Podsumowanie 9. kolejki LFA1

Dziewiąty tydzień rozgrywek za nami. Sytuacja w grupach w większości się wyklarowała. Była to decydująca kolejka, którą wato było śledzić. Zapraszam do już dziewiątego podsumowania tygodnia LFA1!.

Wataha Zielona Góra vs. Towers Opole

Spotkanie bardzo emocjonujące. Zdecydowanie spotkanie kolejki. Możliwe, że nawet spotkanie sezonu. Rewanż za zeszłoroczny finał LFA2 rozegrał się w Zielonej Górze. Towers zaczęli mocno, jednak za niesportowe zachowanie został usunięty z boiska ich rozgrywający Marcus Hodges. Było gorąco, Wataha wyszła na prowadzenie. Na QB stanął Konrad Rodak i radził sobie naprawdę świetnie. Pod koniec meczu, Wataha ciągle prowadziła, niestety niedaleko redzone stracili piłkę którą odzyskali zawodnicy z Opola. Wtedy, w ostatnich minutach meczu, padło przyłożenie dla Towers i mecz zakończył się wynikiem 41:38 dla gości.

Co oznacza to zwycięstwo? Opole jako beniaminek wchodzą do playoffs! Pogrzebało to marzenia Watahy, Armii oraz Kings. Towers swoją grą pokazali, że z tych drużyn najbardziej zasługują na fazę pucharową rozgrywek. Trochę szkoda drużyny z Zielonej Góry. W tym sezonie również prezentowali wysoki poziom sportowy jak i organizacyjny. Zrodziła nam się piękna rywalizacja i miejmy nadzieję, że będzie ona trwać przez najbliższe lata, a każdy mecz Wataha przeciwko Towers będziemy mogli dobrze pamiętać!

„To spotkanie było kluczowe dla kilku drużyn. Wataha, Armia i Towers miały szanse po tym spotkaniu na zajecie 3 miejsca w grupie południowej. Pomimo wielu osłabień pojechaliśmy do Zielonej Góry maksymalnie zmotywowani. Chęć rewanżu gospodarzy za finał sprzed roku był dodatkowym smaczkiem tego spotkania. Po usunięciu z boiska naszego nominalnego QB, trener Bishop musiał zmienić ofensywną taktykę. Na szczęście Konrad spisał się rewelacyjnie i potwierdził swa bardzo dobrą dyspozycję. Mecz był bardzo wyrównany z wieloma zmianami wyniku. Zawodnicy obu drużyn dali z siebie 100% zaangażowania na boisku. Na szczęście w końcówce meczu udało nam się ustalić wynik na nasz korzyść. Dla nas była to powtórka z wydarzeń sprzed paru lat, gdzie w ostatnich sekundach udało nam się wyprowadzić akcję która dala nam zwycięstwo. Dziękujemy zawodnikom Watahy za świetny mecz oraz zarządowi za organizacje. Dla nas to bardzo cenne zwycięstwo. Marzenia o playoffs stały się faktem.”Grzegorz Rutkowski, Towers Opole.

Lowlanders Białystok vs. Warsaw Mets

Udowodnić, że gra się najlepszy futbol na północy? Odhaczone. Lowlanders poszli jak burza i nie dali szans warszawskiej drużynie. Chociaż warszawiacy punktowali jako pierwsi, podlascy zawdonicy nie dali zdobyć im już żadnych punktów więcej. Dobra obrona, atak podaniowy jak i biegowy zrobiły robotę. Lowlanders za tydzień grają z Wilkami, ale to powinien być dla nich raczej luźniejszy mecz. Mogą szykować się na playoffy, wystąpią tam jako drużyna rozstawiona.

fot. Kamil Timoszczuk

Mets grają dobrze, ale mają braki. Z resztą nie sądzę by ktokolwiek oczekiwał, że będą w tym roku walczyć o tytuł. Wejdą do playoffs z trzeciego miejsca i będą walczyć w rundzie dzikich kart. Wydaję mi się, że ich plan na ten sezon został wypełniony. Wyjść z rundy zasadniczej, skupić na sobie uwagę w stolicy, stworzyć solidną podstawę futbolową na przyszłe lata, wszystkie te rzeczy zostały spełnione. Teraz tylko czekać i podziwiać jak dalej się rozwiną.

„Misja wykonana w 100%. Dzięki tej wygranej jesteśmy już o włos od organizacji półfinału u siebie. Defensywa perfekcyjnie rozpracowała przeciwnika (interception na TD, 0 straconych pkt). Niestety w ataku nadal się docieramy, aby to w półfinale i mam nadzieję w finale, pokazać drzemiącą w nas siłę. Już teraz przesuwaliśmy regularnie łańcuch, chociaż kilka razy zabrakło tego czegoś. Za tydzień mecz z Wilkami, w którym wszyscy będą upatrywać w nas faworyta, ponieważ Łodzianie nie wygrali w tym sezonie meczu, a my musimy to potwierdzić i nie lekceważąc przeciwnika zagrać dobry futbol.” – Łukasz Lewandowski, Lowlanders Białystok.

„Niestety Lowlanders zagrali od nas lepiej we wszystkich trzech aspektach gry, a my nie daliśmy rady egzekwować naszych zagrań na takim poziomie jak byśmy chcieli. Teraz skupiamy się by poprawić nasze błędy i zagrać lepiej przeciwko Rhinos w przyszłą niedzielę”Matheus Dias, trener główny Warsaw Mets

Wilki Łódzkie vs. Rhinos Wyszków

Mimo słabych sezonów obu drużyn mecz bardzo ważny, decydował on bowiem o tym kogo zobaczymy w przyszłym roku na boiskach LFA2. Padło na Wilki. Moim zdaniem, to dobrze. Łódź powinna się przebudować, a zaplecze ligi będzie na to lepszym i bezpieczniejszym miejscem. W drugiej lidze powinni wygrać jakieś mecze, a to na pewno przyciągnie do nich ludzi, kibiców jak i zawodników. Spotkanie było z początku całkiem wyrównane. Jednak Rhinos zacisnęli zęby i wyszli na wysokie prowadzenie, którego Wilki już nie odrobiły. Rhinos będą musieli pomyśleć nad zmianami w grze swojej drużyny. Rok temu prawie weszli do playoffs. Ten sezon był zdecydowanie niezadowalający.

„Mecz bardzo ciężki. Gra mocno siłowa ale w duchu fair play. I ważna wygrana. Utrzymanie. Zdecydowanie. A duży plus nasza obrona, atak zmaga się z brakiem konsekwencji. Postaramy się to naprawić przed meczem z Warsaw Mets aby zaskoczyć jak tylko to jest możliwe.”Piotr Wykowski, Rhinos Wyszków.

Seahawks Gdynia vs Kraków Kings

Kings to zdecydowanie za mało na gdyńskie Jastrzębie. Zagrali nie najgorzej, ale nie aż tak dobrze, żeby zatrzymać nadmorski klub. Mecz wyjazdowy również im nie sprzyjał. Kings muszą pogodzić się z faktem, że nie udał im się ten sezon. Nie wejdą do playoffs. Kings padli ofiarą kalendarza, ale także nierównej gry. Będą musieli intensywnie przepracować offseason, wtedy prawdopodobnie wrócą do stawki.

fot: Jacek Stańczak

Seahawks w gazie. Chwila nieuwagi, a oni już dokładają punktów. W ciągu ostatnich dwóch spotkań zdobyli ich ponad sto! Ich nowy nabytek na pozycji rozgrywającego powoli zgrywa się z zawodnikami. Posiada on prawdziwy dynamit w nogach przez co jest podwójnym zagrożeniem dla defensyw. Kolejną bronią w arsenale jest Jakub Mazan. W tym meczu kolejne przyłożenie z akcji powrotnej. Zwykle wydaję się, że takie punkty są z przypadku, szczęścia, błędów obrony. Jednak skrzydłowy Jastrzębi szybko biega oraz bardzo dobrze czyta grę przez co zdobył już kilka takich przyłożeń w tym sezonie. Niestety Seahawks nie wygrają grupy przez co będą musieli mierzyć się w rundzie dzikich kart. Czekamy na ich dalsze występy!

„Zagraliśmy dobry mecz. Zorganizowaliśmy także dobre wydarzenie. Na naszym meczu z okazji Dnia Mamy gościliśmy Schronisko Sopotowo (dzięki naszym przyjaciołom z gdyńskiego Ciapkowa), wraz z Szpitalami Pomorskimi propagowaliśmy profilaktykę raka piersi, prowadziliśmy pomiary glukozy i ciśnienia krwi. Przekazujemy także dochód z biletów na pomoc naszym przyjaciołom z Warsaw Mets. Sportowo nie był to szczyt naszych możliwości, ale przeciwnik solidnie prowadził obronę i atak. Kings to dobra drużyna i to spotkanie myślę że mogą zaliczyć do udanych. Seahawks Gdynia w tym meczu nie pokazali wszystkich asów. Cierpliwie, dokładnie i pokornie przygotowujemy się do najbliższych meczów. Każdy mecz traktujemy bardzo poważnie, wiemy ile i jakie błędy popełniliśmy, ale to dzięki nim wracamy silniejsi. Jestem przekonany, że najbliższe mecze będą bardzo ciekawe, błędy nie będą się powtarzać, a my zagramy futbol jakiego od nas się oczekuje – na poziomie Mistrzów Polski.”Patryk Markowski, dyrektor Seahawks Gdynia.

Tychy Falcons vs. Panthers Wrocław

Pojedynek na szczycie grupy południowej. Pantery ciągle niepokonane. Przyjechali do Rudy Śląskiej pewni swego i z takimi nastrojami również wyjechali. Szybko zyskali wysoką przewagę, której nie odpuścili już do końca. W defensywie skupili się przede wszystkim na grze podaniowej Falocns co bardzo zaplusowało. Po stronie wrocławian przyłożenia zdobywali: Tony Dawson, Przemysław Banat, Kamil Ruta, Konrad Starczewski oraz Wiktor Zięba. Zbliżają się playoffs, więc pozostaje nam czekać i wypatrywać co gotują dla nas Panthers.

fot: Przemek Lewszczyk

Tychy grają bardzo dobrze, ale klub z Wrocławia obnażył ich wszystkie wady. Ograniczenie gry podaniowej zatrzymuje ofensywny pociąg jakim są Tychy. Oprócz tego mieszana ofensywa gości namieszała w defensywnych szeregach Sokołów. Spotkanie jednostronne, ale dzięki niemu śląska drużyna będzie w stanie wyeliminować część błędów przed nadchodzącą fazą post season.

„Mecz dwóch najlepszych drużyn grupy południowej i faktycznie tak było. Spotkały się dwie przodujące siły na południu. Jednak z całym szacunkiem dla Falcons, są drużyną “top 4”, ale jeszcze nie “top 2” w moim odczuciu po zmierzeniu się w tym roku z całą czołówka LFA. Jeszcze przed sezonem nikt by ich nie postawił w roli kandydata do finału tak na chwilę obecną są drużyną, która nie będzie wielkim zaskoczeniem jeśli w Nim się zameldują po meczu półfinałowym. Wiedzieliśmy, że stawką tego spotkania jest ewentualny bye week lub wyprawa do Białegostoku, także motywować nikogo nie trzeba było specjalnie, tym bardziej, że mamy w nogach 3 mecze więcej niż reszta stawki w tym roku. W obronie skupiliśmy się na zatrzymaniu ich największej broni czyli QB i Grzesia Dominika co wyszło chyba całkiem nieźle zważywszy na to, że są chyba najbardziej produktywnym duetem w roku. Po ich pierwszym drivie zrobiliśmy małe zmiany i jak się później okazało zagraliśmy 70proc zagrywek jedna zagrywka w obronie. Nasz atak po prostu zrobił swoje, zbalansowana gra biegowa/podaniowa co dawało wiele korzyści i pewności siebie wraz z biegiem spotkania. Jest to bardzo intensywny sezon dla nas, dlatego cieszymy się z każdej wygranej i każdego dnia wolnego na regenerację. Cel jest jasny i mamy zamiar go osiągnąć za wszelką cenę.”Kamil Ruta, Panthers Wrocław.

Leave a Reply