFAF Europe. Spór w IFAF spowodował, że w kolejnych latach do głosu dochodziły inne europejskie turnieje, takie jak CEFL czy NEFL.

Do 2014 najbardziej prestiżowym spotkaniem w Europie był finał EFL, czyli Eurobowl. Jednak wraz z powstaniem BIG6, Eurobowl stał się finałem nowych rozgrywek, a najlepsze drużyny drugorzędowej EFL spotykały się od tej pory w EFL Bowl. Założeniem BIG6 było skonfrontowanie ze sobą sześciu najsilniejszych organizacji w Europie, które znacząco odstawały poziomem od innych drużyn na kontynencie. Miały to być przede wszystkim najlepsze kluby z Niemiec i Austrii. Stawkę uzupełniały na przestrzeni lat ekipy ze Szwajcarii czy Francji. Liga BIG6 w takiej formule przetrwała jednak zaledwie trzy sezony. Przed sezonem 2017 z uczestnictwa zrezygnowały drużyny austriackie, czyli Vienna Vikings oraz Swarco Raiders Tirol, którzy dołączyli do Central European Football League (CEFL). Decyzja ta wywołała spore zamieszanie w futbolowym środowisku. Powodem takiego ruchu były reguły dotyczące ilości tzw. „importów”, czyli graczy z USA w składzie. Austriacy byli niezadowoleni, że specjalnie na 2-3 mecze w tych rozgrywkach muszą ściągać i opłacać dodatkowych zawodników zza oceanu, żeby móc konkurować z ekipami z Niemiec, a i tak nie mogą wykorzystać ich potem w lidze krajowej. BIG6 było w tym czasie zarządzane przez GFL, a co za tym idzie reguły dotyczące importów były takie jak w lidze niemieckiej, gdzie kluby mogą posiadać aż ośmiu Amerykanów w drużynie, a sześciu w składzie meczowym. Poza tym w Niemczech Amerykanin posiadający jednocześnie obywatelstwo np. portugalskie nie jest liczony jako import, a liczba zawodników z Europy jest nieograniczona. Odejście Austriaków sprawiło, że rozgrywki BIG6 straciły swój elitarny charakter. Na sezon 2017 do ligi dołączyły drużyny z Hiszpanii, Włoch i Holandii. W 2018 roku jednak w BIG6 paradoksalnie wystąpiły już tylko cztery ekipy – New Yorker Lions i Frankfurt Universe z Niemiec oraz Amsterdam Crusaders z Holandii i La Courneuve Flash z Francji. Dwie ostatnie ekipy leżały jednak o kilka półek niżej od Niemców i nie sprawiły większych kłopotów naszym zachodnim sąsiadom, stanowiąc jedynie tło dla półprofesjonalistów z GFL.

Jak już zostało wspomniane, w 2014 roku wystartowały również rozgrywki w ramach IFAF Champions League, które jak sama nazwa wskazuje, miały z założenia stać się czymś w rodzaju piłkarskiej
Ligi Mistrzów w świecie futbolu amerykańskiego w Europie. W Champions League występowały silne europejskie ekipy, w tym często krajowi mistrzowie, ale trzeba zaznaczyć, że były to drużyny notowane niżej od tych rywalizujących w BIG6. Mecze w ramach tych rozgrywek odbywały się jednak jedynie przez trzy sezony, a w roku 2016 zwycięzcami IFAF Champions League zostali Panthers Wrocław, którzy pokonali w finale mistrzów Włoch Seamen Milano 40-37. Trwający wówczas konflikt w IFAF sprawił, że po sezonie 2016 większość drużyn wycofała się z rozgrywek, a co za tym idzie zdecydowano, że Champions League nie doczeka się kontynuacji.

Zmagania w ramach Central European Football League (CEFL) toczą się od roku 2006 i początkowo uczestniczyły w nich drużyny wywodzące się z Bałkanów oraz Europy Centralnej. Liga CEFL zyskała jednak na znaczeniu w sezonie 2017, kiedy to w związku z problemami w IFAF dołączyły do niej ekipy rywalizujące wcześniej w Champions League i BIG6, takie jak m.in. Panthers Wrocław czy Swarco Raiders Tirol. W podobnej formule CEFL kontynuował rozgrywki również w 2018 roku. W CEFL było zrzeszonych tak wiele zespołów, że zdecydowano się zorganizować również niższe rangą rozgrywki CEFL Cup, w których w 2018 Seahawks Gdynia dotarli aż do finału, ulegając Vukovi Belgrad 41-55. W 2017 roku powstała również zarządzana przez IFAF Northern European Football League. W NEFL rywalizowały najlepsze ekipy ze Skandynawii oraz Wielkiej Brytanii, a niektóre z nich brały wcześniej udział również w rozgrywkach IFAF Champions League. Ciekawe jest tutaj to, że w sezonie 2018 zwycięzca CEFL rozgrywał ze zwycięzcą NEFL również Superfinał Europy, który to padł łupem Swarco Raiders Tirol. Mecz ten stanowił zalążek jednolitej europejskiej rywalizacji na najwyższym poziomie.

W roku 2018 wreszcie udało się ostatecznie zakończyć spór w International Federation of American Football. IFAF postanowił więc utworzyć nowe, oficjalne rozgrywki w futbolu amerykańskim dla najlepszych drużyn w Europie. Tak powstało ECTC, czyli European Club Team Competition, w których nasz kraj będzie reprezentowany przez Panthers Wrocław.

W sezonie 2019 w ECTC weźmie udział 13 zespołów, które zostały podzielone na cztery dywizje (początkowo drużyn miało być 14, ale Oslo Vikings wycofali się z rozgrywek). Drużyny rozegrają dwa lub trzy spotkania w grupie, a następnie zwycięzcy dywizji centralnej i północnej oraz zachodniej i wschodniej spotkają się ze sobą w półfinałach. Dwie najlepsze ekipy zagrają w wielkim finale, czyli ECTC Championship Game. Trzeba tutaj zaznaczyć, że ECTC odbywa się dzięki porozumieniu z CEFL. Dywizja zachodnia i wschodnia to tak naprawdę dawne rozgrywki Central European Football League, a ich zwycięzcy spotkają się w CEFL Bowl, który będzie jednocześnie pełnił funkcję półfinału ECTC.

Jak można łatwo zauważyć, do ECTC dołączyły wszystkie najsilniejsze drużyny w Europie za wyjątkiem klubów z Niemiec. Ekipy z German Football League otrzymały zaproszenie do nowych rozgrywek, jednak zdecydowały się w nich nie uczestniczyć. Problematyczne ponownie okazały się zasady dotyczące importów. W ECTC każda drużyna będzie mogła mieć w składzie meczowym oraz jednocześnie na boisku dwóch Amerykanów. Dla ekip niemieckich, które dysponują co najmniej sześcioma graczami z USA, okazało się być to dużym problemem, ponieważ kluby musiałyby ograniczyć swoje rostery specjalnie na mecze pucharowe, co wiązałoby się z dużymi roszadami w składzie.

Decyzja o braku uczestnictwa Niemców w ECTC wzbudziła za naszą zachodnią granicą spore kontrowersje. Pojawiają się głosy, że reguły dotyczące importów powinny zostać dopasowane do tych, panujących w innych krajach europejskich. Jednak to inna kwestia była jeszcze szerzej komentowana – turniej BIG6 i Eurobowl. W związku z tym, że najlepsze ekipy z Europy rywalizują w ECTC, problemem okazał się brak chętnych na udział w tym turnieju. Eurobowl (finał BIG6) jest rozgrywany corocznie od 1986 i GFL za wszelką cenę chce tę tradycję kontynuować. Początkowo pojawił się pomysł, żeby zamiast rozgrywek BIG6, rozegrać po prostu Eurobowl pomiędzy drużynami Braunschweig New Yorker Lions i Schwäbisch Hall Unicorns. Pomysł ten jednak nie został pozytywnie przyjęty i szybko przez środowisko został nazwany „farsą”, a ekipy Lions i Unicorns ostatecznie zrezygnowały z udziału w europejskich rozgrywkach w sezonie 2019. Pomysł jednak nie upadł i jakkolwiek absurdalny by nie był, zdecydowano, że Eurobowl zostanie rozegrany między… europejskim średniakiem i dziewiątą drużyną ligi niemieckiej, czyli Amsterdam Crusaders i Potsdam Royals. Inicjatywa ta została jednak wyśmiana przez środowisko i żartuje się, że „z Big6 zrobiło się Small2”.

A więc po kilku latach sporego zamieszania w świecie europejskich pucharów, wydaje się, że sytuacja w końcu robi się klarowna. Można śmiało powiedzieć, że w związku z brakiem konkurencyjnych rozgrywek i zaangażowaniem oficjalnej europejskiej federacji futbolu amerykańskiego, zwycięzca ECTC będzie mógł pełnoprawnie nazywać się Mistrzem Europy. Na pewno pojawią się jednak głosy, że i tak najlepszymi drużynami w Europie są zespoły występujące w GFL. Tutaj trzeba być jednak świadomym tego, że Niemcy grają w tak naprawdę inny futbol amerykański niż reszta Europy. Nie możemy przecież porównywać ze sobą Mistrza Niemiec, który ma do dyspozycji co najmniej sześciu Amerykanów oraz nieograniczoną ilość graczy z całego świata z np. Mistrzem Polski, który w składzie ma zaledwie dwóch Amerykanów i jednego gracza z Europy. ECTC wreszcie oferuje nam prawdziwą europejską „ligę mistrzów”, w której rywalizować będą ze sobą najlepsze ekipy na starym kontynencie. Jeśli jednak jakaś niemiecka drużyna chce tytułować się mianem najlepszego zespołu w Europie, to musi udowodnić to na boisku, na równych warunkach dla wszystkich.

Pierwsze mecze w European Club Team Competition zostaną rozegrane już 13.04. To właśnie wtedy Panthers Wrocław zmierzą się na Stadionie Olimpijskim z mistrzem Szwajcarii – Calanda Broncos. Innymi spotkaniami rozegranymi w ten weekend będą starcia Stockholm Mean Machines – Helsinki Roosters, Triangle Razorbacks – Dacia Vienna Vikings, Swarco Raiders Tirol – Thonon Black Panthers oraz Kragujevac Wild Boars – Istanbul Koç Rams.

Filip Skalski

Leave a Reply