PODSUMOWANIE MECZU PFL1: LOWLANDERS BIAŁYSTOK VS. WARSAW METS

12. kolejka PFL1, w której starli się Lowlanders Białystok z Warsaw Mets nie zawiodła oczekiwań widzów. Finalnie Żubry nie zawiodły na domowym obiekcie i przewagą szesnastu punktów poskromili rywala, 15-31. 

Kopnięciem rozpoczęli goście, a całkiem niezłym returnem odpowiedział Rafał Królewski. Stołeczni mieli szczęście rozpoczynać w fazie ataku, a jardy decydowali się nabywać błyskotliwymi podaniami, które akurat do najdłuższych nie należały. Natomiast drużyna w czarnych strojach rozpoczęła bardzo skupiona, z tego powodu biali nie mogli się rozpędzić. Gospodarze grali dość nieregularnie. Fantastyczne zagrania, akcje czy biegi- przeplatane były prostymi błędami. Najczęściej były to przyjęcia podań, a to nimi głównie starali się zdobywać odległości, dlatego mieli problem z wykreowaniem dogodniejszych okazji. Mets przy tym fantastycznie broniło i wywierało presję. Wyrównanie dobra dyspozycja obrony znacznie utrudniała komukolwiek zdobycie przyłożenia. W samej końcówce kwarty blisko był Aaron Jones, niestety nie udało mu się przyjąć długiego podania od Rooneya. 

Druga faza rywalizacji rozpoczynała się przy wyniku 0-0. Niestety, w sytuacji gdzie wydawało się, że po trzeciej nieudanej próbie białostoczan, nastąpi czwarta, a goście odzyskają piłkę-magią popisał się QB gospodarzy. Posłał długie podanie w end zone Metsów. Odebrał je równie świetnie brytyjczyk- Aaron Jones. Wynik otworzyli gospodarze i chwilę potem mogli cieszyć się udanym podwyższeniem. Przyjezdni nie złożyli broni i jak w poprzednim spotkaniu rzucili się do kontrataku. Lowlanders swojej szczelnej obrony nie dało sforsować i zaraz próbowali zdobywać przestrzenie długimi zagraniami, co kilka razy mogło zakończyć się kolejnym touchdownem. Gra przebiegała bardzo dynamicznie, obalenia z obu stron czy przechwyty dostarczały kibicom na trybunach wielu emocji. Wszystko odgrywało się akurat w okolicach end zone Stołecznych, co niefortunnie zakończyło się zatrzymaniem rozgrywającego w jego polu punktowym, a Żubry zapisały sobie na konto kolejne dwa “oczka”. Jessie Robins niestety pomimo wcześniejszych świetnych zagrań podjął nieopłacalne ryzyko. Końcówka drugiej kwarty przebiegała tak jak życzyli sobie gospodarze. Świetnie rozgrywane akcje i podania przeniosły ich ponownie do red zone Warsaw Mets, a po rajdzie Pawlaczyka zanotowali przyłożenie. Późniejsza akcja zakończyła się kolejnymi dwoma punktami! Pięknie mierzone podanie odebrał Janek Kamiński. Chwile potem Darius Dawsey- DB gości- dokonał czegoś nieprawdopodobnego! Złapał po kick offie piłkę i jako returner prześlizgnął się przez całe boisko i zaliczył touchdown! Późniejsze kopnięcie pozwoliło przyjezdnym doprowadzić do rezultatu 7-17. Dzięki temu, z dużą nadzieją na odwrócenie losów spotkania, mogli zejść na przerwę.

Trzeci fragment spotkania rozpoczął się podobnie jak poprzednie- wyrównanie. Świadczyło to o bardzo porządnym przygotowaniu taktycznym obydwu drużyn, a uwagi od trenerów w szatni równie były trafione. Z czasem inicjatywę przejmowali goście. Robbins  miał sporą chęć do zrehabilitowania się i fantastycznie mijał rywali, biegnąc z piłką w ręce. Ostatecznie zakończyło się na tym, że wypadła mu z ręki i do kontry przeszli Lowlanders. Po kilku minutach Rafał Królewski urwał się defensorom zespołu z Mazowsza i dopisał kolejne punkty na konto drużyny. Późniejszy kick nie był udany i w prosty sposób zablokował go wyskakujący rywal. Do końca tego fragmentu meczu, nie udało się odpowiedzieć Metsom pomimo starań. Wynik 7-23. 

Ostatnia kwarta rozpoczęła się fenomenalnie dla klubu z Warszawy! Franciszek Gładki, który był niepilnowany, odebrał dokładne i dalekie podanie od Robbinsa, dzięki czemu po odwróceniu się zaliczył przyłożenie. Rezultat 13-23 napędzał dalej rywalizację. QB od razu w akcji podwyższającej popędził na skrzydło, gdzie nikt nie mógł go zatrzymać, dzięki czemu skrócił dystans o kolejne dwa “oczka”. Po złapaniu kontaktu Lowlanders nie planowali oddać przestrzeni Metsom, pomimo, że Ci zbliżali się do ich end zone. Wspaniałe podania i poświęcenie w rajdach Pawlaczyka pozwolił oddalić się znacząco i zacząć kreować niebezpieczne sytuacje. Niestety przy okazji ucierpiał jeden z zawodników w czarnych trykotach. Królewski Rafał dał radę zejść z murawy o własnych siłach, co dało nadzieję, że poważnie nie ucierpiał. Finalnie powrócił on nawet do gry. W końcówce spotkania warszawiacy nie byli w stanie podejść odpowiednio blisko end zone, a przez dobrą grę drużyny z Podlasia, biali musieli skupić się na defensywie. Mimo tego przed zakończeniem się spotkania Jan Kamiński ponownie odebrał ładne podanie Rooneya i dał drużynie 6 punktów. Rozgrywana akcja o następne dwa zakończyła się przewinieniem, spowodowanym nieprzemyślanym faulem Konrada Orzechowskiego. Przed samym końcem nastąpiło drugie safety! To się naprawdę rzadko dzieje. Tym razem Robbins zwlekał za długo z decyzją, co nie zakończyło się dobrze. Końcowy rezultat 15-31. 

Po emocjonującym starciu, obronną ręką wyszli gospodarze. Żubry zagrały bardzo mądre i kompletne spotkanie, ale Warsaw Mets nie może zawieszać w dół głowy. Zagrali niezłe zawody, jednak brakowało dokładności, a niekiedy trochę decyzyjności. Pomimo utraty 31 punktów, można stwierdzić, że w defensywie radzili sobie na pewno dobrze. Na Lowlanders Białystok było to po prostu niewystarczająco. 

Po meczu, swoimi spostrzeżeniami podzielił się trener Lowlanders, Troy Baker:

These games are quite tricky. There was nothing at stake for us and the Mets before the weekend had to win. By the game they had made the playoffs and we both had nothing to play for. Overall,  it became a pride and future building type game. At times we played really good and at others we didn’t. Defense did a pretty good job with their run game and puts some points on the board defensively. Which was really great. Offensively great performance by the run game. Hats off to Mets they played well and force some mistakes. Wish them the best of luck in rhe semis. For us it’s now full speed ahead. No more future unless we go out there and earn it!

Do meczu podeszliśmy ze spokojem, po ciężkich przygotowaniach, jednakże mając z tyłu głowy czekające nas trudne zadanie. Do Białegostoku zmuszeni byliśmy udać się w mocno pomniejszonym składzie, z powodów zarówno prywatnych jak i zdrowotnych. Zawodnicy w mocno okrojonym składzie dali z siebie wszystko, nawiązali walkę z Lowlanders, którzy również pomimo rozstawienia z numerem 2 w półfinałach zagrali na 100% możliwości, grając kluczowymi zawodnikami, a dodatkowo mocny upał nie ułatwił obu ekipom gry w tym spotkaniu. Teraz czas na rozgrywki Play-Off, na starcie z Kings przygotowujemy się standardowo, zaczynając od analizy naszych błędów, kończąc na przygotowaniu gameplan dopasowanego już pod przeciwnika.Tomasz Brzostowski, Warsaw Mets

Translate »