Podsumowanie LFA2 4.kolejka

Czwarta kolejka LFA2 przyniosła nam trzy emocjonujące spotkania. Zmierzyły się ze sobą Białe Lwy Gdańsk oraz Armada Szczecin, Miners Wałbrzych podjęli Angels Toruń oraz Przemyśl Bears rozegrali mecz z Tytanami Lublin. Twarda gra, emocje, ale przede wszystkim solidna dawka futbolu!

Białe Lwy Gdańsk vs. Armada Szczecin 0:24

Pierwsze domowe spotkanie Białych Lwów. Debiut Armady w LFA2. Wiele pytań i jeden dobry mecz. Lwy zakończyły czwarty tydzień rozgrywek z drugą porażką na koncie. Nie byli w stanie długo powstrzymywać Armady mimo wielkich starań i dobrej gry defensywnej. Szczecin ofensywnie zagrał dosyć nierówno, co można zrozumieć zwracając uwagę na ich debiut, ale powoli i sukcesywnie udało im się zdobywać punkty. Lepiej zaprezentowali się w defensywie, gdzie wymusili na gospodarzach dwa safety. Defensywa Białych Lwów stanowiła dla gości problem wymuszając straty. Ofensywnie jednak gospodarze nie mogli znaleźć odpowiedzi i nie zdobyli żdanego punktu. W przyszłym tygodniu Armada podejmie u siebie Jaguars Kąty Wrocławskie. Białe Lwy także zmierzą się z tą drużyną, lecz dopiero 13ego lipca.

“Jesteśmy bardzo zadowoleni z debiutu. Zwycięstwo zapisuje się jako pierwsze w historii naszej drużyny. Jesteśmy oczywiście świadomi tego ile jeszcze pracy przed nami, bo mecz w naszym wykonaniu nie był idealny. Warto podkreślić, że cała defensywa pokazała się z bardzo dobrej strony i utrzymała wynik na zero z tyłu a do tego jeszcze punktowała i to jako pierwsza w meczu. Trochę szkoda tych sytuacji od strony ofensywnej, gdzie byliśmy w red zonie i zabrakło niewiele aby te drivy zakończyły się punktami ale jak na nasze pierwsze oficjalne zawody było naprawdę dobrze. Już teraz zapraszamy na nasze najbliższe sobotnie zawody, postaramy się udowodnić, że dobrze przepracowaliśmy ten najbliższy tydzień i pokażemy kawał jeszcze lepszego futbolu.”Tomasz Leszczyński

Przemyśl Bears vs. Tytani Lublin 14:12

Historyczna wygrana Bears! Zespół debiutujący w rozgrywkach 11-osobowych zwyciężył. Można powiedzieć, że była to gra błędów i to właśnie Bears lepiej byli w stanie je wykorzystać. Szybko objęli prowadzenie,ale Tytani dali o sobie znać także zdobywająć touchdown. Niestey nie udało im się go podwyższyć co ciągle stawiało ich na przegranej pozycji. W drugiej połowie Niedźwiedzie z Przemyśla zakończyły jeszcze jeden drive zdobywając punkty. Tytani gonili w końcówce punktując raz jeszcze, ale nie uidało im się podwyższyć za dwa punkty. Była jeszcze nadzieja, ale nieudana akcja kopnięcia z pola przypieczętowała wygraną Bears. Nie było to spotkanie na szczycie, ale pierwsza wygrana daje wielką satysfakcję. Obie drużyny wyniosą z tego meczu błędy i będą starały się je poprawić. Dla Tytanów to już druga bolesna w tym sezonie porażka. Czas pokaże, czy staną na nogi i znowu zameldują się w półfinale, tak jak to miało miejsce w poprzednim sezonie.

“Pierwszy sezon w formule 11 osobowej musi być wyzwaniem, a co za tym idzie trudnością. Wiedzieliśmy, że dla większości zawodników będzie to zupełna nowość. Wiedzieliśmy również, że ten zespół stać na równorzędną walkę z bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Każdy rywal w naszej dywizji ma kilka lub kilkanaście lat doświadczenia w tej formule rozgrywkowej. Jak w każdym sporcie, liczą się umiejętności, ale również boiskowe know how. Nam tego brakowało w pierwszych meczach. W tym wreszcie potrafiliśmy zagrać skutecznie, zarówno w defensywie, ofensywie jak i drużynach specjalnych”- Bartosz Kościółko, trener Przemyśl Bears.

“Wiedzieliśmy, że to spotkanie będzie bardzo wyrównane. Lublin obchodzi w tym roku 10 lecie istnienia, w poprzednim sezonie zakończył rozgrywki na półfinałach. Mieliśmy respekt do rywala, ale chcieliśmy wreszcie wygrać. Cieszę się, że kluczowe punkty zostały wypracowane przeze mnie. Przez ostatnie 2 miesiące zmagałem się z kontuzją, ale w tym meczu musiałem zagrać”Kamil Korecki, skrzydłowy Przemyśl Bears.

Miners Wałbrzych vs. Angels Toruń 28:14

Wyrównane spotkanie oraz świetne futbolowe widowisko. Tak możnaby opisać starcie pomiędzy Miners Wałbrzych, a Angels Toruń. Górnicy wyszli na prowadzenie udanym drivem zakończonym przyłożeniem. Nie musieliśmy jednak długo czekać na odpowiedź Aniołów które szybko wyrównały wynik spotkania. Następny cios oddali gospodarze przyłożeniem podaniowym i znów wrócili na prowadzenie. Obrona Miners, poprzez przechwyt, odzykała posiadanie piłki, które ofensywa “dowiozła” do pola punktowego kończąc przyłożeniem. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 21 do 7 na korzyść gospodarzy. W drugiej połowie, mimo niekorzystnych warunków pogodowych Angels udało się zdobyć jeszcze jedno przyłożenie. Górnicy nie byli dłużni, także udało im się jeszcze raz zapunktować. W ten sposób spoktanie zakończyło się wynikiem 28 do 14.

Mecz na poziomie. Obie drużyny wygrały swoje poprzednie spotkania, ale to w bezpośrednim starciu wygrali Miners, którzy meldują się teraz na czele tablei grupy zachodniej. Niewiele osób spodziewało się, że drużyny która grała rok temu w rozgrywkach 9-osobowych, będzie stanowiła takie zagrożenie. Anioły, chociaż grały w zeszłym sezonie w LFA1, musiały uznać wyższoć gospodarzy. Z pewnością obie te drużyny poprawią swoje błędy i zapewnią nam jeszcze wiele futbolowych emocji.

“Do meczu o fotel lidera przygotowywaliśmy się bardzo mocno taktycznie. Wiele godzin analiz przeciwnika, ich sposobu gry i szukanie słabych stron. Mieliśmy plan i pozostawało go zrealizować. Zawodnicy w ataku i obronie stanęli na wysokości zadania i zagrali dobry mecz z bardzo mocny przeciwnikiem. Angels to silna drużyna z olbrzymim doświadczeniem, a ich amerykański rozgrywający świetnie podaje piłkę do zwinnych skrzydłowych – to było spore wyzwanie dla nas, ale udało się. Nie zachwycamy się jednak wynikiem i pracujemy ciężko dalej, to dopiero początek sezonu.” – Paweł Sołtysiak, trener główny Miners Wałbrzych.

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij