Niespodziewany zwrot akcji w Kolonii. Panthers Wrocław – Cologne Centurions 31-33

W niedzielnym spotkaniu European League of Football drużyna Panthers Wrocław zmierzyła się na wyjeździe z ekipą Cologne Centurions. Mecz miał być dla Niemców okazją do rewanżu po pierwszym starciu, w którym ulegli Wrocławianom aż 55-39. Gracze z Kolonii – choć przed długi czas grali w defensywie – zdołali odwrócić losy spotkania i zdobyć minimalną przewagę w końcówce.

Po ubiegłotygodniowym, widowiskowym meczu z Hamburg Sea Devils dolnośląski zespół miał powody do dumy. Choć ostatecznie to goście wywieźli punkty z Wrocławia, spotkanie było do ostatniego momentu bardzo wyrównane, a gracze zaprezentowali najwyższy sportowy poziom, nie cofając się ani na krok przed niepokonaną do tej pory drużyną z Hamburga. Nastroje przed wyjazdem do Kolonii były więc świetne, a Panthers – pomimo niesprzyjającej pogody, czyli mieszanki deszczu i słońca – już na początku spotkania wyszli na prowadzenie 6-0. Po krótkiej wymianie ciosów (6-7) przewaga Wrocławian powiększała się – na kolejne punkty pracowali m.in. Bartosz Dziedzic, Mark Herndon i Tadgh Leader. Po pół godzinie gry Panthers Wrocław wygrywali już 16-7.

Zdjęcie: Materiały Prasowe / Panthers Wrocław.

III kwarta również rozpoczęła się dla nich wyjątkowo dobrze – Lucas O’Connor wypatrzył na środku boiska Przemysława Banata, który pomimo silnej presji linii defensywnej przeciwnika zdołał powiększyć przewagę do 22-7. Jednak po chwili Paul Steffen zaliczył spektakularne pick-six, a interwencja obrońcy Centurions odwróciła losy meczu. Gospodarze za sprawą Madre Londona zaczęli gonić wynik, a dystans do Wrocławian szybko się zmniejszał – na tablicy widniało już 22-20.

Ostatnia część spotkania przyniosła ekipie z Kolonii korzystny rezultat – London konsekwentnie pracował na kolejne punkty, co dodatkowo ułatwiały mu straty piłek notowane przez Panthers. Centurions objęli prowadzenie przy stanie 26-25, błyskawicznie odskakując na 33-25. Pojawienie się na boisku Phileasa Pasqualiniego nieco ostudziło ambicje gospodarzy (33-31), ale przed końcowym gwizdkiem gracze z Dolnego Śląska nie zdołali już wyjść z własnej strefy boiska.

Zdjęcie: Materiały Prasowe / Panthers Wrocław.

Zaczęliśmy to spotkanie z wysokiego C, ale w drugiej połowie straciliśmy czujność i pozwoliliśmy rywalom nawiązać walkę. Centurions, którzy byli żądni rewanżu za wysoką porażkę w pierwszym meczu, poczuli wtedy wiatr w żaglach i dążyli do objęcia prowadzenia. Po raz kolejny o końcowym wyniku zadecydowały jednak proste błędy zdarzające się po naszej stronie. Musimy pracować nad tym, aby wystrzegać się takich pomyłek w kolejnych spotkaniach. Grając na tak wysokim poziomie, nie możemy sobie na nie pozwolić – mówił po meczu Michał Latoś, Prezes Panthers Wrocław.

Po siódmej kolejce European League of Football bilans wrocławskiego zespołu to 3 zwycięstwa i 3 porażki, co pozwala mu utrzymać drugie miejsce w Dywizji Północnej. W kolejnym spotkaniu (15 sierpnia) Panthers podejmą na Stadionie Olimpijskim drużynę Frankfurt Galaxy, której ulegli w pierwszym spotkaniu 22:13.

Translate »