Podsumowanie meczu PFL2: Białe Lwy Gdańsk – Wataha Zielona Góra

12 czerwca w Gdańsku odbyło się spotkanie na dole grupy południowej PFL 2. Wynik nie miał wpływu na ostateczny układ tabeli. Wataha Zielona Góra i miejscowe Białe Lwy stanęły naprzeciwko siebie w meczu o honor. Goście na koniec sezonu odnieśli pewne zwycięstwo 36:0.

Na początku zawodnicy z lubuskiego próbowali zaskoczyć przeciwników onside kick’em. Lwom udało się zabezpieczyć futbolówkę przez co rozpoczęli swój pierwszy drive z połowy zielonogórzan, którzy w czterech próbach zmusili gospodarzy do punt’a. Wilki konsekwentnie parły do przodu prezentując charakterystyczną dla tego zespołu grę biegową. Taka taktyka poskutkowała zdobyciem przyłożenia. #1 Kuba Zapotoczny Kabura otworzył wynik spotkania wbiegając w pole punktowe gospodarzy. #11 Kamil Mądry podwyższa za dwa oczka – 8:0. Przy drugim, krótkim wprowadzeniu piłki do gry niewiele zabrakło by to zawodnicy gości ją przejęli. Sędziowie po akcji stwierdzili, że gracz złapał piłkę przed przekroczeniem dziesięciu jardów. Białe Lwy mogły pojawić się na chwilę formacją ataku na murawie. W szybkich czterech próbach ponownie oddali inicjatywę rywalom. Realizowane założenia z playbooka’a pozwoliły Watasze jeszcze przed końcem pierwszej kwarty przesunąć znaczniki na połowę gdańszczan. Dobra postawa defensywy i sack #52 Kacpra Ruczyńskiego pozwoliły pierwszy raz w tym meczu zatrzymać prącą do przodu ofensywę gości. #23 Wiktor Suchodolski nie dał długo cieszyć się z posiadania Lwom. Podniósł on upuszczoną przez #31 Michała Idziaka futbolówkę. Na wykorzystanie tego błędu nie musieliśmy długo czekać. #24 Mateusz Dorn dwukrotnie zameldował się w end zone’ie przeciwników. Wynik obu akcji został jednak cofnięty przez błędy jego kolegów. Dopiero rajd #16 Macieja Piątaka przyniósł upragniony touchdown. #24 Mateusz Dorn już bez flag zanotował dwa punkty na swoim koncie przy podwyższeniu – 16:0. Gospodarzom w następnym posiadaniu udało się wejść w red zone Wilków. Nie udało im się jednak osiągnąć potrzebnego zysku by przemieścić łańcuch. Fumble recovery w wykonaniu #66 Sebastiana Przyborowskiego pozwoliło ponownie wejść na boisko formacji ataku drużyny z pomorza. Na końcu pierwszej połowy Białe Lwy znalazły się zaledwie kilka jardów od pola punktowego lecz nie udało im się tego przekuć na przyłożenie.

Trzecią kwartę rozpoczęła Wataha. Na murawie pojawiła się formacja double wing zwiastująca prowadzenie gry po ziemi. Tak prowadzone akcje doprowadziły zespół z Zielonej Góry w czerwoną strefę gospodarzy. Nieporozumienie między rozgrywającym a biegaczem w jednej z zagrywek wykorzystał #5 Eryk Marcinkowski wyłuskując piłkę spomiędzy zawodników. Kolejny drive został zatrzymany przez defensorów z lubuskiego. Ostatnia część spotkania należała do graczy w czarnych jersey’ach. Najpierw w kolejnym posiadaniu przyłożenie zdobył #1 Kuba Zapotoczny Kabura a podwyższenie #16 Maciej Piątak – 24:0. Następnie #37 Jakub Woźniak zabezpieczył piłkę podczas kick off’u. Chwilę później dwoma akcjami biegowymi popisał się #24 Mateusz Dorn i wparował w end zone zdobywając przyłożenie – 30:0. Interception #51 Aureliana Amrogowicza przerwało atak gospodarzy. Ostatnie punkty w meczu zdobył wbijając się w pole punktowe #23 Wiktor Suchodolski – 36:0. Wataha utrzymała posiadanie przy wprowadzaniu piłki do gry. Mecz zbliżał się ku końcowi. Lwom przed gwizdkiem końcowym udało się jeszcze wyjść ofensywą po przechwycie #88 Kosmy Pijagina. Nie wpłynęło to jednak na wynik meczu.

Goście z Zielonej Góry pewnie zwyciężyli w Gdańsku zdobywając trzecie miejsce w grupie południowej. Oba zespoły tym meczem zakończył swój udział w rozgrywkach PFL2.

„Ten sezon był dla nas ciężki. Nasza grupa była mocna, dlatego każdy z zawodników musiał dać z siebie wszystko na boisku. Z meczu na mecz mieliśmy coraz więcej kontuzjowanych zawodników co przyczyniło się do tego, że grali młodzi i nowi zawodnicy. Na każdym meczu zostawiliśmy duży kawał serca i pokazaliśmy co można zdziałać takim małym i niedoświadczonym zapleczem zawodników. Mimo ciężkiej drogi kończymy w Gdańsku sezon z wygraną i wracamy zadowoleni do domu” – powiedział po meczu RB zwycięskiej drużyny i MVP #24 Mateusz Dorn

W drużynie z Gdańska na boisku na pozycji corner back’a pojawiła się #40 Agata Rzeplińska. Obecność przedstawicielek płci pięknej w rozgrywkach PFL jest rzadkością. Po meczu udało nam się zamienić kilka słów z zawodniczką. Opowiedziała nam o pierwszych krokach na boisku, jak znalazła się w drużynie oraz o sezonie, który spędziła w barwach Lwów:

„Pamiętam swój pierwszy trening… nie dość, że pierwszy raz byłam w dzielnicy Nowy Port to jeszcze wysiadłam na złym przystanku i cała zestresowana wbiegłam na boisko, spóźniona oczywiście. Na dodatek jedyna “dziewczyna”. Myślałam, że powiedzą, że “sorry, ale niestety nie możesz z nami trenować,” – myliłam się. Zrobiłam 2 kółka na rozgrzewkę i dołączyłam do treningu i tak już zostałam. Od początku czułam, że mogę liczyć na wsparcie i pomoc trenerów i całej drużyny (szczególnie trenera Darka jak jeszcze z nami był, Bartka i Janka) oraz byłam traktowana na równi, bez taryfy ulgowej co wbrew pozorom ułatwiło mi odnalezienie się w BLG. Od każdego wymaga się 100% za każdym razem więc drużyna nigdy nie dała mi odczuć, że jestem inna i to było dodatkowo motywujące. Z mojej perspektywy jako rookie każdy trening, mecz (w tym ostatni z Wataha) to mega przeżycie, doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę. Zagraliśmy do końca ale zbyt słabo realizowaliśmy game plan. Wataha była po prostu lepsza, nasza obrona gry biegowej pozostawia wiele do życzenia, ale nie zamierzamy się poddawać! Co do mojego wczorajszego występu – mam jeszcze duuużo do nauki, ale kocham to i już zaczęłam przygotowania do kolejnego sezonu W tym roku BLG przechodziło intensywny okres przebudowy, doszło dużo nowych zawodników, w tym ja, i nie oczekiwaliśmy, że będziemy w stanie walczyć o pierwszą ligę. Myślę, że generalnie zbyt słabo realizowaliśmy game plany, które trenowaliśmy przed meczami. Może to zabrzmi nieco przekornie, ale osobiście czuję, że będąc w tej drużynie i grając z tymi chłopakami, po prostu czuję się zwyciężczynią, pomimo rezultatu jaki osiągnęliśmy na koniec sezonu.”

Białe Lwy Gdańsk – Wataha Zielona Góra (8:0, 8:0, 0:0, 20:0)
I kwarta
8:0 – Przyłożenie po akcji biegowej #1 Kuby Zapotocznego Kabury (podwyższenie za dwa punkty #11 Kamila Mądrego)
II kwarta
16:0 – Przyłożenie po akcji biegowej #16 Macieja Piątaka (podwyższenie za dwa punkty #24 Mateusza Dorna)
III kwarta
IV kwarta
24:0 – Przyłożenie po akcji biegowej #1 Kuby Zapotocznego Kabury (podwyższenie za dwa punkty #16 Macieja Piątaka)
30:0 – Przyłożenie po akcji biegowej #24 Mateusza Dorna (nieudane podwyższenie)
36:0 – Przyłożenie po akcji biegowej #23 Wiktora Suchodolskiego (nieudane podwyższenie)


Translate »