PODSUMOWANIE 7 KOLEJKI LFA1

Kolejny widowiskowy weekend pod znakiem futbolu za nami. Siódma kolejka przyniosła starcia Lakers – Lowlanders, Rhinos – Seahawks oraz Panthers – Wataha. Dużo zdobytych punktów oraz kilka fajerwerków. Zapraszam na podsumowanie!

Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers vs. Lowlanders Białystok 7:48
Bez niespodzianek. Lakers przegrali trzeci z rzędu mecz domowy, za to tym razem wreszcie zdobyli punkty, dając fanom troszkę więcej futbolowego widowiska. Na tę chwilę olsztyniacy grają, ciesząc się tym wspaniałym sportem. O playoffs już nie powalczą, z pierwszej ligi również nie spadną. Zostaje im już tylko bez presji dokończyć sezon.

Lowlanders wygrywają kolejny mecz. Zyskali bilans 4-2, bilans małych punktów posiadają wciąż mniejszy niż Seahawks, lecz bezpośrednia wygrana z Gdynią daje im pierwsze miejsce w grupie północnej! Białostoczanie nie zwalniają, bardzo przyjemnie ogląda się mistrzów grających dobry futbol. Atak biegowy, jak i podaniowy działa w najlepsze, obrona również nie odpuszcza. Przed nimi jeszcze ważne starcie przeciwko Warsaw Mets oraz finisher sezonu przeciw Wilkom Łódzkim. Ludzie z nizin mogą powoli szykować się na rundę playoffs.

“Pojechaliśmy do Olsztyna po wygraną i z nią wróciliśmy. Wynik pokazuje, że dominowaliśmy w każdym aspekcie, mimo dużej ilości błędów z naszej strony. Poranna (czterogodzinna) podróż wpłynęła na nieco leniwy start, dlatego też ofensywa gospodarzy była bardzo bliska wyrównania wyniku jeszcze w pierwszej kwarcie. Na szczęście powstrzymaliśmy atak rywali, a chybiona próba FG zostawiła czyste konto obrony, niestety tylko do 4 kwarty. Plan minimum na ten mecz został wykonany, ale nadal musimy ciężko pracować, ponieważ ilość błędów była zbyt duża. Mamy dwa tygodnie, aby się poprawić, ponieważ wygrana z Mets jest dla nas priorytetem. Gratuluję Lakers pierwszych zdobytych punktów w meczu domowym i powodzenia w kolejnych meczach.” – Łukasz Lewandowski, Lowlanders Białystok.

Rhinos Wyszków vs. Seahawks Gdynia 0:72

Jakub Mazan show w Wyszkowie. Jastrzębie przyjechały na to spotkanie po przykrej porażce przeciwko Panthers. Nieco świeżsi, z nowym rozgrywającym stawili czoła podwarszawskiej drużynie i……. zdobyli 72 punkty! Skrzydłowy albo raczej człowiek orkiestra Seahawks Jakub Mazan zdobył w tym meczu aż 30 punktów. Ilość ta wywindowała go na czubek tabeli pod wzgłedem ilości zdobytych punktów przez zawodnika. Nowy rozgrywający Jastrzębi wygląda obiecująco. Świetna gra biegowa oraz dobre podania czynią go podwójnym zagrożeniem dla każdego przeciwnika. Widać było jeszcze nieco niezgrania drużyny z nowym QB, ale do playoffs na pewno będą działać jak jedna maszyna.

fot: Jacek Stańczak

Rhinos znów bez zwycięstwa. Bardzo wysoka porażka na pewno nie podwyższyła ich morale. Takie pojedynki są trudne, lecz zawsze wiele nas uczą. Przeciwnik wyższej klasy bardzo dobrze wykorzystuje błędy więc możemy upewnić się co robimy źle i to poprawić. Za tydzień Rhinos zmierzą się z Towers i nie sądzę by zamierzali łatwo oddać ten mecz. W tej chwili walczą, żeby w przyszłym roku nie grać na zapleczu pierwszej ligi.

“To było bardzo dobre spotkanie, wynik to potwierdza. Punktowaliśmy często, pewnie, bez skrupułów. Po ostatnich meczach przeciwko Lowlanders i Panthers, problemach, które napotkaliśmy po drodze (kontuzja Barrona Millera oraz rozwiązanie umowy z Phillipem Juhlinem), trzymaliśmy się razem, odrobiliśmy lekcję i wróciliśmy do gry. To jeszcze nie koniec! Dzisiaj pierwszy raz oglądaliśmy w akcji nowego przewodniczącego ofensywy-Jasona Smitha i jestem przekonany, że świetna dyspozycja naszych graczy będzie trwać. Jesteśmy drużyną i niezależnie od wyników spotkań, jesteśmy razem, stoimy twardo na ziemi i będziemy walczyć!” – Patryk Markowski, manager Seahawks Gdynia.

Panthers Wrocław vs. Wataha Zielona Góra 25:16

Panthers mają za sobą męczący, aczkolwiek satysfakcjonujący weekend. W sobotę zdecydowanie wygrali mecz w turnieju europejskim, a w niedzielę pokonali kolejną drużynę w rozgrywkach krajowych. Ładnie to brzmi, ale prawda jest taka, że niedzielny mecz był dla wrocławian bardzo trudny. W ofensywie grało bardzo wielu zmienników. Można to było odczuć zwłaszcza po grze linii ofensywnej, która rozpędziła się tak naprawdę dopiero w drugiej połowie. Po Panterach widać było zmęczenie, wkradały się błędy (jak na przykład fumble zakończony safety). O dziwo w defensywie wyszła duża ilość starterów, ale jak wiadomo, futbol jest sportem kolizyjnym, a dwa mecze w ciągu jednego weekendu to piekło dla organizmu. W każdym razie wicemistrz Polski wygrał ten mecz i został jedynym niepokonanym do tej pory klubem w LFA1.

fot: Kamil Ptaszkiewicz

Wataha przyjechała wykorzystać swoją szansę. Pierwszą połowę grali świetnie. Wymuszali i wykorzystywali błędy wicemistrzów. Nakładali dużą presję na rozgrywającego wiedząc, że grają przeciwko zmiennikom linii ofensywnej. Zielonogórzanie powinni po tym spotkaniu zyskać wielu fanów. Przed tym klubem stoi obiecująca przyszłość. Na tę chwilę Towers Opole mają większe szanse na playoffy, ale nigdy nie wiadomo. Wataha już zaciera ręce na rewanż za zeszłoroczny finał LFA2. Osobiście gra Watahy przeciwko Panthers bardzo mi się podobała i myślę, że nie tylko ja czekam na więcej!

“Mecz z Watahą był drugim meczem, który zagraliśmy w przeciągu 24 godzin. Spotkanie z Wild Boars było dla nas ciężkie fizycznie i mieliśmy kilkanaście godzin, by przygotować się do następnego pojedynku. Obrona Watahy postawiła twarde warunki w pierwszej połowie i skutecznie blokowała nasz atak. W drugiej połowie wróciliśmy odmienieni na murawę i szybko wyszliśmy z powrotem na prowadzenie. Ten mecz był szansą dla zawodników z drugiego składu naszej drużyny by pokazać, na co ich stać. Watacha nie została rozszarpana przez Pantery, ale finalnie to my zwycięsko schodziliśmy z boiska. W is W.” – Paweł Barul, Panthers Wrocław.

Leave a Reply