Podsumowanie ćwierćfinałów PFL9

foto: Fotolingo – Przemek Szatkowski

W ostatni weekend w PFL9 odbyły się cztery mecze ćwierćfinałowe i każdy z nich dostarczył kibicom ogromnych emocji. Żadne ze starć nie zakończyło się różnicą większą niż dwóch posiadań, a aż w dwóch pojedynkach losy zwycięstwa tak naprawdę ważyły się aż do ostatniej akcji. Po niezbyt wyrównanym sezonie regularnym w “dziewiątkach” play-offy zaczynają nam to wynagradzać, a przecież najważniejsze spotkania wciąż przed nami!

Olsztyn Lakers – Angels Toruń 32:34

Jedyny sobotni ćwierćfinał PFL9 przyniósł wszystkim kibicom zgromadzonym na stadionie w Olsztynie oraz tym przed telewizorami czy komputerami mnóstwo emocji. W mecz zdecydowanie lepiej weszli gospodarze, którzy w pierwszej kwarcie zdobyli dwa przyłożenia, a ich autorami byli kolejno Patryk Grabowski oraz Arkadiusz Kowalewski. W drugiej kwarcie do głosu doszli wreszcie Angels, którzy odpowiedzieli gospodarzom także dwoma przyłożeniami, autorstwa kolejno Filipa Klause (podwyższenie za 2 Huberta Freja) oraz Jakuba Mazana, który grając w obie strony popisał się pick six. Tuż przed przerwą obudzili się jednak gospodarze, a punkty dla nich zdobył Łukasz Markowski, dzięki któremu na przerwę obie drużyny schodziły z wynikiem 18:14. Swój rytm w drugiej połowie szybciej odnaleźli Lakers, którzy za sprawą przyłożenia Adriana Dąbrowskiego oraz podwyższenia za 1 Ashleya Richardsa powiększyły przewagę drużyny z Olsztyna. Torunianie jeszcze w trzeciej kwarcie zdołali odpowiedzieć jednym touchdownem, więc do ostatniej, decydującej kwarty obie drużyny podchodziły z wynikiem 25:20. Punktowanie w czwartej kwarcie po raz kolejny rozpoczęli gospodarze, a przyłożenie zdobył Artur Paź (kolejne podwyższenie za 1 Richardsa). Na to jednak bardzo szybko odpowiedzieli Angels, którzy za sprawą touchdownu Michała Podobieńskiego oraz podwyższenia za 2 Jakuba Mazana zmniejszyli stratę do 4 punktów. Na niecałe dwie minuty przed końcem spotkania goście po raz kolejny mieli piłkę w pobliżu pola punktowego Jeziorowców, jednak musieli konwertować czwartą próbę, aby pozostać w grze. To udało się Aniołom i to z nawiązką, gdyż dalekie podanie zostało zamienione nie na nową pierwszą próbę, a na przyłożenie, którego autorem był młodziutki Hubert Frej, co wyprowadziło Torunian na dwupunktowe prowadzenie. W swoim ostatnim drivie Lakers udało się dostać w okolice połowy boiska, gdzie zostali postawieni przed koniecznością konwertowania czwartej próby. Akcja biegowa została zatrzymana bardzo blisko linii do zdobycia, co zmusiło sędziów do przyniesienia łańcucha na boisko i zmierzenia, czy gospodarzom udało się zdobyć nową pierwszą próbę. Okazało się jednak, że zawodnik z Olsztyna został zatrzymany przed drugą tyczką łańcucha, a Angels mogli rozpocząć świętowanie swojego zwycięstwa 34 do 32 i awansu do półfinału.

Silesia Rebels Katowice B – Jaguars Kąty Wrocławskie 38:52

Ćwierćfinał w Katowicach zapowiadał się jako jedno z najciekawszych starć tej fazy rozgrywek. Na brak emocji w tym pojedynku kibice na pewno nie mogli narzekać, a aż 90 zdobytych punktów mówi samo za siebie. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy szybko wyszli na prowadzenie 6:0. Jednak były to ich jedyne zdobyte punkty do przerwy, a Jaguars dopiero się rozkręcali. Jeszcze w pierwszej kwarcie przyłożenie dla gości zdobył Kacper Fiuk. Natomiast w drugiej odsłonie drużyna z Kątów Wrocławskich zdobyła aż trzy touchdowny, których autorami byli kolejno Stanisław Werstler, Jakub Maderak, oraz Aleksander Dąda (po ostatnim przyłożeniu celnie za 2 podwyższył Fiuk). W związku z tym na przerwę ekipy schodziły z wynikiem 6:26. W szatni Rebels musiała mieć miejsce wtedy znana z piłkarskich boisk “suszarka”, gdyż od początku trzeciej kwarty to gospodarze narzucili gościom swoje warunki. Dwa szybkie przyłożenia, jedno podwyższenie za dwa punkty, i przewaga gości stopniała do jedynie 6 punktów. Na to jednak Jaguars odpowiedzieli kolejnym touchdownem Dądy. Tuż przed końcem trzeciej odsłony punkty po raz kolejny zdobyli jeszcze Rebels i przed ostatnią kwartą wynik brzmiał 26:32 co zwiastowało niesamowite emocje w końcówce spotkania. Czwartą, decydującą część od przyłożenia rozpoczęli Jaguars, a konkretnie po raz kolejny Kacper Fiuk (podwyższenie za 2 Dądy). To nie załamało gospodarzy, którym szybko udało się odpowiedzieć kolejnym przyłożeniem i po raz kolejny zmniejszyli różnicę do 8 punktów. Wtedy jednak Jaguars dwukrotnie zameldowali się w polu punktowym rywali (byli to kolejno Werstler i Dąda). W samej końcówce spotkania Rebels zdobyli jeszcze jedno przyłożenie niejako “na otarcie łez”, jednak nie zmieniło to już zwycięzcy tego pojedynku. Po ostatnim gwizdku sędziego wynik brzmiał 52 do 38 dla Jaguars, którzy mogli rozpocząć świętowanie awansu do półfinału.

Bielawa Owls – Kraków Kings B 27:14

W ćwierćfinale w Bielawie tamtejsi Owls, którzy jako zwycięzcy grupy C mieli przywilej gry u siebie, podejmowali drugą drużynę w grupie D, zespół rezerw Kraków Kings. I to właśnie gospodarze rozpoczęli mecz z wysokiego “C”, prowadzać po pierwszej kwarcie 13:0. Oba przyłożenia dla Owls zdobył niezawodny Dawid Brzozowski, to on także popisał się celnym podwyższeniem za jeden punkt. To jednak nie załamało gości, którzy w drugiej kwarcie odpowiedzieli za sprawą ich rozgrywającego, Mateusza Wiechecia, który solową akcją biegową zdobył pierwsze punkty dla Kings (podwyższenie za 2 Jacka Zawadzkiego). Jeszcze przed przerwą Owls dali jednak radę odskoczyć drużynie z Krakowa zdobywając kolejne przyłożenie. Tym razem jego autorem był Paweł Sołtysiak, który zdecydował się na samodzielną akcję biegową będąc tuż przed polem punktowym gości (podwyższenie za 2 Szymona Stawskiego). Na przerwę obie drużyny schodziły więc z wynikiem 21:8. Po powrocie na boisko gospodarze szybko złapali swój dobry rytm, a kolejne przyłożenie na swoje konto zapisał Brzozowski, dla którego był to już trzeci touchdown tego dnia! W końcówce trzeciej części tego starcia gościom udało się zmniejszyć trochę różnicę punktową dzięki przyłożeniu podaniowemu, więc przed ostatnią, decydującą odsłoną obie drużyny dzieliło 13 punktów. W czwartej kwarcie jednak, ani chcącym odrobić straty Kings, ani Owls, którzy chcieli jeszcze odskoczyć z wynikiem, nie udało się już zdobyć żadnych punktów, a mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 27:14, którzy tym samym zapewnili sobie grę w półfinale również przed własną publicznością.

Armada Szczecin – Rhinos Wyszków 24:21

Do starcia w Szczecinie to gospodarze podchodzili jako zdecydowani faworyci. Pomimo niewątpliwej presji wynikającej z tego tytułu, to właśnie oni lepiej weszli w mecz i jeszcze w pierwszej kwarcie udało im się zdobyć przyłożenie, które otworzyło wynik spotkania. Piotr Kaczmarczyk, wbiegł w pole punktowe, następnie za dwa punkty podwyższył Oskar Sardyga i gospodarze wyszli na prowadzenie 8:0. Szczecinianie również drugą kwartę rozpoczęli od zdobycia punktów. Tym razem po podaniu Kamila Klebieko piłkę złapał Marcel Waniewski (podwyższenie za 2 Klebieko) i Armada prowadziła już aż 16:0. To jednak nie załamało gości, którzy szybko wzięli się za odrabianie strat i jeszcze przed przerwą byli w stanie zmniejszyć różnicę do jedynie dwóch oczek. Touchdowny dla Rhinos zdobyli biegami Dominik Buczek oraz Kacper Jaszewski (dwa celne podwyższenia za 1 Łukasza Berbecia) i do szatni obie drużyny udały się z wynikiem 16:14. Po przerwie spotkanie było bardzo wyrównane i widać było, że obu drużynom towarzyszą ogromne emocje, przez co na boisku mogliśmy oglądać sporo błędów. Jedyne przyłożenie w trzeciej odsłonie starcia zdobyli gospodarze, którzy w ostatniej akcji tej części meczu, za sprawą podania Klebieko do Mateusza Dubickiego (podwyższenie za 2 także Dubickiego), wyszli na prowadzenie 24:14. Czwartą kwartę Rhinos rozpoczęli jednak od fantastycznej akcji powrotnej na kick offie, a następnie doszli aż na 3. jard przed polem punktowym Armady. Będąc tak blisko goal line goście zdecydowali się grać czwartą próbę, ale zostali zatrzymani przez dobrze sprawującą się obronę Szczecinian. Tutaj też kibice byli świadkami pewnej kontrowersji, gdyż sędziowie pomimo próśb Rhinos nie zdecydowali się na mierzenie, czy pierwsza próba na pewno nie została zdobyta. To, co nie udało się w tym drivie, udało się drużynie z Wyszkowa w kolejnym. Przyłożenie po raz kolejny po biegu zdobył Jaszewski (podwyższenie za 1 Berbecia) co zmniejszyło prowadzenie Armady do jedynie 3 punktów. Do końca spotkania pozostało wtedy trochę ponad dwóch minut, jednak goście nie zdecydowali się kopnąć onside kick, a gospodarze konsekwentnie biegając z piłką spalili pozostały czas i mogli cieszyć się ze zwycięstwa 24:21.

Półfinały

Półfinały PFL9 odbędą się już za niecałe dwa tygodnie. W weekend 30/31 października w Szczecinie tamtejsza Armada podejmie Jaguars Kąty Wrocławskie, a w Bielawie Owls zagrają z Angels. “Na papierze” to gospodarze obu starć mogą być uznawani za faworytów, jednak tegoroczny sezon zarówno w futbolu jedenastoosobowym, jak i w wersji dziewięcioosobowej nie raz pokazał nam, że przedmeczowe przewidywania to jedno, a to co dzieje się na boisku to zupełnie co innego. Dlatego też bez wątpienia możemy liczyć na ciekawe i wyrównane półfinały, które dadzą kibicom wiele emocji.

Translate »