Podsumowanie meczu PFL1 Warsaw Eagles – Lowlanders Białystok

Saturday Night Lights” w podwarszawskich Ząbkach przyniosło nam sporo emocji, ale też błędów po obu stronach. Osłabieni Lowlanders Białystok lepiej wykorzystywali swoje okazje i prezenty od rywali, wygrywając z Warsaw Eagles 19:7.

Początek pierwszej serii akcji ofensywnych po niezłym returnie „Orłów” dawał nadzieję na pozytywny finał dla warszawian. Jednak im bliżej pola punktowego, tym coraz lepiej spisywała się obrona białostoczan. Ostatecznie piłka przeszła w ręce ludzi z Nizin na ich 35. jardzie i tu sytuacja była zgoła odwrotna. Lowlanders nie radzili sobie do momentu indywidualnej akcji Benjamina Lolmede, który zdobył pierwszą próbę, przekraczając też linię środka boiska. W akcji tej obrońca z Warszawy, Karol Wesołowski, doznał drobnego urazu i musiał opuścić boisko. Po kilku biegach Krzysztofa Czaplejewicza ekipa z Białegostoku była już bardzo blisko pola punktowego Eagles, ale z powodu faulu goście musieli się cofnąć o kilka jardów i potem już nie zdołali się tak zbliżyć do przyłożenia, gubiąc piłkę w czwartej próbie.

Drugi drive dla gospodarzy był wręcz zdominowany przez defensywę Lowlanders. Po błędzie puntera było bardzo blisko safety, ale piłka była około trzech jardów przed linią pola punktowego. Zawodnicy z Białegostoku byli wręcz w dość komfortowej sytuacji, ale w pierwszej kwarcie nie otworzyli wyniku. Nie zrobili tego również po zmianie stron, bowiem bieg Lolmede w czwartej próbie został powstrzymany.

Warsaw Eagles, zaczynając trzecią serię akcji ofensywnych, było blisko własnego red zone, ale skutecznie wyrwała się z kleszczy. Zespół ze stolicy nie opuścił jednak własnej połowy, ponieważ Shazon Mumphrey został powalony przez Daniela Tarnawskiego. „Orły” nie wezwały puntera, ale sam rozgrywający ostatecznie odkopnął piłkę. Białostoczanie swoją serię rozpoczynali z okolic własnego 20. jarda. To im nie przeszkodziło, by wreszcie otworzyć wynik tego spotkania. Marcin Wojtulewicz miał duże problemy i omal nie został powalony, ale zdołał wyrzucić piłkę, którą dość szczęśliwie, jeszcze na własnej połowie, złapał Benjamin Lolmede. Skrzydłowy pognał w kierunku pola punktowego i zdobył pierwsze w tym meczu przyłożenie, jednocześnie ostatnie w pierwszej połowie, bowiem cztery następne serie ofensywne obu drużyn nie przyniosły zdobyczy. Więcej czasu przy piłce spędzili przyjezdni, ale nie wykorzystali tego, mimo kilku niezłych akcji.

Po powrocie na boisku mieliśmy kolejne dowody na to, że jest to spotkanie bardzo defensywne. Formacje ofensywne obu drużyn miały bardzo duże problemy ze zdobywaniem jardów. W gorszej sytuacji znaleźli się Eagles, którzy znów rozgrywali piłkę we własnym redzone i popełnili błąd przy puncie, po którym Filip Twardowski został powalony w swoim polu punktowym przez Daniela Tarnawskiego. Lowlanders tym sposobem zyskali kolejne dwa punkty.

Konrad Mariański, Lowlanders Białystok

Błędy „Orłów” zaczęły się mnożyć. To nieregulaminowe kopnięcia po safety, to kary przybliżające rywali do pola punktowego warszawskiej ekipy. Mimo to, obrona skutecznie odrzuciła atak Ludzi z Nizin, którzy zdecydowali się na kopnięcie z pola. Te dobrze wykonał Krzysztof Ufnal. Wydawało się, że białostoczanie spokojnie będą teraz „spalać” czas i doprowadzą spotkanie do końca. Warszawianie zdołali jednak odrobić połowę strat, a dużo w tym pomógł im błąd przeciwnika, dzięki czemu nabrali wiatru w żagle. Po szybko zakończonej serii ofensywnej Lowlanders gospodarze skrupulatnie zdobywali jardy, a rywale jeszcze pomogli, dopuszczając się przewinienia. Zbyt duża agresja przy interwencji obrońcy oraz faul osobisty sprawił, że gracze z Warszawy znaleźli się w red zone. W trzeciej próbie zmarnowali jednak swoją dogodną okazję, tracąc piłkę po kolejnym już złym snapie.

Marek Włodarczyk, Warsaw Eagles

To nie był koniec błędów stołecznej ekipy, która ponownie zanotowała stratę. Piłkę przechwycił Šarūnas Tiškus, a chwilę później Krzysztof Czaplejewicz dobrym biegiem przypieczętował zwycięstwo Lowlanders Białystok. Było to już podczas trwania two minute warning. Warsaw Eagles próbowali jeszcze zmniejszyć stratę, ale ich drive okazał się nieskuteczny.

Warszawianie mieli szansę odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Obie strony popełniały błędy, ale większe ich konsekwencje ponieśli gospodarze. Białostoczanie dobrze wykorzystywali problemy rywali, dzięki czemu zanotowali drugą wygraną w tym sezonie, mimo sporych braków kadrowych. Kolejny mecz Ludzie z Nizin zagrają 22 maja u siebie przeciwko KS Bydgoszcz Archers. Tego samego dnia Warsaw Eagles zagrają w Krakowie z miejscowymi Kings.

Relacja z meczu dostępna w naszym Centrum Meczowym

Warsaw Eagles 7:19 Lowlanders Białystok (0:0, 0:7, 0:5, 7:7)

II kwarta
0:7 – przyłożenie Benjamina Lolmede po 81-jardowej akcji po podaniu Marcina Wojtulewicza (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Ufnal)

III kwarta
0:9 – safety Daniela Tarnawskiego po powaleniu Filipa Twardowskiego
0:12 – 17-jardowy field goal Krzysztofa Ufnala

IV kwarta
7:12 – przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 25-jardowej akcji po podaniu Shazona Mumphreya (podwyższenie za jeden punkt Filipa Twardowskiego)
7:19 – przyłożenie Krzysztofa Czaplejewicza po 23-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Ufnal)

Comments (1)

  1. Tour de Polska #15 – NFLPolska

    […] źródło wypowiedzi Halftime.pl – tutaj […]

Comments are closed.
Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij