LFA9 – Podsumowanie turniejów week 4

Weekend 19-20 września obfitował aż w cztery turnieje LFA9. Podczas rywalizacji w Ciechocinku, Opolu, Koszalinie i Rzeszowie działo się dużo i częściowo wyklarowała nam się pierwsza ósemka, która awansuje do fazy playoffs. Na ostateczne rozstrzygnięcia będziemy musieli jeszcze poczekać, lecz weekendowe wyniki dały nam pewne odpowiedzi. Zapraszamy na podsumowanie przygotowane przez ekipę Field Goal Magazine.

TURNIEJ W OPOLU – 19 września 2020

Bielawa Owls – Wieliczka Dragons

Zawodnicy z Bielawy rozpoczęli spotkanie od ataku. Już po kilku akcjach w polu punktowym znalazł się Dawid Brzozowski. Pierwsze posiadanie Dragons nie przyniosło punktów. Po zmianie posiadania, już w pierwszej akcji, przyłożenie biegowe zdobył Tomasz Dymkowski. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 13-0 dla Owls. Na początku drugiej kwarty Dragons mieli okazję zdobyć pierwsze punkty, jednak niecelnie kopnęli z pola. Po zmianie posiadania zawodnicy z Bielawy nie potrzebowali dużo czasu na odpowiedź. Po kilku zagrywkach przyłożenie zdobył Dawid Brzozowski oraz skutecznie za dwa punkty podwyższył Michał Droszczak.

Zawodnicy z Wieliczki nie potrafili znaleźć odpowiedzi w żadnej formacji. Przy wykopnięciu piłki przez Bielawę żaden zawodnik Dragons nie nakrył piłki, co skutkowało stratą posiadania. Kilka zagrywek później po raz trzeci przyłożenie zdobył Dawid Brzozowski. Skuteczne podwyższenie za dwa punkty ustaliło wynik 29-0. Po przerwie trwała dominacja zawodników Owls. W swoim pierwszym posiadaniu w trzeciej kwarcie przyłożenie podaniowe zdobył Krzysztof Dymkowski. Zawodnicy z Wieliczki nie uzyskali żadnych punktów w tym spotkaniu. W czwartej kwarcie ostatnie przyłożenie dla Owls zdobył znów Dawid Brzozowski. Sowy, skutecznie podwyższając za dwa punkty, wygrały spotkanie 45-0.

Towers Opole – Bielawa Owls

Gospodarze podchodzili do tego meczu niepokonani, a zawodnicy Owls, nakręceni poprzednią wysoką wygraną, próbowali sprawić niespodziankę. Pierwsze posiadanie gospodarzy nie przyniosło punktów. Świetnie w defensywie zagrali goście, powstrzymując czwartą próbę na własnej połowie. Na początku drugiej kwarty w polu punktowym przeciwnika znalazł się rozgrywający gości Paweł Sołtysiak. Za jeden punkt skutecznie podwyższył Dawid Brzozowski.

Gospodarzom nie udało się zdobyć punktów w drugiej kwarcie. Przed przerwą Owls zdobyli kolejne przyłożenie. Paweł Sołtysiak podał do Dawida Brzozowskiego, który wbiegł w pole punktowe przeciwnika. Zdobywca przyłożenia skutecznie podwyższył za jeden punkt, co ustaliło wynik do przerwy 14-0 dla Bielawy Owls. Pierwsze posiadanie gości po przerwie zakończyło się przechwytem. Gospodarze nie znaleźli odpowiedzi na świetnie dysponowaną defensywę gości. Goście zanotowali przechwyt w czwartej kwarcie, następnie konsekwentnie palili zegar, zostawiając mało czasu na podjęcie walki dla gospodarzy. Bielawa Owls pokonali gospodarzy 14-0.

Towers Opole – Wieliczka Dragons

W ostatnim spotkaniu tej soboty gospodarze podejmowali zawodników z Wieliczki. Towers byli faworytami tego spotkania, a porażka z pewnością zmotywowała zawodników do sięgnięcia po zwycięstwo. Swoje pierwsze posiadanie gospodarze zamienili na punkty. Podanie Konrada Rodaka złapał Paweł Wojciechowski, dając prowadzenie swojemu zespołowi. Dragons nie wykorzystali swojego posiadania w pierwszej kwarcie. Druga kwarta również należała do gospodarzy. Mimo straty piłki, defensywa świetnie zatrzymywała ataki gości na ich połowie. Drugie przyłożenie zdobył Paweł Wojciechowski, nakrywając piłkę swoim ciałem po wypuszczeniu jej przez kolegę z zespołu. Udanie za dwa punkty podwyższył zdobywca przyłożenia.

Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 14-0. Trzecia kwarta to pokaz dobrej gry defensywnej obydwu zespołów. Żadna z drużyn nie zdobyła punktów. W ostatniej kwarcie gospodarze przypieczętowali zwycięstwo. Po odzyskaniu piłki przez defensywę kolejne przyłożenie w tym spotkaniu zdobył Paweł Wojciechowski. Skuteczną akcją biegową za dwa punkty podwyższył Łukasz Szelongiewicz. Wynik spotkania wspaniałą akcją powrotną ustalił Patryk Źrubek. Defensywa gospodarzy nie pozwoliła przeciwnikom zdobyć żadnych punktów w tym meczu. Końcowy wynik to 28-0 dla Towers Opole.

TURNIEJ W CIECHOCINKU – 19 września 2020

Angels Toruń Rhinos Wyszków

Pierwsze punkty, po pięknym podaniu do Szymona Berbecia, zdobyli w tym spotkaniu Rhinos, ustalając wynik 6-0. Niestety Michał Dąbkowski nie trafił podwyższenia. W następnym posiadaniu fumble Aniołów przejął na ich nieszczęście zespół z Wyszkowa i już w pierwszej akcji po stracie Bartosz Szymański, ofensywny zawodnik Rhinos, zdobył przyłożenie biegowe. Tym razem podwyższenie Michała Dąbkowskiego było pomyślne, co zaowocowało wynikiem 13-0. Kolejne punkty zaliczył zawodnik Angels – Michał Podobieński, który złapał piękne dalekie podanie na touchdown i tym samym ustanowił wynik 13-6. Niestety nie udało mu się wbiec do pola na dwupunktowe podwyższenie. Dosłownie chwilę potem Bartosz Szymański wykonał świetny dziewięćdziesięciojardowy return, który zakończył się dopiero w polu punktowym. Dąbkowski kopnął między słupki i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 20-6 dla Wyszkowa.

W trzeciej kwarcie z dobrej strony pokazał się biegacz Rhinos – Dominik Buczek, który „katował” obronę swoimi biegami, jednak to nie on zdobył kolejne przyłożenie dla Nosorożców dające wynik 26-6. Czterdziestojardowe podanie Piotra Wykowskiego złapał Wiktor Stankiewicz, ale niestety kopaczowi nie udało się podwyższyć rezultatu z powodu chybionego kopnięcia. W czwartej kwarcie w redzone rozgrywający Angels został przechwycony przez Konrada Kukwę, który z piłką dobiegł aż do „bram” redzone Torunia. Piotr Wykowski skorzystał ze znakomitego położenia na boisku i wykonał kolejne podanie na touchdown. Pomyślne dla Rhinos podwyższenie ustanowiło wynik końcowy na 33-6. Pozbawieni wszelkich nadziei Angels jeszcze raz stracili piłkę przed końcem spotkania, lecz nie miało to już wpływu na rezultat starcia.

Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers –Rhinos Wyszków

Rhinos weszli na ten mecz z pewnością bardzo podbudowani po poprzedniej wygranej, ale też z pewnością zmęczeni, ponieważ grali na maksa do ostatniej minuty ostatniego spotkania. W ich pierwszym posiadaniu podanie Piotra Wykowskiego przechwycili Lakers. Biegacz Łukasz Markowski zdobył pierwsze przyłożenie dla Olsztyna. Udało się kopnięcie na podwyższenie, więc otrzymaliśmy wynik 7-0. Bartosz Szymański wykonał czterdziestojardowy return i tym samym wypracował dobrą pozycję dla ofensywy, która w tym posiadaniu przesuwała się dość konserwatywnie. Drive zakończył się nieudaną próbą fieldgoalową Michała Dąbkowskiego.

Rhinos cały czas starali się wyrównać mecz i wreszcie im się to udało dzięki pięknemu czterdziestopięciojardowemu biegowi i kopnięciu na 7-7. Wyszków jednak nie mógł się zbyt długo cieszyć, ponieważ już w następnej akcji Lakers zrobili piękny return aż do samego endzone. Chwilę potem ich kopacz pomyślnie wykonał podwyższenie, które dało nam wynik 14-7. Wenglorz potem jeszcze raz przejął podanie Wykowskiego, który był pod presją linii defensywnej Olsztyna. Następnie mieliśmy okazję zobaczyć przepiękny kilkudziesięciojardowy run Łukasza Markowskiego, który zakończył się w polu końcowym. Sukces w akcji podwyższeniowej za jeden punkt dał nam wynik 21-7. Ostatnim znacznym zrywem Rhinos był bardzo długi powrót Bartosza Szymańskiego, który został powalony dopiero na linii pięciu jardów przed endzone.

Angels Toruń – Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers

Ostatni mecz turnieju w Ciechocinku nie zaczął się zbyt dobrze dla obu drużyn. Pierwszy drive każdej z nich zakończył się przechwytem. Najpierw Lakers zostali przejęci przez Angels, a potem podanie Aniołów zostało przechwycone przez Kamila Zbocha, który wbiegł z piłką do endzone, ustanawiając pierwsze prowadzenie 6-0. Kopacz nie dał rady podwyższyć rezultatu kopnięciem. Na kolejną akcję zakończoną touchdownem musieliśmy trochę poczekać, ale za to była to bardzo ładna zagrywka. Osiemdziesięciojardowe podanie do Krzysztofa Bartwickiego i udany extra point dał Olsztynianom prowadzenie 13-0. To wystarczająco zmobilizowało Angels, którzy po długim posiadaniu zdobyli przyłożenie w akcji podaniowej, w której Michał Podobieński złapał piłkę na przedniej linii pola punktowego.

Anioły spróbowały szczęścia w akcji dwupunktowej, która niestety im się nie powiodła. Następnie Wenglorz odskoczył im na 25-6, zdobywając dwa touchdowny. Dopiero wtedy zobaczyliśmy przebudzenie Torunian, ale było już niestety trochę za późno na dogonienie przeciwnika. Wtedy zdobyli oni touchdown i dwupunktowe podwyższenie. Wynik 25-14 nie był satysfakcjonujący dla Lakers, którzy grając cały czas na całość szybko zdobyli przyłożenie biegowe. Toruń nadal nie dawał za wygraną, szybko wchodząc do endzone przy pomocy zaledwie czterech złapanych podań z rzędu. Nieudane podwyższenie za dwa punkty dało nam rezultat 31-20. Końcówkę spotkania ozdobił Łukasz Markowski, który zdobył kolejny touchdown biegowy dla Olsztyna. Udana akcja za dwa ustanowiła rezultat końcowy: 39-20.


TURNIEJ W KOSZALINIE – 20 września 2020

Niestety brak transmisji z turnieju w Koszalinie nie pozwala nam napisać zbyt wiele na temat tego wydarzenia. Pierwszym meczem było spotkanie gospodarzy, czyli Barbarians Koszalin z Armadą Szczecin. Zakończyło się ono dobitnym rezultatem 38-0 dla Armady, która kolejny mecz grała z Białymi Lwami Gdańsk. Ten mecz był zdecydowanie najciekawszy z całego turnieju, choć nie było w nim dużo punktów. Starcie zakończyło się pomyślnym dla Szczecina wynikiem 12-8, a emocje towarzyszyły kibicom do samego końca. Białe Lwy miały okazję zaprezentować się jeszcze raz w meczu z Koszalinem. Gdańszczanie, idąc tropem Armady, zdominowali gospodarzy, zdobywając 40 punktów i równocześnie nie dopuszczając do jakiejkolwiek sytuacji punktowej Barbarians. Ten turniej przypieczętował obecność Armady w playoffach.

TURNIEJ W RZESZOWIE – 20 września 2020

Tytani Lublin – Rzeszów Rockets

Obydwie drużyny znają się doskonale z poprzedniego sezonu, gdzie dwukrotnie lepsi okazali się gospodarze. Pierwsza kwarta nie przyniosła żadnych punktów. Obydwie drużyny straciły piłkę po jednym razie. W drugim posiadaniu gospodarzy Jakub Chlebica wysunął ich na prowadzenie swoim krótkim biegiem. Udane podwyższenie dało wynik 7-0. Tytani nie potrafili odpowiedzieć w swoim kolejnym posiadaniu. Rockets nie wykorzystali trzech prób w swoim posiadaniu, jednak przy odkopnięciu piłkę gospodarzom sprezentował zawodnik Tytanów, od którego się ona odbiła. Złapał ją zawodnik Rockets, odzyskując posiadanie. Jeszcze przed przerwą gospodarze zdołali podwyższyć prowadzenie. Po konsekwentnym wykonywaniu zagrywek rozgrywający Rockets – Mark Kwoka Jr. znalazł się w polu punktowym. Ustalił tym samym wynik połowy na 13-0 dla gospodarzy. W drugiej połowie nie zobaczyliśmy żadnych akcji punktowych. Mimo że ofensywa Rockets nie zdobyła punktów, konsekwentnie „paliła zegar”, zostawiając mało czasu zawodnikom z Lublina. Zwycięstwo gospodarzy przypieczętował przechwyt Pawła Ciupaka.

Tytani Lublin – Warsaw Eagles

W drugim niedzielnym meczu Orły z Warszawy podejmowały zmęczonych poprzednim meczem lubelskich Tytanów. Pierwsza kwarta nie przyniosła żadnych punktów, mimo kilku dobrych zagrywek ze strony obydwu drużyn. W drugiej kwarcie na prowadzenie wyszli zawodnicy z Warszawy. Po nieudanym snapie piłkę wyrzucił rozgrywający, którą złapał Maciej Bączek. Zawodnikom Eagles nie udało się podwyższyć za jeden punkt. Tytani nie zdobyli żadnych punktów w pierwszej połowie, mimo dobrych biegów Artura Czarnika. Do przerwy Warsaw Eagles prowadzili 6-0. Warszawiacy rozpoczęli drugą połowę w ofensywie. Jednak już po jednej akcji to Tytani cieszyli się z punktów. Ich defensywa zaliczyła safety. W swoim kolejnym posiadaniu gracze z Lublina mieli szanse zdobyć przyłożenie, jednak ich rozgrywający zgubił piłkę i przejęli ją Eagles. W następnym posiadaniu ten sam błąd popełnił rozgrywający Eagles i dzięki temu Tytani odzyskali piłkę zaraz przed polem punktowym przeciwnika. Po kilku zagrywkach w polu punktowym przeciwnika znalazł się Hubert Taźbirek. Udane podwyższenie dało prowadzenie 9-6 dla zawodników z Lublina. W swoim pierwszym posiadaniu w ostatniej kwarcie przyłożenie podaniowe zdobył Maciej Bączek. Nieudane podwyższenie dało wynik 12-6. Tytani nie zdołali odpowiedzieć rywalom, notując dwa przechwyty w swoich dwóch ostatnich posiadaniach.

Rzeszów Rockets – Warsaw Eagles

W ostatnim niedzielnym spotkaniu gospodarze podejmowali Warsaw Eagles. W pierwszej połowie żadna z drużyn nie zdobyła punktów. Rockets mieli szansę na kopnięcie z pola, jednak zły snap pogrzebał nadzieję na punkty. Z dobrej strony pokazała się defensywa gospodarzy, notując aż trzy przechwyty w pierwszej połowie. Trzecia kwarta również nie przyniosła punktów, mimo kolejnej próby kopnięcia z pola przez gospodarzy. Na 3 minuty przed końcem zobaczyliśmy pierwsze punkty w tym spotkaniu. Przyłożenie podaniowe zdobył Przemek Pawłowski po podaniu Rafała Zawady. Nieudane podwyższenie dawało wynik 6-0. Gospodarze nie potrafili odpowiedzieć na przyłożenie rywali, mimo dwóch posiadań w końcówce spotkania.

Mikołaj Zając i Paweł Pindur, Field Goal Magazine

fot: Fotolingo – Przemek Szatkowski

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij