Panthers Wrocław triumfują w stolicy Niemiec! Berlin Thunder pokonany 45:26

Niedzielne spotkanie z drużyną Berlin Thunder zakończyło się dla Wrocławian wynikiem 45:26. Mistrzowie Polski pokonali przeciwników na ich własnym terenie i przy wysokiej frekwencji niemieckich kibiców. Ekipa Panthers ma na koncie już trzy zwycięstwa i tylko jedną porażkę, a zawodnicy są w doskonałych nastrojach przed kolejnym meczem, tym razem w stolicy Dolnego Śląska.

Spotkanie w stolicy Niemiec było dla Panthers drugą z rzędu rozgrywką na wyjeździe. Drużyna świetnie weszła w mecz i błyskawicznie zdobyła pierwsze punkty – w podwyższeniu wyniku na 7:0, a następnie 13:0 pomogli Damian Kwiatkowski, Dawid Pańczyszyn, Jakub Mazan i niezawodny Lucas O’Connor. O potężnej przewadze Wrocławian niech świadczy fakt, że drużyna z Niemiec zdobyła swoje pierwsze punkty dopiero pod koniec drugiej kwarty, którą Panthers spektakularnie domknęli wynikiem 25:6, zdobywając dwa przyłożenia w niecałe trzy minuty przed końcem tej części spotkania.

Już na dwa tygodnie przed meczem w środowisku futbolowym dużo mówiło się o silnej defensywie Berlin Thunder, która dotychczas stanowiła wyzwanie dla innych drużyn. Panthers podeszli do przeciwników z szacunkiem, ale sztab analityczny wykonał doskonałą pracę w okresie przedmeczowym.

Po meczu we Frankfurcie szybko zabraliśmy się za poprawę tych elementów, które nie funkcjonowały tak, jak powinny – m.in. uszczelniliśmy linię obrony, wypracowaliśmy jeszcze lepszą komunikację skrzydłowych i wyeliminowaliśmy część drobnych błędów, które zdarzały się wcześniej. Narzuciliśmy przeciwnikom swój styl gry, ale ciągle przed nami ogrom ciężkiej pracy, bo nie zabrakło kilku pomyłek. Jeśli chcemy wygrać z Hamburg Sea Devils, musimy być dużo bardziej skoncentrowani – komentuje Michał Latoś, Prezes Panthers Wrocław.

Po przerwie i wyjściu z szatni niemieccy zawodnicy skorygowali nieco ustawienie i zaczęli gonić wynik spotkania. Defensywa Panthers na moment oddała gospodarzom pole gry, lecz pomimo szybkiego zdobycia kolejnych punktów Berlińczycy nie zdołali nawet wyrównać. Na 7 minut przed końcem meczu tablica wyników pokazywała status 37:20 dla Wrocławian. Wtedy też kapitanowie drużyny z Dariusem Robinsonem na czele dali wszystkim do zrozumienia, że ten mecz się nie skończył i muszą być skupieni do ostatnich sekund. W rezultacie defensywa nie pozwoliła już przeciwnikom rozwinąć skrzydeł, a ostatnie punkty dla gości wypracowali Lukas O’Connor, Przemysław Banat i Damian Kwiatkowski. Ostateczny wynik spotkania ustalili gracze Thunder, punktując na 45:26.

To było świetne, mocno fizyczne i widowiskowe spotkanie, które jednak pozostawia mieszane uczucia. Wygrana cieszy, ale styl wygranej mógł i powinien być w ten dzień dużo lepszy. W kilku momentach to nie Berlin zdobywał pole, ale my je oddawaliśmy przez proste przewinienia lub źle odczytane sygnały na boisku. Teraz przed nami kolejny ważny mecz, który gramy już na własnym terenie i z przeciwnikiem, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał. Dobrze, że gramy ten mecz we Wrocławiu. Jestem przekonany, że nasi kibice zgotują kolejnym rywalom głośne przywitanie – zapowiada Jakub Głogowski, General Manager Panthers Wrocław.

Drużyna z Dolnego Śląska podejmie na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zespół Hamburg Sea Devils, który w ostatnim spotkaniu rozbił w pył Leipzig Kings, wygrywając aż 55:0. Tym samym ekipa z Hamburga ma już na koncie cztery zwycięstwa w European League of Football. Przed Panthers więc spore wyzwanie, ale zawodnicy nie raz już udowodnili, że są w stanie ograć nawet zdecydowanych faworytów. Mecz rozpocznie się w najbliższą sobotę (24 lipca) o 15:00.

Bilety są dostępne pod adresem: https://bit.ly/PanthersSeaDevils oraz w kasach stadionu w dniu meczu.

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij