Rekiny jako pierwsze wygrywają na wyjeździe, Angels nadal czekają na pierwsze punkty

Pierwsza kolejka LFA1 zakończyła się w Toruniu, gdzie miejscowi Angels okazali się wyraźnie słabsi od Warsaw Sharks. Ubiegłoroczni mistrzowie PLFA 1 nie dali sobie wbić ani jednego punktu, samemu notując aż pięć przyłożeń. Końcowy wynik tej potyczki wyniósł 32:0 dla „Rekinów”.

Stołeczna drużyna była typowana na wyraźnego faworyta, co w pierwszych minutach zawodnicy Sharks nie byli w stanie potwierdzić na boisku. Gospodarze z kolei zmarnowali field goala i nie zaprezentowali wiele w ataku. Z biegiem czasu coraz lepiej prezentował się nowy rozgrywający „Rekinów”. Bradley Jones w pierwszej kwarcie obsłużył celnym podaniem Jana Omelańczuka, który wymanewrował defensywę Angels i po przebiegnięciu 30 jardów dał swojej drużynie prowadzenie. Za jeden punkt podwyższył natomiast Marcin Łojewski. W drugiej kwarcie duet Jones – Omelańczuk popisał się 67-jardową akcją podaniową zakończoną przyłożeniem wide receivera klubu z Warszawy. Nie udało się tym razem podwyższyć. „Łojo” nie miał okazji spróbować swoich sił przy kopnięciu, ponieważ Przemysław Deja nie utrzymał piłki po snapie i próbował jeszcze ratować sytuację akcją biegową. Defensywa torunian w tym wypadku nie zawiodła i powaliła gracza gości przed polem punktowym. Warszawianie trzeci cios w postaci przyłożenia zadali „Aniołom” jeszcze przed zejściem do szatni. Tym razem w endzone z piłką przebił się Mateusz Poneta. Ponownie nie udało się podwyższyć, lecz i tak przyjezdni po pierwszej połowie wygrywali przekonująco 19:0.

Drugie 24 minuty gry goście rozpoczęli od przyłożenia Mateusza Ponety, które bezproblemowo podwyższył Marcin Łojewski. W tej samej kwarcie krótką akcją biegową popisał się również Kamil Ronczka. Ten sam zawodnik chciał podwyższyć za jeden punkt, lecz jego kopnięcie okazało się kompletnie nieudane. W niemal ostatniej akcji nie po raz pierwszy błysnął Tomasz Goździk, który popisał się kolejnym przechwytem piłki. Nie bez powodu został on wybrany przez naszych czytelników MVP tego starcia. Mimo jego wyróżniającej się postawy, Angels przegrali wyraźnie 0:32, bowiem w ostatniej kwarcie nie zobaczyliśmy akcji dających punkty. W następnym meczu, 15 kwietnia rywalem Angels będą Patrioci Poznań. Sharks natomiast już w najbliższy weekend zmierzą się przed własną publicznością z Kraków Kings – ubiegłorocznym rywalem z finału PLFA 1.

Sezon rozpoczęliśmy od spotkania z faworytem naszej grupy, wiedzieliśmy że będzie to ciężkie starcie, jednak do meczu podchodziliśmy optymistycznie. Pierwsza kwarta pokazała, że defensywa potrafi zatrzymać atak drużyny gości, jednak wkradły się błędy, które doprowadziły do straty punktów i drużyna przeciwna nabrała wiatru w żagle. Momentum było po stronie Warsaw Sharks, nasza formacja ofensywna kilka razy przeciągała łańcuch pod pole punktowe rywali, jednak w decydujących momentach znów wkradały się błędy, które doskonale wykorzystywała drużyna przyjezdna. Porażka na starcie sezonu na pewno nie podcięła nam skrzydeł, tylko pokazała co należy poprawić. Wyeliminujemy błędy i w następnym meczu pokażemy na co stać futbolistów z Torunia – powiedział po tym starciu MVP meczu, zdaniem naszych czytelników, Tomasz Goździk.

To nie był zdecydowanie szczyt naszych możliwości. Być może wpłynęły na to warunki atmosferyczne. Wykonaliśmy plan minimum na Ten mecz. Gospodarze grali naprawdę ambitnie i kilka razy zaskoczyli nas. Mimo wszystko wygrało doświadczenie i konsekwentna gra za równo w ataku jak i w obronie. Myślę, że dokładna analiza spotkania pomoże wyeliminować błędy przed jednym z najważniejszych spotkań które czeka na nas w następną niedzielę. Poczuliśmy głód futbolu, myślę że nasza forma będzie tylko zwyżkować. – skomentował spotkanie, Mateusz Gołoś – kapitan defensywy Warsaw Sharks

statystyki meczowe dostępne na stronie LFA

autor: Mariusz Kańkowski foto: Fotografia - Dariusz Jacek / Interception

Leave a Reply

Translate »