Podsumowanie 2. kolejki LFA 1

Za nami już druga kolejka najlepszej klasy rozgrywkowej futbolu amerykańskiego w Polsce. W tym tygodniu towarzyszyły nam wielkie emocje. Mogliśmy zobaczyć debiuty, wyrównane starcia jak i blowouty. Sobota minęła nam pod znakiem spotkania Towers – Panthers. W niedzielę mogliśmy obejrzeć mecz kolejki w postaci Seahawks – Falcons, starcie Wataha – Lakers, rozpoczęcie sezonu w Krakowie między Kings a Armią oraz drugie spotkanie zeszłorocznych mistrzów gdzie zmierzyli się z Rhinos.

Towers vs. Panthers

Towers Opole 7 Panthers Wrocław 54

Ciężki był to debiut dla Towers. Z drugiej strony nikt nie spodziewał się jakiegokolwiek innego zwycięzcy niż dominujący Panthers. Myślę, że w Opolu mimo porażki panują bojowe i pozytywne nastroje. Udało im się zdobyć jedno przyłożenie, co przeciwko drużynie takiego kalibru jest dużym wyzwaniem, zwłaszcza dla beniaminka. Żeby realnie ocenić możliwości Towers będziemy musieli poczekać na ich pojedynek z przeciwnikiem nieco niższego kalibru. Klub z Wrocławia dał w tym spotkaniu pograć nieco więcej zmiennikom. Wkradło się nieco błędów, ale na pewno uda im się je skorygować. Panthers mieli ten mecz w garści. Po stronie gości przyłożenia zdobyli: Przemysław Banat, Chris Forcier, Bartosz Dziedzic, Ernest Rogowicz, Paweł Barul oraz Jan Wawrzyniak.

“Wygrana oczywiscie cieszy ale popełniliśmy sporo błedów które przy bardziej doświadczonych przeciwnikach mogłyby nas kosztować wygraną. Każdy ze zmienników sporo pograł, pokazaliśmy mało zagrywek, obyło sie bez kontuzji i do meczu z Kings podejdziemy w naszym najmocniejszym składzie.”Przemysław Lewszyk, Panthers Wrocław.

Seahawks vs. Falcons

Seahawks Gdynia 32 Tychy Falcons 27

Bezapelacyjne spotkanie kolejki. W pierwszym tygodniu Seahawks bardzo wysoko pokanali Wilki Łódzkie, a Falcons wygrali z Warsaw Mets. Niedzielny mecz można uznać za pojedynek z wyższej półki, gra była zacięta aż do samego końca, co musiało być bardzo emocjonujące zarówno dla zawdoników jak i kibiców. Obie drużyny zaprezentowały wysoki poziom jednak Jastrzębie były ciągle o krok do przodu względem Falcons. Gościom na moment udało się zmniejszyć różnicę do jedynie 6 punktów, a później w końcówce na jedyne 5. Po kluczowym przyłożeniu w ostatnich minutach meczu, drużyna z Tychów podjęła próbę onside kick w celu odzyskania piłki, niestety akcja nie powiodła się i Sokoły musiały zaakceptować porażkę. Dla Gdyni był to bardzo ważny mecz. Udowodnili oni bowiem, że mimo zmian ciągle reprezentują sobą bardzo wysoki poziom. Niestety Falcons nie udało się przełamać serii i do tej pory nie odnieśli wygranej w starciu z Seahawks. W drużynie gospodarzy przyłożenia zdobyli: Jakub Mazan, Mateusz Miotke oraz Arkadiusz Cieślok, który w tym meczu wystąpił również w formacji ofensywnej.

“Do Gdyni przyjechaliśmy aby udowodnić, że należy nam się miano top 3 drużyny w Polsce. Możliwe, że przez zbytnią pewność siebie w początkach meczu popełniliśmy wiele niepotrzebnych, a dotkliwych błędów. Nie uważam żeby nasi przeciwnicy pokazali coś spektakularnego, czego byśmy się nie spodziewali. Byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania. W drugiej połowie pokazaliśmy prawdziwego ducha walki, którego brakowało nam w ostatnich kwartach meczów przez cały zeszły sezon. Myślę, że zaskoczyliśmy tym nie tylko przeciwników, ale też kibiców. Mocno staliśmy w obronie, nie pozwalając Jastrzębiom poczuć się pewnie i spokojnie jeśli chodzi o losy rozgrywki. Niestety o przegranej zdecydował ostatni drive, gdzie nie wykorzystaliśmy szansy, rzucając sobie sami kłody pod nogi. Oddaliśmy przeciwnikowi piłkę. Czujemy duży niedosyt i te emocje na pewno postaramy się przekuć w sukces już za tydzień w meczu przeciwko Mistrzowi.”Tobiasz Witalis, Tychy Falcons.

“Bardzo dziękujemy Tychy Falcons za świetny mecz. Długa podróż nie przeszkodziła im w postawieniu solidnej obrony i mocnego ataku. To bardzo dobra drużyna i cieszymy się, że mogliśmy się zmierzyć z nimi ponownie na naszym pięknym stadionie. Niewątpliwie był to mecz w stylu Seahawks Gdynia, czyli emocje dawkowane w porcjach, z porządną dawką adrenaliny na koniec spotkania. Czujemy się coraz lepiej na boisku, ale nie obyło się bez drobnych trudności, które skutkowały utratą punktów. Jestem pewien, ze HC Mele Mosqueda wyciągnie odpowiednie wnioski i ucząc się na błędach wzmocnimy słabsze elementy gry. Jestem dumny z naszej drużyny, pokazali prawdziwego ducha walki i bardzo w nich wierzę. Wspólnie z Falcons, pokazaliśmy kawał świetnego widowiska, zasługującego na miano meczu kolejki. Mamy nadzieję, że dzisiejszy mecz i jego nietypowa oprawa podobały się kibicom, bo to dopiero początek niespodzianek, a my chcemy dzielić się tą niesamowitą atmosferą towarzyszącą meczom Seahawks Gdynia. Teraz z niecierpliwością czekamy na pojedynek z Warsaw Mets.”Patryk Markowski, Seahawks Gdynia.

Wataha vs. Lakers

Wataha Zielona Góra 30 Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers 14

Pierwsze zwycięstwo Watahy w LFA1. Pierwsi punkty zdobyli Lakers lecz nim się obejrzeli drużyna z Zielonej Góry była już na prowadzeniu 22 do 7. Olsztyniacy zdobyli jeszcze jedno przyłożenie, lecz Wataha dowiozła mecz wygrywając 30 do 14. Finaliści zeszłorocznej LFA2 jak zwykle dominowali grą biegową, lecz momentami widać było również egzekwowanie akcji podaniowych. Zwycięstwo to na pewno da im solidną motywację do działania i dalszych zmagań w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z drugiej strony mamy Lakers którym chyba niezbyt przypadł południowy klimat. Zagrali zdecydowanie poniżej oczekiwań zwłaszcza po zeszłotygodniowym meczu w Wyszkowie. Ten niedzielny mecz powiniem zapalić lampkę wszystkim klubom, aby nie lekceważyć nowoprzybyłych do ligi, ponieważ nie znajdują się tu bez powodu.

“To było zwycięstwo drużynowe. Zagraliśmy bardzo dobrze, ofensywnie, defensywnie jaki i w special teams. Ograniczyliśmy błędy i nie popełnialiśmy strat. Jako drużyna wykonaliśmy duży krok do przodu. Uwierzyliśmy w siebie i mam wrażenie, że ten sezon może być interesujący.”trener główny Wataha Zielona Góra Mike Scholars.

Kings vs. Armia

Kraków Kings 32 Armia Poznań 14

Drugi tydzień rozgrywek LFA1 oznaczał dla Krakowa wielkie otwarcie sezonu, które na dodatek odbyło się przed ich własną publicznością. Na początku spotkania prowadzenie objęła Armia Poznań która już na koniec pierwszej połowy prowadziła 14 do 0. Po powrocie na boisko Kings dostali wiatru w żagle i zaczęli kampanie punktową która zakończyła spotkanie wynikiem 32 do 14. Możliwe, że Armii zaszkodziło krakowskie powietrze. Kings od drugiej połowy pokazali się z bardzo dobrej strony. Dopiero co otworzyli sezon, a jestem pewien, że już są głodni walki z ich kolejnym przeciwnikiem jakim będą Panthers Wrocław.

“Zawsze podczas każdego meczu na własnym boisku strasznie cieszymy się że możemy zagrać dla własnych kibiców. Nie inaczej było i tym razem kiedy mogliśmy zaczynać od meczu domowego przeciwko Armii Poznań. Po tak długiej przerwie wszyscy nie mogli się doczekać powrotu do akcji. Ciężko przepracowany ofseason to jeden z głównych powodów czemu po mimo słabej pierwszej części spotkania mogliśmy dominować przez całą drugą połowę. W tym roku w naszej lidze wszystkie drużyny są dużo lepsze niż były w zeszłym roku. Armia pokazała że jest zupełnie inną drużyną niż patrioci przeciwko którym graliśmy rok temu. Ten mecz był dla nas jak chłodny prysznic na obudzenie. Przez liczne niefortunne zdarzenia nie mogliśmy zagrać tylu sparingów ile chcieliśmy z przeciwnikami z którymi planowaliśmy przed sezonem zasadniczym I to było widać w pierwszej połowie. Musieliśmy się obudzić i przypomnieć sobie jak się gra w futbol na boisku meczowym. Nasi nowo sprowadzeni zawodnicy pokazali się z nie najgorszej strony ale jestem pewien że wraz z upływem sezonu będą grać jeszcze lepiej.
Najbliższe spotkanie już w sobotę w związku z czym mamy krótki tydzień aby wyleczyć drobne urazy i być gotowym na wyjątkowo ciężki mecz który czeka nas w Wrocławiu.”
Filip Mościcki, Kraków Kings.

Rhinos vs. Lowlanders

Rhinos Wyszków 0 Lowlanders Białystok 41

Rhinos podjęli u siebie zeszłorocznego mistrza Polski, który w pierwszej kolejce przegrał rewanż za finał z Panthers Wrocław. Białostoczanie zdominowali spotkanie. Ciągle grają bez kilku ważnych graczy oraz w tym meczu bez rozgruwającego co tłumaczy znaczną ilość akcji biegowych. Lowlanders świetnie wypełniali swoje zadania we wszystkich formacjach. Ich defensywa nie dopuściła ani jednego przyłożenia, ofensywa zdobyła 41 punktów dodajmy do tego dobre akcje w special teams jak choćby zablokowane kopnięcia gospodarzy. Goście przyjechali po zwycięstwo i nie mieli żadnych problemów z jego odebraniem. Rhinos nie dawali rady mistrzom. W przyszłym tygodniu zmierzą się z Armią Poznań, mają kilka dni na poukładanie swojej gry i może wreszcie uda im się odnieść pierwsze zwycięstwo w drugim sezonie LFA1.

“Do meczu podchodziliśmy jak do każdego innego. Analizując rywala i skupiajac się na footballu jaki mieliśmy zagrać. Byliśmy bardzo głodni pierwszego zwycięstwa w sezonie, co odbiło się na naszej grze w sposób pozytywny. Zagraliśmy twardy, prosty football, zagraliśmy jak drużyna i chcemy by tak zostało do końca sezonu.”Damian Kołpak, Lowlanders Białystok.

2. kolejka #LFA1 – Liga Futbolu Amerykańskiego zgromadziła 4️⃣0️⃣0️⃣0️⃣ kibiców, a relacje internetowe śledziło ponad 1️⃣4️⃣0️⃣0️⃣0️⃣ fanów❗ Kolejny udany weekend z fubolem 😍🔥🏈 #FANIFUTBOLU

Juliusz Dumara

Leave a Reply