Krajobraz po spotkaniu ligowym

Przed nami dwa ostatnie weekendy z futbolem amerykańskim w krajowym wydaniu. Znamy już trójkę tegorocznych Mistrzów, a w rywalizacji juniorskiej wyczekujemy półfinałów. Jesienna aura jest coraz bardziej odczuwalna, a to jasny znak, że wyraźnie wkraczamy w offseason.

Nieformalnym zwiastunem rozpoczęcia przerwy między sezonowej jest doroczne spotkanie ligowe, które przed nieco ponad tygodniem miało miejsce w Tychach. Dzień przed jego rozpoczęciem futbolowy światek obiegła informacja o wielkim porozumieniu ponad podziałami. O zakopaniu „topora wojennego” pomiędzy PLFA i LFA. Na pierwszy rzut oka można by wysnuć wniosek, że NFC i AFC znalazły kompromis i będziemy świadkami powstania NFL. Nic bardziej mylnego. Prawda jest zdecydowanie mniej efektowna i na dobrą sprawę bardzo prozaiczna. PLFA już od długiego czasu przebywała w stanie wegetacji, a aparatura sztucznie podtrzymująca jej życie nie należała do najnowocześniejszych.

Symbolicznym końcem ery dwóch lig był brak mającego odbyć się w Ząbkach finałowego starcia, połączony z oficjalnym przystąpieniem Archers do rywalizacji w LFA. Rezerwy Łuczników zajęły czwarte miejsce na północy LFA9, a juniorzy po zaciętej walce ulegli Armiadzie (Armada+Armia, przyp. red.) w ćwierćfinale JLFA. W międzyczasie osiem klubów (w tym m.in. Panthers, Lowlanders, ale także Archers i Eagles) brało udział w mediacji, której owocem było rozpoczęcie procesu zmierzającego do rejestracji pełnoprawnego związku sportowego. Wiemy o tym doskonale, że historia starań o stworzenie związku mogłaby posłużyć za scenariusz serialu, pełnego zwrotów akcji, a także nieoczekiwanych „cliffhangerów”. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tym razem cała inicjatywa powinna się zakończyć powodzeniem, ale (jak zwykle) diabeł tkwi w szczegółach.

Związkowa specyfika jest na tyle skomplikowana, że fety z okazji finalizacji starań możemy spodziewać się najwcześniej za kilka miesięcy. Kluczowy warunek stawiany zarówno przez IFAF, jak i przez Ministerstwo to jedność. Dopiero po jej osiągnięciu oraz spełnieniu wymaganych formalności wszystkich zainteresowanych czeka właściwy start prac nad reaktywacją projektu pt. Reprezentacja Polski itd. Spotkania klubów skupionego w 100% na tematach związkowych możemy oczekiwać jeszcze w tym roku. Nie ulega wątpliwości, że to spotkanie będzie miało niebagatelny wpływ na korektę wszystkich dotychczasowych ustaleń ligowych. Jednak w praktyce, bierne oczekiwanie nie wpłynęłoby zbyt pozytywnie na przygotowania do startu sezonu 2020. Kluby chcą wiedzieć na czym stoją. Przed nimi okres niewidocznej, ale bardzo intensywnej pracy. Forma, podobnie jak budżet, same się nie zrobią. Wizja związku jest bardzo pociągająca, ale… każdy z działaczy wie, że priorytetem jest owocny offseason w macierzystym klubie.

Dlatego też Tyskie spotkanie ligowe przebiegło bez większych fajerwerków. Zadecydowano, że LFA1 pozostanie w kształcie, jaki znamy z minionego sezonu. Nie ulegnie zmianie znany i sprawdzony podział na północ i południe. Miejsca zdegradowanych Wilków i Rhinos zajmie Armada, a także Silesia Rebels. Grupę północną zasilą futboliści ze Szczecina oraz Poznania, a Rebelianci znajdą się w dywizji południowej. Kluby były nadzwyczaj zgodne w tematach związanych z Archers i Eagles. Niemal jednogłośnie opowiedziano się za podtrzymaniem zasady „one city, one team”, która nie pozwala Warszawskim Orłom na dołączenie do ligowej rywalizacji. Ząbki, Sulejówek, Pruszków albo nawet ogólnie Mazovia Eagles – ten nazewniczy kompromis nie odpowiada drugiej stronie i pojawia się nierozwiązywalny pat. W przypadku Łuczników nie wyrażono zgody na bezpośredni awans do LFA1. Bydgoszcz musi zawalczyć o miejsce w gronie najlepszych na boiskach LFA2. O ile pierwsza liga i jej główne założenia są generalnie ustalone, to pozostałe poziomy rozgrywkowe spowija bardzo gęsta mgła. Wszystko wskazuje na to, że w LFA2 będzie chciała grać rekordowa liczba drużyn. Brak spadków połączony ze sporą ambicją klubów „dziewiątkowych”, a także „transferem” Archers oraz powstaniem nowego teamu w Wieliczce gwarantuje spore offseasonowe emocje na drugoligowym froncie. Ten wątek, podobnie jak związek, potrzebuje jeszcze czasu. Warto obserwować rozwój wypadków. W futbolu nad Wisłą nie ma miejsca na nudę.

Leave a Reply