Królewskie wzmocnienia zza oceanu

Futbol w Polsce pędzi niczym francuskie TGV, zmiany ligowe i kadrowe, nowe drużyny, transformacje, sponsorzy. Narzucone tempo oraz poważne zmiany dotknęły także prężnie rozwijający się klub Kraków Kings.

Kraków, miasto królów, kipi sztuką, kulturą, polskością. Nie dziwi, więc nikogo, że tamtejszy klub futbolowy Kings przez wiele lat prowadził politykę “bezimportową”. Organizacja wolała inwestować w swoich zawodników niż sprowadzać wzmocnienia zza oceanu. Osiągali przy tym bardzo dobre wyniki (bilans drużyny w sezonie zasadniczym PLFA1 w 2017 roku: 8-0, w LFA1 w 2018 roku: 7-1). W ostatnim sezonie w PLFA1 w finale ulegli Warsaw Sharks, rok później po dominacji w grupie C LFA1 ulegli w rundzie dzikich kart drużynie Tychy Falcons. Skład B natomiast w rozgrywkach LFA9 sięgnął po mistrzostwo pokonując Białe Lwy Gdańsk.

Zaskoczeniem więc było dla większości osób śledzących futbol w polsce, że Kraków Kings w sezonie 2019 zagrają z dwoma sprowadzonymi zawodnikami. Będą to rozgrywający Tivon Cook oraz defensive lineman Eli Thomas.

Błędną interpretacją byłoby sądzić, że krakowianie wchodzą w tryb “win now”. Zawodnicy importowani to nie tylko wzmocnienie, ale także wielka szansa na rozwój całego składu. Kraków już w tym momencie jest drużyną bardzo utalentowaną, a dodanie umiejętności i przede wszystkim wiedzy Tivona oraz Eli’a może ich wynieść na zupełnie nowy poziom.

“Faktycznie Kings po raz pierwszy zatrudnili w tym sezonie importowanych zawodników. Warto podkreślić tu fakt, iż nasz klub osiągnął przez lata bardzo wiele grając tylko zawodnikami wychowanymi w Polsce (nie powiem Polakami, gdyż w Kings występowali m.in. Turek i Niemiec, ale to byli zawodnicy, którzy futbol poznali w Krakowie). Pewnie pierwszym skojarzeniem związanym z “importami” będzie chęć natychmiastowego przebicia szklanego sufitu rywalizacji z drużynami, które od lat korzystają z usług takich graczy. U nas to jednak nie do końca tak wygląda. Naturalnie Tivon i Eli mają nas wzmocnić na boisku, ale przy procesie rekrutacji duże znaczenie miały nie tylko umiejętności, ale też to, jakimi są ludźmi oraz jakie mają doświadczenia trenerskie. Kings są w trakcie dobrze zaplanowanego i przemyślanego procesu zmian na każdym poziomie sportowym i organizacyjnym, który potrwa ok. dwa lata. Zawodnicy postawili sami przed sobą cel wynikowy, tak samo trener Łodziński zwrócił się do zarządu klubu o wyznaczenie takiego celu i jeśli te cele zostaną zrealizowane, to o zakończenie tego procesu zmian jestem spokojny. Dodatkowym powodem zatrudnienia zawodników z Ameryki Płn była chęć rozwoju zawodników na kluczowych pozycjach. Na przykład mamy dwóch świetnych, młodych rozgrywających, dla których możliwość współpracy praktycznie 7 dni w tygodniu z doświadczonym zawodnikiem i aktywnym trenerem QB, jest prawdziwą szansą na skok rozwojowy. Mi osobiście bardzo podobała się strategia klubu polegająca na rozwoju trenerów klubu oraz zawodników polskich, lub osób zagranicznych ale uczących się futbolu tutaj. Jeśli obaj Panowie się sprawdzą (a oglądani byli na tyle długo, że powinni) to mamy z nimi długoterminowe plany, ale w przyszłym roku może już nie tylko w kontekście zawodniczym. Na pewno sprawdzimy ich umiejętności sportowe na boiskach LFA 1 oraz umiejętności trenerskie w naszym składzie B, który będzie bronił tytułu w LFA 9.”Marcin Łojewski dyrektor sportowy Kraków Kings

Osobiście uważam, że Kraków Kings będą pozytywnym zaskoczeniem sezonu LFA1 w 2019 roku.Na pewno wszyscy czekamy także na ich rewanż z Tychy Falcons. Najbliższe miesiące zapowiadają się bardzo ciekawie!

Juliusz Dumara

Leave a Reply