PODSUMOWANIE 3.KOLEJKI LFA2

Za nami trzecia kolejka zaplecza najlepszej klasy rozgrywkowej futbolu amerykańskiego w Polsce. Mieliśmy okazje oglądać świetne akcje, debiuty, zwycięstwa oraz porażki. Zapraszam na podsumowanie trzeciego tygodnia LFA2.

Jaguars Kąty Wrocławskie vs. Miners Wałbrzych

Obie drużyny debiutują w LFA2. W poprzednim sezonie mogliśmy oglądać ich w rozgrywkach tzw. “dziewiątek”. Tam Jaguars doszli aż do półfinałów gdzie ulegli Białym Lwom Gdańsk. Niespodzianką zatem było, że nie wyróżniający się rok temu Miners pokonają półfinaliste. Jednak w sporcie wszytsko się może zdarzyć. Klub z Wałbrzycha objął prowadzenie już w pierwszej kwarcie. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił i Miners prowadzili 7 do 0. Kątom Wrocławskim udało się zaliczyć jedno przyłożenie, ale nie była to wystarczająca ilość aby zatrzymać punktujących Górników. Obie drużyny wydają się reprezentować sobą przyzwoity poziom. Bilans sił w grupie zachodniej może w tym sezonie szybko się zmieniać.

fot: Konrad Czech Fotografia

“Nasza defensywa zagrała dziś bardzo mocne zawody , Powstrzymując wielokrotnie ofensywę Jaguars która składa się z wielu solidnych zawodników. W ofensywie każdy z zawodników zagrał na bardzo wysokim poziomie, momentami było bardzo nerwowo jak to w pierwszych meczach bywa. Gdy jednak robiliśmy swoje szło nam bardzo dobrze. Dobre decyzje w ataku, dobrze dobrane zagrywki i świętujemy zwycięstwo.”Paweł Sołtysiak, trener główny Miners Wałbrzych.

Angels Toruń vs Białe Lwy Gdańsk

Gospodarze spotkania chcieli udowodnić, że nie bez powodu grali rok temu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Amerykański rozgrywający Matthew Kershey pokazał, że jest w stanie kierować ofensywą na wysokim poziomie. Ofensywa Aniołów głównie opierała się na ataku podaniowym co konsekwentnie realizowane przynosiło im punkty. Do końca pierwszej połowy prowadzili 12 do 0. Defensywnie byli gotowi i nie pozwolili Lwom na swobodne ruchy. Realizowali swój gameplan i udało im się doprowadzić mecz do końca z wynikiem 38 do 7. Anioły podejmą w następnym spoktaniu Miners Wałbrzych.

fot: A&M Photo

Białe Lwy Gdańska są zeszłorocznym finalistą rozgrywek LFA9. Pierwszy kontakt klubu z futbolem 11- osobowym był trudny. Dosyć wysoka przegrana w Toruniu była zimnym prysznicem. Defensywnie grali mocno, jednak ofensywa nie mogła z początku znaleźć rytmu co postawiło ich w trudnej sytuacji. Zaczęły pojawiać się błędy i deficyt punktowy wzrósł na praktycznie niemożliwy do odrobienia. Udało im się zdobyć w tym spotkaniu jedno przyłożenie. W sobotę Białe Lwy rozegrają pierwszy mecz domowy przeciwko Armadzie Szczecin.

“Lwy były dla nas dobrym testem. W zeszłym roku doszli do finałów ligi rozwojowej co świadczy o wysokim poziomie tej drużyny. Ofensywnie zaczęliśmy dosyć wolno, ale można było się tego spodziewać w pierwszym spotkaniu. W końcu po pierwszej połowie znaleźliśmy swój rytm i budowaliśmy chemię. Defensywnie graliśmy solidnie przez większość spotkania. Mamy jeszcze wiele do poprawy i nie jesteśmy usatysfakcjonowani jako drużyna. Nasze skupienie już przeniosło się na następne spotkanie”Matthew Kershey, Angels Toruń.

Silesia Rebels vs Rzeszów Rockets

Pierwsze w zeszły weekend spotkanie grupy południowej. Rockets jak i Silesia wygrały swoje poprzednie spotkania bardzo pewnie. Rakiety punktowały jako pierwsze kopnięciem z pola. Ślązacy odpłacili się przyłożeniem co dało rezultat 7 do 3. Klub z Rzeszowa nie był dłużny i niedługo później sami zapunktowali wychodząc na prowadzenie 10 do 7. Po przerwie Rebelianci nabrali wiatru w skrzydła i zaczęli punktować nie tracąc już żadnych oczek. Mecz skończył się wynikiem 31 do 10 dla śląskiej drużyny.

Rzeszów mimo wysokiej wygranej z Tytanami nie mógł stawić czoła rozpędzonym Rebels. Zaczęli dobrze, ale będą musieli jeszcze poukładać swą grę, żeby mierzyć się z rywalem który swój zeszły sezon rozegrał w LFA1.
Silesia pokazała, że są twardzi. Odrobili straty i pokazali nam na co ich stać. Chcą wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej i narazie są na dobrej drodze, żeby to osiągnąć.

Tytani Lublin vs Hammers Łaziska Górne

Ostatni mecz kolejki dał Tytanom szanse na pierwszą wygraną w tym sezonie. Wykorzystali ją w stu procentach pokonując Hammers 34 do 19. Porażka przeciwko Rockets zapewniła im zimny prysznic po którym solidnie się otrząsnęli. Momentami Młoty deptały gospodarzom po piętach, ale dzięki dobrej egzekucji zagrywek Tytani byli ciągle o krok przed nimi. Pierwsza połowa skończyła się 20 do 13 na korzyść klubu z Lublina. Gospodarze nie oddali prowadzenia już do końca zamykając spotkanie wynikiem 34 do 19. Przed Lublinem starcie z Przemyślem Bears w którym będą faworytem.

fot: Elbrus Studio

Hammers gonili Tytanów ile sił w nogach jednak zabrakło właściwej egzekucji i czasu. Klub z Łazisk Górnych zaprezentował się nieźle, ale niewystarczająco. Jednak z pewnością wyniosą z tego spoktania sporo doświadczenia, które zaplusuje w przyszłych meczach.

“W końcu weszliśmy w sezon, nasi nowi zawodnicy po pierwszym meczu w którym poczuli co to znaczy futbol amerykański, co to znaczy porażka, nabrali pewności siebie i boiskowej agresji, bardzo się zmotywowali. Drużyna zaczyna się zgrywać. Własny stadion na którym mamy wielu kibiców dodaje nam siły, głośny doping od publiczności zawsze pomaga, a taka ilość kibiców podnosi morale. Trenerzy dobrze przygotowali skład i taktykę, zawodnicy dobrze grali, sędziowie dobrze sędziowali, wszystko bardzo dobrze zadziałało.”Karol Sidorowski, prezes LKFA Tytani Lublin.

fot: A&M Photo

Leave a Reply