Nasz cel to Polish Bowl oraz finał juniorów

Lowlanders Białystok – drużyna, która w 2018 roku była na ustach każdego sympatyka krajowego futbolu. Jak to się stało, że zdobyli mistrzostwo Polski? Dlaczego mecze z Seahawks Gdynia zawsze są elektryzujące? Jakie plany na zespół ma nowy szkoleniowiec? M.in. na te pytania odpowiedział nam prezes klubu – Piotr Morko

Kamil: Myślę, że wszyscy entuzjaści futbolu w naszym kraju zgodzą się ze stwierdzeniem, że 2018 był rokiem Lowlanders. Jakie czynniki najbardziej przyczyniły się do takiego stanu rzeczy? Dobrze przepracowany offseason, wzajemna motywacja, świetna praca trenerów, ogromne szczęście, a może coś innego?

Piotr: Dziękuję. Miło nam słyszeć, że był to rok Lowlanders. Czynników jak to w sporcie jest wiele. W naszym przypadku była to na pewno kontynuacja współpracy z Johnem Douglasem Harperem, który był z nami drugi rok i zaprosił do projektu świetnego konsultanta jakim był Giorgio Volpi. Nie zapominamy też o zawodnikach, bo na pewno praca, którą wykonali w 2017 roku zaprocentowała w obecnym. Kolejna rzecz to solidnie przepracowany offseason, dzięki czemu obyło się bez większych urazów i bez przeciążeń. Kluczowe z perspektywy całego sezonu było także sprowadzenie do zespołu bardzo dobrych zawodników, którzy świetnie się wkomponowali w nasz zespół. Odnośnie szczęścia, o którym wspominasz to myślę, że szczęście często pomaga lepszym i mam nadzieję, że odrobina zapasu została nam na 2019 rok.

Skończyliście sezon zasadniczy z bilansem 5-3. Zwłaszcza na początku mieliście spore problemy. Przegrana we Wrocławiu w słynnym meczu na śniegu, a później dotkliwa porażka u siebie z Seahawks Gdynia. Po tych spotkaniach padło kilka mocnych słów w szatni, czy zawodnicy pod wpływem frustracji, sami postanowili wziąć sprawy w swoje ręce?

Nikt nie przewidywał takiego obrotu sprawy i mówiąc szczerze byliśmy mocno wkurzeni. Na pewno nie załamani. O ile z Panthers w pierwszej połowie radziliśmy sobie dość dobrze to jednak w drugiej ten pociąg nam odjechał. Analizując błędy byliśmy przekonani, że więcej nam się takie indywidualne wpadki w defensywie nie przytrafią. Przyszedł jednak mecz z Seahawks, w którym nasza ofensywa z kolei miała ten gorszy dzień i zostaliśmy za to ukarani, tracąc 3 punkty po kopnięciu Przemka Portalskiego w ostatniej akcji. Warto zwrócić uwagę, że w tym meczu nasza defensywa straciła tylko 1 przyłożenie, drugie straciliśmy po przechwycie, także przynajmniej w obronie lekcje zostały odrobione. Wystarczyło tylko czekać aż atak zaskoczy, czego byliśmy pewni i tak się na nasze szczęście stało w kolejnych meczach. Dużą rolę odgrywał tu nasz QB Ryan Kasdorf. Jak się później okazało, początki miał ciężkie ze względu na to, że były to jego pierwsze mecze po operacji kolana i też bał się trochę czy wszystko będzie w porządku, bo w psychice jednak ślad zostaje. Kolejną sprawą był też stres związany z rekrutacją na studia doktoranckie. Dopiero przed 3. kolejką dostał pozytywne wieści z Południowej Dakoty, dzięki czemu mógł już w pełni skupić się na futbolu. Pamiętajmy, że wszyscy zawodnicy są tylko ludźmi i nawet najlepsi “imporci” mogą mieć z czymś problemy, by pokazać na co ich stać. Myśle, że już w finale Ryan mógł pokazać pełnię swoich możliwości i na taki występ wszyscy czekaliśmy od pierwszego meczu, bo widzieliśmy na treningach, co potrafi zrobić.

Historię półfinałów Lowlanders – Seahawks znają chyba wszyscy, którzy śledzą nasze krajowe rozgrywki. W tym roku udało Wam się przerwać pechową passę i wystąpiliście w finale ligi. Ta rywalizacja zawsze elektryzowałą oba zespoły. Można powiedzieć, że ekipa z Gdyni, to na dzień dzisiejszy największy rywal “Ludzi z nizin”?

Myślę, że w każdej dyscyplinie są mecze, które elektryzują publiczność i na pewno cieszymy się, że to nasze “czarno-żółte” derby gromadzą rzeszę fanów i kibiców w Polsce. Nie chciałbym się jednak doszukiwać drugiego dna w tej rywalizacji oprócz tego, że los dość często kojarzył nas w półfinałach i mecze decydowały o finale. Co roku jednak wyznaczamy sobie coraz to nowe cele tej rywalizacji i staramy się wygrywać każdy mecz, by potem nikt sobie nie wmawiał jakiegoś fatum. W 2016 roku przegraliśmy z Seahawks wszystkie mecze, z czego dwa – jednym punktem (w tym pamiętny “wygrany” półfinał). W 2017 już mieliśmy na koncie pierwsze zwycięstwo, a w 2018 roku oprócz pechowej porażki w 2. kolejce, kolejne mecze wygraliśmy dość wyraźnie (w tym pierwsze zwycięstwo na wyjeździe). Na pewno kolejny sezon przyniesie dużo sportowej rywalizacji mimo, że w sezonie regularnym zagramy tylko 1 mecz między sobą.

Z jakimi założeniami Lowlanders pojechali do Wrocławia? Wiadomo – Panthers to uznana ekipa i bardzo dobrze zorganizowany zespół. Przegraliście z nimi dwa razy w fazie zasadniczej. Czy przez sytuację z importami oraz zawieszenie Rafała Rogaczewskiego, mieliście z tyłu głowy, że Wasze szanse na zwycięstwo mocno wzrosły?

Już mówiłem to w wywiadach i pozwolę sobie zacytować ten fragment:”- Wiemy na co nas stać. Przez cały sezon mówiliśmy, że jesteśmy w stanie awansować do finału. Nie wszyscy brali to na poważnie, a my powalczyliśmy i dotrzymaliśmy słowa. Teraz, gdy już jesteśmy w finale, to liczy się tylko złoto. Nie zadowalamy się samą obecnością w finale. Chcemy przywieźć do Białegostoku tytuł mistrzowski”. Wiedzieliśmy jakie problemy personalne mają Panthers, ale dalej był to silny zespół i jak pokazał mecz, mieli swoje sytuacje, by przechylić szalę na własną korzyść. Warto zauważyć, że brak “importów”na pewno ich także dodatkowo zmotywował, więc nie traktowaliśmy ich jako “słabych”. Wiedzieliśmy, że to nasza szansa, ale trzeba było wyjść na boisko i gryźć trawę. Dodam tylko, że mentalnie czuliśmy się mocni, a tym bardziej, gdy widzieliśmy, że są na trybunach nasi kibice, którzy przejachali całą Polskę. To wywoływało tylko dodatkową mobilizację.

Jakiś czas temu ogłosiliście, że w sezonie 2019 zespół poprowadzi Alex Brudette. Człowiek, który zbierał doświadczenie m.in. w Clemson Tigers. Był także koordynatorem ofensywy w drużynach z Niemiec Oraz Francji. Jak mu się podoba na Podlasiu i czy ma już swój pomysł na Lowlanders?

Alex będzie u nas na dniach i w Polsce jeszcze nie był. Z tego co wywnioskowałem z naszych rozmów, to dość mocno interesuje się naszym krajem i ligą. Ma duże wsparcie rodziny przed wyjazdem do nas. Na święta dostał prawdziwą zimową kurtkę oraz bluzę z godłem naszego kraju, co bardzo dużo dla nas znaczy. O pomyśle na drużynę rozmawiamy, ale dużo zależy także od personelu. Nie bierzemy trenera z gotowym rozwiązaniem czy systemem, ale z pomysłem i odpowiednim dopasowaniem do tego, czym będzie dysponował. Mogę także zdradzić, że nie przyjedzie sam, a ze wsparciem drugiego trenera, który zaopiekuje się naszą obroną.

Na swoich kontach w mediach społecznościowych publikujecie informacje o nowych sponsorach oraz współpracach z różnymi firmami. W większości są to lokalne przedsiębiorstwa z Białegostoku i okolic. Czy liczne sukcesy ułatwiły prowadzenie negocjacji? Firmy chcą inwestować w futbol?

Sponsoring nie jest wdzięcznym tematem, a szczególnie jeśli chodzi o sport niszowy. Na pewno 2018 rok był dla nas debiutancki jeśli chodzi o doświadczenie (moje jako prezesa oraz dla nowego zarządu), co również miało wpływ na to, jak nas będą postrzegać i oceniać inni. Wynik na pewno działa na wyobraźnię i idzie w świat, dzięki czemu dużo łatwiej się rozmawia, ale to jeszcze nie jest ten poziom, do którego chcielibyśmy dotrzeć. Na pewno jesteśmy w trakcie drogi do zbudowania odpowiedniego budżetu i stabilizacji. Mistrzostwo Polski otwiera wiele drzwi, ale trzeba przez nie jeszcze przejść, co nie zawsze jest takie proste. Liczymy jednak, że w I kwartale 2019 dojdą do nas kolejne marki, nie tylko lokalne. Sport to także biznes, dlatego zdarza się, że wystarczy spotkanie lub rozmowa, by podpisać umowę, a są także sytuacje, gdzie rozmowy trwają miesiącami. Najważniejsze, by robić swoje.

Oprócz seniorów, sukces odnieśli także juniorzy Lowlanders, zdobywając trzecie miejsce podczas turnieju finałowego JLFA. Trener Tomasz Żukowski powiedział, że nadzieje i oczekiwania były zdecydowanie większe. Cel na następny rok to mistrzostwo i obalenie Bielawy z tronu?

Tomek jest bardzo ambitnym trenerem i zna tych chłopaków od pierwszych treningów. Wierzę, że nie mówił tego na wyrost i wierzył, że uda im się pokonać w półfinale Panthers. Jeśli chodzi o juniorów to naszym celem na pewno jest awans do turnieju finałowego (jeśli utrzymamy podobną formułę jak była dotychczas), a kolejnym wykształcenie i wyszkolenie zawodników, którzy wzmocnią drużynę seniorów. To jest dla nas sprawa pierwszorzędna i tak wyobrażamy sobie współpracę pomiędzy sekcjami. Chłopcy grają dla wyniku i to jest naturalne, my jako zarząd patrzymy na nich jako nasze nieoszlifowane diamenty, które być może pójdą śladami Grześka Mantura i bez kompleksów wejdą do drużyny seniorskiej. Tego życzę sobie, ale przede wszystkim Tomkowi i pozostałym członkom sztabu trenerskiego.

Końcówka roku dostarczyła Lowlanders kolejny “medal” do gabloty. Okazało się, że macie najlepszych i najwierniejszych kibiców w Polsce, którzy doprowadzili Was do zwycięstwa w pierwszej edycji #FanBowl. Co prawda o zwycięstwo nie było łatwo, bo Olsztyn Lakers postawili bardzo trudne warunki. Jak Pan oceni taką formę zabawy podczas offseasonu?

Zabawa przerodziła się w prawdziwą rywalizację, a finał z Olsztynem był tego idealnym przykładem. Na początek podziękuję wszystkim, którzy na nas głosowali, zarówno zawodnikom z innych klubów, jak i wszystkim kibicom z kraju i ze świata. Wielkie wsparcie otrzymaliśmy także od białostockiej społeczności sportowej, od mediów czy naszych partnerów i sponsorów.

W tym miejscu jeszcze chciałbym wrócić do Twojego pytania odnośnie rywalizacji z Seahawks i kolejnego naszego zwycięstwa, tym razem w półfinale (także po zaciętej walce). Jak widać nawet takie wyzwalają dodatkowe emocje i dało się zauważyć, że niektórzy zawodnicy z Gdyni dość mocno zmobilizowali się, by pomóc w finale Lakers. Nas to bardzo cieszy, dlatego pozdrawiamy wszystkich chłopaków z Gdyni 🙂 Dodatkowym smaczkiem jest także to, że można było zobaczyć, kto na kogo głosuje. Mimo iż wiele osób oddawało głosy dla “funu”, to niektórzy im tego długo nie zapomną (śmiech). Moja ocena jest jednak podobna do tego, co pisał niedawno na swojej stronie Dawid Biały. Całe futbolowe społeczeństwo się dość mocno zmobilizowało i jako dyscyplina mogliśmy wyjść także do osób, które za dużo z futbolem nie miały do czynienia.

Uff.. Ale było gorąco! Mamy nadzieję, że mimo głosowania, zdążycie przygotować się do Świąt 😉 Wygrana smakuje...

Opublikowany przez Lowlanders Białystok Niedziela, 23 grudnia 2018

Jaki jest Wasz aktualny status przygotowań do sezonu? Mamy trzy miesiące do inauguracji ligi. Dominuje trening wydolnościowy, czy stawiacie na pełny sprzęt i doskonalenie zagrywek?

Siła, wytrzymałość, motoryka. To podstawowe elementy pracy w drużynie. Dodatkowo przeprowadziliśmy szkolenie dla początkujących adeptów futbolu oparte na teorii i pracy na boisku. Być może kogoś z tej grupy także ujrzymy w przyszłym sezonie. Był to nasz pilotażowy projekt, dlatego nie chciałbym oceniać tego na gorąco. Na sprzęt i boisko przyjdzie jeszcze czas. To nie jest nasz pierwszy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej i wiemy, że optymalna forma ma przyjść na fazę playoff.

Gdyby miałby się Pan zabawić w typera, postawiłby Pan typ na to, że Lowlanders w sezonie 2019 zdobędą potrójną koronę? (Mistrzostwo LFA, JLFA oraz #FanBowl)

Nowy sezon będzie miał trochę inną formułę niż ostatnio i widzimy, że wiele drużyn się ciekawie wzmacnia. Nie chciałbym się bawić we wróżkę, choć taki scenariusz brałbym w ciemno. Nie zapominajmy jednak, że sport ma to do siebie, że na mecze z Mistrzem wszyscy mobilizują się jeszcze bardziej, dlatego cały czas uważam, że lepiej gonić niż uciekać. My na pewno musimy jeszcze trochę podgonić w niektórych aspektach. Póki co, celem jaki zakładamy jest finał Polish Bowl oraz finał juniorów, a jeśli będzie kolejna edycja #FanBowl, to nasi kibice na pewno zrobią wszystko, by obronić tytuł – my tylko możemy rywalizować na boisku.

Kamil Ptaszkiewicz

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij