Festiwal błędów w Białymstoku dla Seahawks Gdynia

Większość futbolowych kibiców na hit 2. kolejki LFA1 typowała starcie Lowlanders Białystok z Seahawks Gdynia i na pewno nikt tym starciem nie może być zawiedziony. Po niezwykle emocjonującym widowisku triumf 18:15 odnieśli goście, którzy decydujące punkty zanotowali na chwilę przed upływem czasu.

Świetnie w mecz weszła defensywa gospodarzy. Już w pierwszej serii w ataku Seahawks podanie Josepha Bradleya przechwycił Tomasz Żukowski. W tej samej części meczu rozgrywający przyjezdnych ponownie się nie popisał, a drugie w tym sezonie interception zapisał na swoim koncie Marcin Kaim. Pierwsza kwarta nie obfitowała w efektowne akcje ofensywne, lecz obie formacje obronne mogły być zadowolone ze swojej postawy. Błędów nie ustrzegł się także quarterback “Ludzi z Nizin” Ryan Kasdorf. Kolejny w tym roku sack zanotował Arkadiusz Cieślok. Po zmianie stron wreszcie doczekaliśmy się przyłożenia. W wyniku błędu po stronie Lowlanders, goście znaleźli się zaledwie dwa jardy od pola punktowego. Akcję biegową wykonał Jan Domagała, wyprowadzając tym samym swój zespół na prowadzenie. Próba podwyższenia Przemysława Portalskiego została jednak skutecznie zablokowana i piłka znalazła się ostatecznie w rękach Mateusza Dziobana. Białostoczanie musieli odrabiać straty, co udało im się jeszcze przed zejściem do szatni. 31-jardową akcją podaniową popisali się Ryan Kasdorf i Mikołaj Pawlaczyk. Bartłomiej Trubaj posłał futbolówkę między słupki i “Ludzie z Nizin” uzyskał minimalną przewagę. Jeszcze przed przerwą kibice oglądali kolejne błędy po obu stronach. Joseph Bradley w ostatnich minutach drugiej kwarty dwukrotnie wypuścił piłkę z rąk, a w obronie Lowlanders błyszczał Zachary Blair. Kasdorf natomiast posłał niecelne podanie, w wyniku czego James Gales popisał się przechwytem.

Trzecia kwarta rozpoczęła się od kolejnego interception. Piłka, którą posłał Bradley tym razem znalazła się w rękach Wojciecha Pacewicza. Gospodarze popełnili jednak o wiele gorszy w skutkach błąd. Przy czwartej próbie białostoczanie byli blisko własnego endzone’u, wykonali złego snapa, wobec czego piłki nie był w stanie złapać punter. Byliśmy więc świadkami safety i Seahawks wrócili na prowadzenie. Nie był to zdecydowanie dobry dzień obu rozgrywających. W trzeciej części spotkania Ryan Kasdorf zgubił piłkę, w której posiadanie wszedł Kacper Ruczyński i “Jastrzębie” wróciły do ataku. Kilka minut później quarterback Lowlanders został po raz drugi dzisiejszego dnia powalony na murawę przez Arkadiusza Cieśloka. Dwa przechwyty zapisał dziś na swoim koncie natomiast Tomasz Żukowski. Defensor gospodarzy zdołał jeszcze zaprezentować długą akcję powrotną i został zatrzymany zaledwie 7 jardów przed polem punktowym. Nie wykorzystali tego jednak białostoczanie. Bliski kolejnej straty był Kasdorf, a w czwartej próbie 37-jardowe kopnięcie z pola Bartłomieja Trubaja okazało się nieudane i wynik nie uległ zmianie. W ostatniej kwarcie błysnął ponownie Mateusz Dzioban, który wraz z kolegami zatrzymał akcję biegową przyjezdnych i wszedł w posiadanie piłki. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż nie minęło wiele czasu i kolejne złe podanie Kasdorfa przechwycił James Gales, którego nie byli w stanie zatrzymać gospodarze. Amerykanin przyłożeniem powiększył przewagę Seahawks, a jeden punkt dorzucił jeszcze Portalski. “Ludzie z Nizin” nie zamierzali się poddawać. Będąc na 9 jardów przed polem punktowym rywali, Kasdorf wypatrzył Eryka Mąkowskiego i drugi touchdown powędrował na konto ekipy z Podlasia. Nie mieli oni nic do stracenia i podjęli ryzyko 2-punktowego podwyższenia. Rozgrywający Lowlanders ponownie posłał piłkę na prawą stronę do niepilnowanego Mąkowskiego i na tablicy wyników widniało 15:15. Dogrywki jednak nie uświadczyliśmy. Na niewiele ponad 20 sekund przed końcem field goal Przemysława Portalskiego dał przyjezdnym 3 punkty, zapewniając wicemistrzom Polski cenny triumf w Białymstoku.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Jacek Stańczak

Comments (1)

  1. Pan Sędzia

    FG był na zero sekund przed końcem 😀

Leave a Reply