PFLJ Podsumowanie week5

Fot. Szymon Starnawski

Polska Futbol Liga Juniorów wkroczyła w decydującą fazę. W piątym tygodniu fazy zasadniczej na murawie w całej Polsce wyszły wszystkie rywalizujące w tym roku drużyny. Zmagania młodych adeptów futbolu mogliśmy zobaczyć we Wrocławiu, Białymstoku, Krakowie i Warszawie. Mecze przyniosły nam wiele emocji i wyłoniły większość uczestników play off’ów. 

Grupa południowa 

Panthers Wrocław – Silesia Rebels Katowice 40:7 

Sobotni mecz na stadionie Olimpijskim był znaczący dla układu tabeli w grupie południowej. Oba zespoły miały taką samą ilość punktów, a po porażkach z Kraków Kings głodnych zwycięstwa. Pierwszy pojedynek drużyn zakończył się na korzyść Panthers, którzy dzięki tej wygranej są już jedną nogą w półfinale. 

Gospodarze od początku panowali nad sytuacją na boisku. Pewna gra w ofensywie pozwoliła im wyjść na prowadzenie, którego nie oddali do samego końca. Quarterback #11 Mateusz Hernacki skutecznie poprowadził formację ataku, która punktowała zarówno w grze podaniowej jak i “po ziemi”. W pierwszej kwarcie swoją cegiełkę do wyniku dołożyła także defensywa wrocławian. #44 Dawid Dzielendziak przechwycił upuszczoną futbolówkę i zameldował się z nią w polu punktowym. Do przerwy przewaga Panter wynosiła 26:0. 

W drugiej połowie dolnoślązacy sukcesywnie powiększali swoją przewagę nad Silesią. Pewnie zdobywane jardy przełożyły się na kolejne touchdown’y. Ślązacy nie pozostawali w tym dość jednostronnym spotkaniu bierni. W czwartej kwarcie #1 Łukasz Oberaj zdołał przebić się do wrocławskiego end zone. Było to za późno by wpłynąć na rezultat meczu. 

Dzięki zwycięstwu Panthers Wrocław będą mieli łatwiejsze zadanie w rewanżowym meczu, który odbędzie się 16 października w Katowicach. Rebelianci, żeby awansować będą musieli odrobić straty. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. 

Gra zawodników z Wrocławia była bardzo dynamiczna przez co nasza defensywa miała niemałe problemy z powstrzymywaniem ich. Szybcy i zwinni wide receiver’rzy oraz fizyczni RB robili robotę a linia ofensywna Panthers nie pozwalała naszym zawodnikom dostawać się do QB. Ofensywa naszej drużyny również miała trudną robotę do wykonania.  Defense Panthers stawiał presje naszym zawodnikom przez co nie wszystko się udawało. Nasza całą drużyna musi jeszcze popracować i poprawić wiele rzeczy przed nadchodzącym rewanżem. Mega przeżyciem była szansa zagrania na takim stadionie jaki ma Wrocław. Będzie to moment, którego na pewno nie zapomnę. – skomentował spotkanie #24 Michał Musiała DB Silesii. 

Po ostatnim meczu z Krakowem, czuliśmy jako drużyna lekki niedosyt. Przez ostatnie dwa tygodnie postawiliśmy głównie na mocne przygotowania pod mecz z Katowicami. Analiza, porady od trenerów oraz wyciągnięcie wniosków z poprzednich spotkań, zaowocowało w nasze dzisiejsze zwycięstwo. Rebels pokazało nam mocno fizyczny futbol. Nie był to łatwy mecz. Nie osiadając na laurach ruszamy od poniedziałku z przygotowaniem do naszego rewanżowego spotkania, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że Katowice łatwo go nam nie oddadzą. – powiedział o meczu running back Panter #5 Jakub Kowalski. 

I kwarta 

6:0 – przyłożenie po akcji biegowej #5 Jakuba Kowalskiego (nieudane podwyższenie)

12:0 – przyłożenie po podaniu #11 Mateusza Hernackiego do #3 Igora Wiktorowskiego (nieudane podwyższenie)

20:0 – pick six po fumble recovery #44 Dawid Dzielendziak (udane podwyższenie za 2 punkty w wykonaniu #5 Jakuba Kowalskiego)

II kwarta 

26:0 – przyłożenie po podaniu #11 Mateusza Hernackiego do #3 Igora Wiktorowskiego (nieudane podwyższenie)

III kwarta 

34:0 – przyłożenie po akcji biegowej #11 Mateusza Hernackiego (udane podwyższenie za 2 punkty w wykonaniu #5 Jakuba Kowalskiego)

IV kwarta

34:7 – przyłożenie po akcji biegowej #1 Łukasza Oberaj (udane podwyższenie za 1 punkt)

40:7 – przyłożenie po akcji biegowej #7 Hugo Kordowskiego (nieudane podwyższenie)

Kraków Kings – Tychy Falcons 41:0 

Niedzielne spotkanie grupy południowej w Krakowie rozstrzygnęło się zdecydowanie na korzyść Kings. Po raz kolejny Królowie pokazali, że mierzą w złoto w tym sezonie i łatwo rozprawili się z Sokołami. Dzięki zwycięstwu na swoim boisku kontynuują perfekcyjny sezon. Przez cały mecz małopolska ofensywa nie dawała chwili wytchnienia śląskiej obronie, a defensywa gospodarzy nie pozwoliła dojść do głosu formacji ataku Falcons. 

Początek spotkania to popis umiejętności defensorów z Krakowa. Po zablokowanym punt’cie piłkę przechwycił #8 Franciszek Pawlik, któremu udało się z nią przebiec do pola punktowego rywala. Chwilę później dzięki wywarciu presji na ofensywie Sokołów udało się wymusić na nich safety. W drugiej kwarcie to atak gospodarzy wiódł prym na boisku. Na spokojnie do przerwy udało się wypracować wynik 27:0.

Po powrocie z szatni #1 Dawid Tokarczyk zdobył kolejne przyłożenie dla Kings i aktywował tym samym mercy rule. Do końca spotkania udało się juniorom z małopolski wbić jeszcze jeden touchdown w wykonaniu #91 Artura Makuły. Pojedynek zakończył się wynikiem 41:0. 

Przed obiema drużynami rewanż 15 października w Tychach. Dla Falcons będzie to ostatni mecz sezonu. Ślązacy, którzy nie wygrali do tej pory ani jednego meczu, będą bronić swojego honoru przed własną publicznością. Dla krakowian spotkanie będzie ostatnim sprawdzianem i możliwością ogrania zawodników przed fazą play off. Już wiemy, że Kings wyjdą z grupy na pierwszym miejscu co pozwala im na organizację półfinału na swoim boisku. W ostatnim weekendzie października podejmą u siebie juniorską ekipę Angels Toruń. 

Playbook połączony z dobrym planem i z umiejętnościami ofensywy często pozwalał nam szybko zadziwiać przeciwników. Całoroczne przygotowania i ciężka praca podczas treningów pozwoliły nam, według mnie, wygrać nasze trzy ostatnie mecze. – krótko podsumował mecz #67 Patryk Stefańczyk – Według mnie nasza defensywa należy do jednych z najlepszych w tym sezonie pokazują to dwa mecze z wynikiem „0” ale to nie zwalnia ich z ciężkiego trenowania i pracowania ze sztabem aby dopracować ich działanie w czasie meczu. – dodał ofensywny liniowy królewskiej ekipy. 

Pierwsza połowa z naszej strony poszła bardzo dobrze. Wynik nie pokazywał aż takiej dominacji przeciwników. Niestety na początku drugiej połowy kontuzji doznało dwóch naszych kluczowych zawodników, jeden z defensywnych liniowych oraz nasz rozgrywający. Ta sytuacja zmusiła mnie do wejścia na pozycję rozgrywającego. Początki były trudne, lecz starałem się rozeznać w terenie i podejmować najlepsze decyzje. Kings byli znakomicie przygotowani na nasze biegi, co nie dodało nam pewności siebie. Podczas meczu obydwie formacje zdobyły bardzo cenne doświadczenie, które na pewno pomoże nam w następnych spotkaniach. Atmosfera na meczu? Mamy wielu znajomych w Kings, więc jesteśmy w bardzo dobrej relacji. Podczas meczu pojawiła się tylko jedna flaga, co może oznaczać bardzo czyste spotkanie po obydwóch stronach. Zarówno My, jak i Kings nie poddawaliśmy się, moi drużynowi koledzy starali sie jak mogli, aby zdobyć pierwsze punkty w tym sezonie. Mimo wyniku obie drużyny grały dobrze i nie dopuszczały do samego końca. – powiedział po meczu running back Falcons #2 Karol Cabel. 

Spotkanie było szybkie. Wiedzieliśmy co musimy zrobić żeby wygrać. Oczywiście   zdarzyło się parę pomyłek, które na pewno wyeliminujemy. Na taki wynik spotkania  wpływ  miała  nasza defensywa która nie dość, że przez cały mecz nie dopuściła przeciwników do własnego pola punktowego to pierwsza zdobyła punkty i narzuciła odpowiednie tempo, które ofensywa świetnie wykorzystała. – podsumował spotkanie #91 Artur Makuła z Kraków Kings.

I kwarta 

6:0 – pick six po przechwycie w wykonani #8 Franciszka Pawlika (nieudane podwyższenie)

8:0 – safety 

II kwarta 

14:0 – przyłożenie po akcji biegowej #1 Dawida Tokarczyka (nieudane podwyższenie)

21:0 – przyłożenie po akcji biegowej #12 Kacpra Sadowskiego (udane podwyższenie za 1 punkt w wykonaniu #85 Dawida Wilka)

27:0 – przyłożenie po podaniu #12 Kacpra Sadowskiego do #82 Szymona Pleszyńskiego (nieudane podwyższenie) 

III kwarta 

34:0 – przyłożenie po akcji biegowej #1 Dawida Tokarczyka (udane podwyższenie za 1 punkt w wykonaniu #85 Dawida Wilka)

IV kwarta 

41:0 – przyłożenie po podaniu #12 Kacpra Sadowskiego do #91 Artura Makuły (udane podwyższenie za 1 punkt w wykonaniu #85 Dawida Wilka)

Grupa północna 

Lowlanders Białystok – Angels Toruń 24:6 

Sobotnie spotkanie, otwierające futbolowy weekend na północy Polski, jeszcze przed kick off’em wzbudzało wzmożone emocje. Pojedynek w Białymstoku między obecnym mistrzem i wicemistrzem ligi juniorów był hitem tej kolejki. W walce o pierwsze miejsce w grupie górą byli Lowlanders. Zawodnikom z Torunia nie udało się zrewanżować za zeszłoroczną porażkę. 

Gospodarze już od początku meczu zaznaczyli, że są na swoim terenie. Autorem pierwszego przyłożenia był #26 Łukasz Kondzior. Do końca pierwszej połowy Żubrom udało się powiększyć przewagę o jeszcze jeden touchdown. Po udanej akcji #2 Paweł Krasnowski zameldował się w polu punktowym Angels. Pozwoliło to zejść do szatni gospodarzom z wynikiem 12:0. 

Po powrocie na murawę #99 Szymon Kazberuk zanotował kolejne punkty na konto swojej drużyny. Białostocki biegacz w tym sezonie jest jednym z ważniejszych filarów ataku Ludzi z nizin. Do tej pory punktował we wszystkich meczach swojego zespołu. Goście z Torunia próbowali nawiązać walkę w trzeciej kwarcie. #8 Hubert Frej znalazł drogę do end zone rywala i zdobył kontaktowe przyłożenie. Nie wystarczyło to by obrócić bieg spotkania. W ostatniej części meczu #26 Łukasz Kondzior ustanowił wynik na 24:6. 

Obie drużyny są już pewne awansu do fazy play off. Dzięki zwycięstwu Lowlanders Białystok zagwarantowali sobie pierwsze miejsce w tabeli i organizację półfinału u siebie. Angels Toruń po zajęciu drugiego miejsca w fazie zasadniczej zmierzą się w Krakowie z lokalnymi Kings. Przed obiema drużynami jednak jeszcze ostatnia kolejka sezonu zasadniczego.

Nasza drużyna była dobrze przygotowana na wczorajszy mecz. Niestety, od samego początku popełnialiśmy znaczące błędy, co świetnie wykorzystała drużyna Białegostoku. W szczególności problemem okazało się  dla nas skuteczne wykończenie akcji. W trakcie meczu odczuliśmy również brak naszych kluczowych zawodników, którym niestety plany pokrzyżowały poważne kontuzje. Lowlanders zaskoczyli nas swoją dyspozycją na boisku, byli bardzo dobrze zgrani. Gdy tylko zawitaliśmy na stadionie gospodarzy, mocno skupiliśmy się na meczu. Każdy wiedział, że jedyny słuszny cel to zwycięstwo a innego rozwiązania nie bierzemy pod uwagę. Sam uważnie skupiałem się na meczu, czułem się bardzo dobrze przygotowany, tym bardziej, że startowałem jako pierwszy center w dwóch ostatnich meczach seniorskich. Niestety nie udało się zwyciężyć, wyciągamy wnioski z popełnianych błędów i przygotowujemy się do kolejnych rozgrywek. – powiedział po meczu center drużyny Angels Toruń #72 Maksymilian Mirowski. 

Podsumowując gameday to od przyjścia na spotkanie przedmeczowe większość drużyny była zestresowana bo wiedzieliśmy, że angels są mocną drużyną. Z drugiej strony wiedzieliśmy na co nas stać i że nasi trenerzy dołożyli wszelkich starań by to spotkanie było dla nas jak najłatwiejsze. Po meczu gdy rozmawiałem z kolegami z drużyny to część z nich jak i ja byliśmy zadziwieni tym jak Angels pokazało się na naszym terenie, po wyniku Torunia z Eagles, który był wysoki na korzyść dla aniołów. Byliśmy więc przygotowani na mocną ofensywę i jak widać po naszym wyniku byliśmy dobrze przygotowani. Na meczu po pierwszym drive w którym zdobyliśmy td ciśnienie zeszło i dalej to była czysta przyjemność z gry. – skomentował spotkanie #21 Leonard Golebiewski – WR z Lowlanders Białystok. 

I kwarta 

6:0 – przyłożenie w wykonaniu #26 Łukasza Kondziora (nieudane podwyższenie)

II kwarta 

12:0 – przyłożenie w wykonaniu #2 Pawła Krasnowskiego (nieudane podwyższenie)

III kwarta 

18:0 – przyłożenie w wykonaniu #99 Szymona Kazberuka (nieudane podwyższenie)

18:6 – przyłożenie w wykonaniu #8 Huberta Freja (nieudane podwyższenie)

IV kwarta 

24:6 – przyłożenie w wykonaniu #26 Łukasza Kondziora (nieudane podwyższenie)

Warsaw Eagles – Warsaw Mets 8:28 

Warszawa w tym roku należy do Mets. W niedzielnych derbach stolicy tym razem zmierzyły się zespoły juniorskie. Z pojedynku, podobnie jak ze starcia drużyn seniorskich, zwycięsko wyszli zawodnicy w czerwono-żółtych barwach. Orły pomimo dobrego startu w tegorocznych rozgrywkach nie zdołały wygrać ani jednego meczu do tej pory. Mecz z sąsiadami miał być dla Eagles przełomowym zwycięstwem. 

Gospodarze dobrze zaczęli spotkanie.Rozgrywający #15 Antoni Wróbel posłał piłkę do #88 Krzysztofa Nosow, który po opanowaniu futbolówki znalazł drogę do pola punktowego rywala i otworzył wynik meczu. Po koszmarnym błędzie ofensywy Orłów w drugiej kwarcie #41 Maciej Smoliński zabezpieczył zgubioną piłkę w end zone czym rozpędził swoją drużynę. Mets szybko odrobili straty i przed końcem połowy dzięki #5 Oliwierowi Fijałkowskiemu wyszli na prowadzenie 8:20. 

Po powrocie na murawę obie drużyny nie były w stanie przebić się do pola punktowego przeciwnika. Ta sztuka udała się dopiero w czwartej kwarcie gościom, którzy ustanowili wynik spotkania na 8:28. 

Oba zespoły nie mają już szans na awans do play off’ów. Po tym spotkaniu Warsaw Mets mogliby walczyć 15 października o uczestnictwo w półfinałach z Angels Toruń. Niestety przez niedopełnienie formalności oddali poprzednie spotkanie walkowerem czy pogrzebali swoje szanse. 

Eagles 15 października pojadą do Białegostoku. Mecz z Lowlanders będzie dla nich ostatnim w sezonie. 

Niedzielny mecz z Eagles był dla nas bardzo ważny, mógłbym nawet powiedzieć, że najważniejszy. Wyszliśmy tam nie tylko po to by wygrać, a pokazać, która drużyna dominuje w stolicy. Wysoka stawka motywowała nas wszystkich do działania. Mimo wszystko Warsaw Eagles też miało parę dobrych zagrywek. Nabraliśmy rozpędu, który zamierzamy wykorzystać za dwa tygodnie podczas rewanżu z Angels w Toruniu. – powiedział o meczu #98 Eryk Lipiński z Warsaw Mets.

I kwarta 

8:0 – przyłożenie po podaniu #15 Antoniego Wróbla do #88 Krzysztofa Nosow (udane podwyższenie za 2 punkty w wykonaniu #88 Krzysztofa Nosow) 

II kwarta 

8:6 – pick six po fumble recovery w wykonaniu #41 Macieja Smolińskiego (nieudane podwyższenie)

8:12 – przyłożenie po akcji biegowej #5 Oliwiera Fijałkowskiego (nieudane podwyższenie)

8:20 – przyłożenie po akcji biegowej #5 Oliwiera Fijałkowskiego (udane podwyższenie za 2 punkty w wykonaniu #8 Wiktora Cichockiego)

III kwarta 

IV kwarta 

8:28 – przyłożenie po akcji biegowej #85 Rafała Dzika (udane podwyższenie za 2 punkty w wykonaniu #5 Oliwiera Fijałkowskiego) 

Translate »