Panthers nie zwalniają tempa, ich kolejną ofiarą Tychy Falcons

2. kolejka LFA1 zakończyła się w Tychach, gdzie tamtejsi Falcons chcieli zrehabilitować się przed własną publicznością za ubiegłotygodniową dotkliwą porażkę z Seahawks Gdynia 14:40. Zadanie mieli jednak najtrudniejsze z możliwych, gdyż na Śląsk zawitali Panthers Wrocław i potwierdzili swoją klasę. Mistrzowie Polski wygrali przekonująco 57:17.

Pierwsze minuty mogły dać nadzieję na wyrównane starcie. Na prowadzenie jako pierwsi wyszli bowiem gospodarze za sprawą udanego kopnięcia z pola Krzysztofa Richtera. To tylko pobudziło „Pantery” do ataku, w skutek czego bardzo szybko przyłożeniem po krótkim biegu odpowiedział Timothy Morovick. Podwyższenie Krzysztofa Wisa było celne i goście wygrywali 7:3. Falcons mieli jeszcze szansę zmniejszyć straty, lecz tym razem Richter nie zamienił na trzy punkty 37-jardowego field goala. W drugiej kwarcie wrocławianie zaprezentowali prawdziwy festiwal skuteczności. Drugim przyłożeniem po solowej akcji popisał się najpierw Morovick, a chwilę później prowadzenie podwyższył po jego 40-jardowym podaniu Tomasz Dziedzic, dla którego to już czwarty touchdown w tym sezonie. „Sokoły” odpowiedziały akcją, po której w polu punktowym zameldował się Paweł Wojciechowski. Przed gwizdkiem kończącym drugą kwartę Panthers jeszcze dwukrotnie złapali piłkę w endzone. Pierwsze punkty w tym sezonie zapewnił Bartosz Dziedzic, który chwilę wcześniej popisał się efektowną akcją, łapiąc piłkę jedną ręką. Goście bardzo szybko odzyskali futbolówkę po tym jak dalekie podanie Terrence’a Shambry’ego przechwycił Krzysztof Wis. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 35:10 dla „Panter”, bowiem jeszcze przed przerwą premierowe przyłożenie w seniorskim zespole zapisał na swoim koncie 20-letni Adrian Gródecki.

Po powrocie z szatni, podobnie jak w pierwszej kolejce, z dobrej strony pokazał się Damian Kwiatkowski. Kolejny utalentowany wychowanek Panthers, który w ubiegłym sezonie prezentował się na pozycji rozgrywającego w zespole rezerw, w tym roku świetnie radzi sobie jako running back. To właśnie on został autorem pierwszego przyłożenia w trzeciej kwarcie po 23-jardowym biegu. Przyjezdni mogli też liczyć na bardziej doświadczonych graczy, a jednym z nich jest na pewno Konrad Starczewski, który także zanotował touchdown po krótkim biegu. Panthers chcieli podwyższać kopnięciem Krzysztofa Wisa, lecz popełnili błąd przy snapie. Bartosz Dziedzic złapał jednak futbolówkę i zdecydował się na solowy rajd, dodając do konta przyjezdnych dwa „oczka”. W ostatniej odsłonie tego starcia Falcons chcieli zmniejszyć rozmiary porażki, lecz przyłożenie Łukasza Szelongiewicza niewiele zmieniło, gdyż i tak przed końcowym gwizdkiem w polu punktowym zdołał zameldować się jeszcze jeden gracz z Wrocławia, a był nim Adam Góralski. Kolejne udane jednopunktowe podwyższenie Wisa ustaliło końcowy rezultat na 57:17 dla niepokonanych Panthers, których w następnej kolejce czeka większe wyzwanie – wyjazd do Gdyni na mecz z Seahawks. Tyszan czeka nieco dłuższa przerwa. Ich następne spotkanie zaplanowane jest na 14 kwietnia, kiedy to na Śląsk zawitają futboliści Lowlanders Białystok.

– Po pierwsze podeszliśmy do tego meczu bardzo skupieni, ponieważ nie wiedzieliśmy jaką formę prezentuje drużyna z Tychów. Grali wcześniej mecz w Gdyni, ale ciężka podróż miała duże przełożenie na ich występ tydzień temu. Trener powiedział że nasz cel to minimum 50 punktów i robiliśmy wszystko, aby to zrobić – każdy kolejny play na 100%, bez głupich błędów i niepotrzebnych flag. Graliśmy po prostu swój „Panthers football” i jesteśmy zadowoleni z kolejnego meczu – z radością przyznał po niedzielnym pojedynku Tomasz Dziedzic, wide receiver Panthers Wrocław.

Leave a Reply

Translate »