Panthers Wrocław z drugim zwycięstwem w European League of Football

Futboliści Panthers Wrocław po raz kolejny pokazali swoją siłę na europejskiej arenie. W sobotę na Stadionie Olimpijskim pokonali silny zespół Leipzig Kings 54:28, tym samym stając się jedyną drużyną w lidze, która ma już na koncie dwa sukcesy.

Po zwycięstwie na inaugurację sezonu wszystkie oczy kibiców futbolu amerykańskiego były zwrócone na Wrocław. Ponieważ Leipzig Kings w swoim pierwszym meczu także zwyciężyli, pokonując Berlin Thunder, wyłonienie faworyta nie zapowiadało się łatwo, a pierwsze minuty meczu wskazywały, że zapowiedzi wyrównanego pojedynku są jak najbardziej słuszne. Ponad 2000 kibiców na trybunach Stadionu Olimpijskiego jako pierwszych w ataku zobaczyło gości z Lipska i oglądało ich na boisku przez ponad 5 minut w czasie bardzo długiej ofensywnej serii, która miała zakończyć się celnym kopnięciem z pola. Miała, bo defensywa Panthers nie tylko zablokowała to kopnięcie, ale rozpoczęła walkę o kolejne punkty – Darius Robinson podniósł futbolówkę z ziemi i przebiegł z nią ponad 60 jardów!

Niestety, atakujący Panthers bardzo szybko oddali piłkę, nie mogąc złapać rytmu, a Królowie po jej odzyskaniu wykorzystali błąd w kryciu obrony Panthers i zdobyli swoje pierwsze przyłożenie. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać. Sygnał do ataku dał William Lloyd, który wrócił z piłką pod odkopnięciu jej przez gości (aż 80 jardów!), dając atakowi pod wodzą Lucasa O’Connora idealną pozycję do zdobycia punktów. Ten wykorzystał szansę doskonale, a punkty po ofensywnej stronie piłki jako pierwszy – podobnie jak w pierwszym meczu – zdobył Jakub Mazan. W kolejnych seriach O’Connor obsłużył celnymi podaniami Przemysława Banata i Wiktora Ziębę, co pozwoliło Panterom wyjść na prowadzenie 26:6. Kings odpowiedzieli przyłożeniem, by jednak za chwilę znowu oddać pole wrocławianom. Gospodarze schodzili na przerwę wygrywając 33:14.

Muszę przyznać, że nawet nas w klubie zaskakuje poziom i efektowność rozgrywek European League Of Football. Widzimy to też po reakcjach naszych kibiców, którzy znów jednogłośnie powtarzali, że czekali na takie emocje i że z chęcią wrócą na kolejne mecze. Oczywiście jestem też dumny z gry naszych zawodników. Pokazujemy, że lata pracy nie poszły na marne, a nasz udział w międzynarodowych rozgrywkach jest w pełni zasłużony – mówi Michał Latoś – Prezes Zarządu Panthers Wrocław.

Po przerwie zawodnicy Panthers Wrocław na moment nieco się rozluźnili. Najpierw formacja ataku straciła piłkę, a chwilę później punkty zdobył Jaleel Awini. Po chwili zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo, kiedy Alpha Jalloh – obrońca Leipzig Kings – przechwycił podanie rzucone przez O’Connora, ale sędziowie doszukali się w akcji faulu i oddali piłkę Panterom. Ewidentnie rozjuszona ofensywa Panthers szybko postanowiła wrócić na pełne obroty. Pomógł w tym Phileas Pasqualini, który popisał się jedną z najlepszych akcji kolejki i po minięciu kilku obrońców wbiegł w pole punktowe.

Autor nieuznanego przechwytu sprzed kilku akcji wcześniej – Alpha Jalloh – postanowił jednak pokazać swoją pełną siłę w kolejnej akcji, kiedy wrócił z odkopniętą przez Panthers Wrocław piłką aż 91 jardów, notując przyłożenie i jedną z najbardziej efektownych akcji meczu. Natychmiast zrewanżował mu się Pasqualini – francuski biegacz zdobył dwa przyłożenia w trzeciej kwarcie, po której Panthers Wrocław prowadzili aż 47:28.

Leipzig Kings próbowali jeszcze odpowiedzieć, ale najpierw piłkę rzuconą przez rozgrywającego przechwycił Goran Zec, a potem punkty zdobył po świetnym biegu Damian Kwiatkowski, który pokazał w tej akcji swoją wyjątkową szybkość, przebiegając 25 jardów bez dotknięcia przez żadnego przeciwnika. Po tej akcji po obu stronach piłki zobaczyliśmy już zmienników, a trenerzy Panthers Wrocław starali się zbijać zegar, by skończyć mecz bez ryzyka urazów i z pewną wygraną w kieszeni. Wynik 54:28 utrzymał się już do końca meczu, a po ostatnim gwizdku sędziego Panthers Wrocław mogli cieszyć się z efektownego triumfu.

Można śmiało powiedzieć, że do nowej ligi weszliśmy z przytupem. 109 punktów i wiele świetnych popisów indywidualnych w dwóch pierwszych meczach bardzo cieszy, ale mamy chłodne głowy. To dopiero początek bardzo wymagającego sezonu. Jesteśmy szczęśliwi z wyników, ale jeszcze bardziej z faktu, że udało nam się przejść przez otwarcie praktycznie bez urazów. Teraz jednak przed nami olbrzymie wyzwanie. W pierwszym meczu wyjazdowym na pewno wiele osób postawi w roli faworyta Frankfurt Galaxy – mówi Jakub Głogowski – General Manager Panthers Wrocław.

Wyjazdowe spotkanie z Frankfurt Galaxy Pantery rozegrają w najbliższą niedzielę 4. Lipca o 15:00. Będzie to mecz, który postawi zwycięzcę w roli jednego z wczesnych faworytów rozgrywek. Mecz został okrzyknięty hitem kolejki i będzie transmitowany na żywo przez niemiecką stację PRO7 Maxx. Polscy kibice będą mogli obejrzeć starcie w Internecie.

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij